1. RAK
  2. ›
  3. rak muzgu

Sekcje i wydania

  • rak muzgu
  • Polska (kraj)
  • Polska
  • Świat
  • Wojsko
  • InfluShit
  • Biznes
  • Rolnictwo
  • Black Mirror
  • Sport
  • Zdrowie
  • Dom i Kuchnia
  • Motoryzacja
  • Kultura
  • Rozrywka
  • Kuchnia
  • Prawo
  • Podroze
  • Pogoda
  • Dolnośląskie
  • Kujawsko-pomorskie
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • Łódzkie
  • Małopolskie
  • Mazowieckie
  • Opolskie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Pomorskie
  • Śląskie
  • Świętokrzyskie
  • Warmińsko-mazurskie
  • Wielkopolskie
  • Zachodniopomorskie
    RAKGURUGURU
    Lekarz dostał 1,8 mln zł. Pacjentów myją porwanymi szmatami? 1

    Lekarz dostał 1,8 mln zł. Pacjentów myją porwanymi szmatami? 1

    RAK0RAK0przeszczepów
    1573 odsłon
    Lekarz dostał 1,8 mln zł. Pacjentów myją porwanymi szmatami? 1

    1

    Rok temu lekarz z PCM w Braniewie otrzymał niemal 1,8 mln zł. Dziś pracownice alarmują, że brakuje jednorazowych myjek, mydła, misek, a nawet wody dla chorych. Radna potwierdza: widziałam mycie pacjentów porwanymi szmatami.

    Na czwartkowej sesji Rady Powiatu Braniewskiego zderzyły się dwa obrazy tego samego szpitala. Pierwszy znamy już z ogólnopolskich publikacji: lekarz, któremu w 2024 roku wypłacono blisko 1,8 mln zł, oraz rozliczenia przekraczające tysiąc godzin miesięcznie. Drugi przedstawili pracownicy Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego. Według ich relacji, na podstawowe środki do pielęgnacji chorych zaczęło brakować pieniędzy. List personelu Powiatowego Centrum Medycznego odczytała radna Małgorzata Wojtas, przewodnicząca komisji zajmującej się ochroną zdrowia. Pismo, opatrzone datą 29 czerwca, przekazały jej dwie pracownice placówki. Najpierw opisały następstwa kontroli Państwowej Inspekcji Pracy i spór dotyczący umów zlecenia. Najbardziej wstrząsająca część listu dotyczyła jednak codziennej opieki nad pacjentami.

    — Obecnie dyrekcja nie zapewnia odpowiednich środków do higieny pacjenta. Musimy radzić sobie na własną rękę — napisano w piśmie.

    Chodzi o jednorazowe myjki używane podczas toalety osób leżących. Personel miał otrzymywać je w bardzo ograniczonej liczbie — jedną na pełną toaletę jednego pacjenta. Jak zaznaczyły autorki listu, taka ilość nie wystarcza szczególnie wtedy, gdy chory cierpi na biegunkę i wymaga wielokrotnego umycia.

    „Rwiemy ubrania, pościel i koce”

    Dalej padają słowa, które trudno przyjąć bez niedowierzania. — Jesteśmy zmuszone, aby pozyskiwać materiały do mycia pacjenta ze zużytych, porwanych ubrań pacjentów, pościeli łóżkowej i koców. Doszło do sytuacji, że musimy myć pacjentów tym, co byłybyśmy w stanie porwać, aby nie okaleczyć pacjentów — napisano. Pracownice obawiają się, że używanie przypadkowych, często szorstkich materiałów może powodować otarcia, odleżyny i inne uszkodzenia skóry. Twierdzą również, że zdarzało im się samodzielnie kupować miski i inne potrzebne przedmioty. Maszynki do golenia dostarczone przez placówkę miały być tak złej jakości, że przy goleniu pacjenci byli kaleczeni. Okresowo miał być także ograniczany dostęp do mydła. Według listu problem nie kończy się na środkach higienicznych. Szpital miał nie zapewniać pacjentom wody pitnej. Pracownicy organizowali kawę, herbatę i wodę we własnym zakresie albo prosili rodziny o regularne dostarczanie napojów.

