Podobno nie szata zdobi człowieka, ale bywa, że strój przechodzi do historii. Sto lat temu czarnoskóra tancerka założyła spódniczkę z bananów i wywołała furorę! Później było jeszcze kilka innych przełomowych modowych decyzji, które zmieniły świat. Głównie kobiet.
Spódniczka z bananów
Sto lat temu. Było lato 1926 roku. Tłumy gromadziły się w słynnym paryskim teatrze Folies Bergère, aby zobaczyć musical La Revue Nègre. Tam, ubrana w sznury pereł na nagich piersiach, mankiety i spódnicę z 16 gumowych bananów, Josephine Baker zeszła z palmy na scenę i zaczęła tańczyć. Stała się sensacją i została najsłynniejszą tancerką na świecie. Baker urodziła się w slumsach Saint Louis. Gdy miała 15 lat została zrekrutowana do wodewilu chóru Saint Louis, stamtąd przeniosła się do Harlemu, gdzie występowała w musicalach. W końcu w 1925 roku trafiła na występy do Francji. Kiedy w 1926 roku pojawiła się na scenie w tej spódnicy z bananów, tłumy, głównie mężczyzn, oszalały z zachwytu, a ona sama rozwinęła karierę w sposób niespotykany dla kobiety tamtych czasów.
Dziękujemy Ci Coco!
Za tę sukienkę wszystkie kobiety na świecie powinny być wdzięczne Coco Chanel. W 1926 projektantka przedstawiła światu małą czarną - sto lat później ten trend nadal trwa i dziś jest niezbędna w każdej damskiej szafie. Mała czarna to potoczne określenie krótkiej, nieskomplikowanej sukienki w kolorze czarnym. Magazyn Vogue określił tę sukienkę nazwą „Ford”, ponieważ tak jak samochody Henry'ego Forda była ona szeroko dostępna i w jednym kolorze. Sukienka Chanel została zaprojektowana w taki sposób, aby nie było na niej widać żadnych plam, i aby wyglądała w niej dobrze każda kobieta niezależnie od sylwetki. To prosta, elegancka sukienka-baza, która może być przy pomocy dodatków zmieniana zależnie od okazji. Ta sama czarna sukienka koktajlowa może stać się strojem wieczorowym po dodaniu odpowiedniej biżuterii, ozdób czy po zmianie obuwia, natomiast strojem biznesowym – po nałożeniu prostego żakietu. Ponieważ sukienka ma w swoim założeniu przez wiele lat stanowić podstawę garderoby, idealna mała czarna powinna być najprostsza jak to tylko możliwe. I wisieć w każdej szafie.
Sukienka jak manifest
Strój zawsze służył do demonstracji: siły, władzy, zamożności. Słynna purpura królewska lub tyryjska przez długi czas uchodziła za kolor zarezerwowany dla klasy rządzącej – królów i cesarzy. A przyczyna tego była raczej prozaiczna: bardzo wysoka cena barwnika, więc na purpurowe szaty mogły sobie pozwolić tylko koronowane głowy. Dziś barwniki uzyskuje się już w mniej kosztowny sposób, ale sukienka nadal może być manifestem. Jak słynna „sukienka zemsty” księżnej Diany. Do historii przeszła jej stylizacja z 20 listopada 1994 roku. Diana pojawiła się na charytatywnej imprezie Vanity Fair w londyńskim Hyde Parku w krótkiej, czarnej sukience z odkrytymi ramionami i dekoltem w kształcie serca. Kreacja odsłaniała nogi, a całość dopełniały diamentowa kolia i błyszczące kolczyki. Kreacja była odważna – zbyt odważna jak na żonę przyszłego króla Anglii i z pewnością niezgodna z protokołem. Bardziej dla gwiazdy Hollywood niż dla księżnej Walii. Jednak tego dnia z wywiadu w telewizji cały świat dowiedział się o zdradzie księcia Karola. Sukienka była manifestem i mówiła (a nawet krzyczała!) - zobacz co straciłeś i otwieram nowy rozdział w swoim życiu, a Lady Di wyglądała w niej jak milion dolarów. I kobiety usłyszały: rozwód i zdrada to nie koniec świata! Księżna Diana jeszcze przed swoją śmiercią zdecydowała o losach sukienki. Wybrała aż 79 swoich najsłynniejszych kreacji i w 1997 roku wystawiła je na aukcji w Nowym Jorku. Ta kreacja została sprzedana za 74 tysiące dolarów.