    — A co mamy zrobić z osobami, które są całkowicie same? — pytają autorki pisma. — Nieraz kupowałyśmy wodę, aby mieć co nalać do szklanki pacjenta. Błagamy o pomoc dla naszych podopiecznych.

    Zakład Opiekuńczo-Leczniczy zajmuje się osobami przewlekle chorymi, niesamodzielnymi i wymagającymi całodobowej opieki. Oficjalna strona PCM podaje, że nad pacjentami przez całą dobę czuwa zespół pielęgniarek, lekarzy, fizjoterapeutów i innych specjalistów.

    Radna: widziałam to na własne oczy

    List nie był jedynym źródłem informacji przedstawionym na sesji. Radna Katarzyna Maciejewska poinformowała, że dzień wcześniej rozmawiała z pracownikami ZOL-u i osobiście zapoznała się z sytuacją.

    — Na własne oczy widziałam rzeczywiście mycie pacjentów tymi porwanymi szmatami. Nazwijmy rzecz po imieniu — powiedziała.

    Zwróciła uwagę, że wielu podopiecznych zakładu ma ponad 90 lat, od lat nie wstaje z łóżka i ma wyjątkowo delikatną skórę. Szczególnej pielęgnacji wymagają miejsca intymne, najbardziej narażone na odparzenia i odleżyny.

    — To są żywe istoty. To, że są to ludzie, którzy często nie mają już świadomości, nie znaczy, że można jak kukiełki wycierać szmatami — mówiła radna. Jednocześnie podkreśliła, że nie obwinia pracowników: — Nisko chylę przed nimi czoło, bo ci ludzie ratują się tym, co mają.

    Według jej rozmówców jednorazowe myjki bywają płukane, suszone i ponownie używane przy tym samym pacjencie. Powód ma być prosty: personel nie ma czym zastąpić zużytej myjki. Radna przytoczyła też słowa pracowników: „Na nas oszczędzają”, podczas gdy w administracji ma przybywać stanowisk kierowniczych. — Dyrektorów jak w Moskwie rakiet — usłyszała od jednej z osób.

    Starosta odesłał pytania do prezes

    Starosta braniewski Leszek Dziąg nie odniósł się podczas sesji merytorycznie do treści listu. Stwierdził, że na pytania dotyczące kontroli PIP i sytuacji w placówce powinna odpowiedzieć prezes PCM Agnieszka Grzelak. Polecił zaprotokołować pytania i niezwłocznie przekazać je kierownictwu szpitala. Po odczytaniu listu ponownie zaznaczył, że do zarzutów musi ustosunkować się prezes spółki. Do PCM wysłaliśmy pytania, czy opisane praktyki rzeczywiście mają miejsce, ilu pacjentów obejmuje problem, ile jednorazowych myjek wydaje się na oddział, czy brakuje mydła, wody i podstawowego wyposażenia oraz jakie działania podjęto po wystąpieniu radnych.

    Miliony wtedy, szmaty dziś

    Dysonans jest uderzający. W tej samej placówce lekarz pełniący wcześniej funkcję dyrektora ds. lecznictwa otrzymał w 2024 roku niemal 1,8 mln zł. Według obecnych władz szpitala wielokrotnie dublowano wynagrodzenia za te same godziny, a miesięczne rozliczenia przekraczały niekiedy tysiąc godzin. Sprawę bada prokuratura, która nikomu dotychczas nie postawiła zarzutów. Szpital przygotowuje również pozew cywilny o zwrot pieniędzy, które uważa za nienależnie pobrane. Według wstępnych ustaleń nieprawidłowe rozliczenia mogły kosztować placówkę około 3,8 mln zł w ciągu trzech lat.

    Prezes PCM w Braniewie Agnieszka Grzelak zadzwoniła do naszej redakcji, a szpital przesłał pisemne stanowisko. Dyrekcja potwierdziła, że trwa wewnętrzne postępowanie wyjaśniające. Wstępnie ustalono, że środków do pielęgnacji pacjentów jest wystarczająco. PCM zakwestionowało też słowa radnej Katarzyny Maciejewskiej, twierdząc, że nie była obecna podczas toalety pacjentów. Szczegółowe odpowiedzi mają zostać przekazane po zakończeniu postępowania.

    Jan Berdycki

    Obserwuj nas na Google News

    Stanosky odwala robotę

    Zrób z tego przeszczep

    Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.