Zostać gwiazdą w jeden dzień
Taka kariera może się wydarzyć z pomocą sukienki. Jednego wieczoru Elizabeth Hurley była mało znaną brytyjską aktorką, a następnego dnia – międzynarodową gwiazdą. A wszystko za sprawą bardzo seksownej sukienki z domu mody Versace i... kilku agrafek. Zadecydował o tym przypadek. Był maj 1994 roku. Na światową premierę komedii romantycznej „Cztery wesela i pogrzeb” wybierali się w Londynie wszyscy. Elizabeth Hurley szła wówczas do Leicester Square ze swoim chłopakiem Hugh Grantem – głównym bohaterem tego filmu. Jeszcze żadne z nich nie było gwiazdą, jednak ten wieczór mógł to zmienić, bo na premierze mieli pojawić się przedstawiciele międzynarodowych mediów. Ale nikt nie chciał Liz wypożyczyć sukienki, bo nie była wówczas sławna i znane marki jej odmawiały. Aż w końcu zadzwoniła do Versace i przysłali jej sukienkę. Była to jedwabna długa czarna suknia, ze spiętym sześcioma złotymi agrafkami pęknięciem wzdłuż tułowia. Suknia pochodziła z kolekcji Gianniego Versace na sezon wiosna – lato 1994 i właśnie została pokazana na wybiegu w Mediolanie. Miała ją na sobie supermodelka Helena Christensen. Była ostatnią rzeczą z nowej kolekcji, jaka była dostępna w salonie marki „od ręki”. Dlatego Elizabeth Hurley nie miała innej opcji. Następnego dnia owszem, mówiono o filmie, ale cały świat mówił o TEJ sukience! Współpraca z Hurley i jej spektakularne rezultaty sprawiły też, że marka mocniej zaistniała w środowisku celebrytów, a ona sama z powodzeniem rozwinęła swoją karierę. Dom Versace szybko zrozumiał, jak wielką siłę ma czerwony dywan i co jest najlepszą reklamą. Dziś po czerwonych dywanach „chodzą” już wszystkie domy mody.
Jeszcze raz Versace Gianni Versace zrewolucjonizował haute couture, burząc tym samym zasady wprowadzone przez francuskie ikony – Coco Chanel czy Christiana Diora. Artysta wprowadził seksapil, zrywając z modelem dojrzałych i stonowanych pań z elit. Projekty Versace miały przede wszystkim eksponować kobiece atuty. Zdaniem Cindy Crawford to właśnie Włoch wykreował supermodelki. W jego pokazach brały udział takie sławy jak Carla Bruni, Stephanie Seymour czy Naomi Campbell. Jego projekty szybko trafiły na salony. Jedną z pamiętnych sukienek jest odważna kreacja w tropikalny wzór, bez wątpienia jeden z najsłynniejszych projektów domu mody Versace. Jennifer Lopez przyćmiła w niej wszystkie koleżanki na gali nagród Grammy w 2000 r. Kreacja była już wcześniej pokazywana na salonach ale dopiero J.LO zwróciła w niej uwagę prasy. O sukience i piosenkarce mówił cały świat! Zielona kreacja z jedwabnego szyfonu powróciła niemal 20 lat później, w nieco uwspółcześnionej formie. Jennifer Lopez pokazała się w kreacji domu mody ponownie na Milan Fashion Week, podczas prezentacji kolekcji "wiosna-lato 2020" Versace. Efekt był równie oszałamiający. Jest wiele stylizacji, które zapisały się w historii filmu i show-biznesu. To na przykład różowa kreacja Marilyn Monroe z filmu "Mężczyźni wolą blondynki" Howarda Hawksa - projekt Williama Travilla. Dziś trudno wyobrazić sobie Marilyn Monroe w innej sukni podczas śpiewania piosenki "Diamonds Are A Girls Best Friend". Legendarna kreacja została sprzedana. Anonimowy nabywca kupił ją za 310 tys. dolarów. Kolejną może być czerwona suknia Julii Roberts w filmie "Pretty Woman" Garry'ego Marshalla. Za ten kultowy dziś projekt odpowiadała kostiumografka Marilyn Vance, która mówiła, że niewiele brakowało, a suknia byłaby w innym kolorze, bo studio naciskało na czerń. Przed podjęciem decyzji stworzono trzy różne kreacje. Czerwony był najlepszym wyborem. Może więc i nie szata zdobi człowieka, ale jak mówi polskie przysłowie: jak cię widzą, tak cię piszą, a piękna i niezwykła suknia to zawsze sojusznik kobiety. bcl
Obserwuj nas na Google News
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.