Dwie minuty przed końcem meczu Pogoni Szczecin z Legią Warszawa trener gości Marek Papszun wprowadził na boisko jednego ze swoich ulubieńców - Zorana Arsenicia, no i w doliczonym czasie Chorwat zdobył gola na wagę trzech punktów.
Bramki: 0:1 Zoran Arsenić (90+6).
Żółta kartka - Pogoń Szczecin: Leo Borges. Legia Warszawa: Wojciech Urbański.
Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń). Widzów 20 757.
Pogoń Szczecin: Valentin Cojocaru - Linus Wahlqvist, Dimitris Keramitsis, Attila Szalai, Leo Borges - Paul Mukairu (90. Filip Cuić), Kellyn Acosta (90. Jan Biegański), Natan Ława (62. Mads Agger), Patryk Dziczek, Musa Juwara (62. Fredrik Ulvestad) - Jean-Pierre Nsame (62. Kamil Grosicki).
Legia Warszawa: Otto Hindrich - Rafał Augustyniak, Kamil Piątkowski, Robert Deziel (88. Zoran Arsenić), Paweł Wszołek - Ruben Vinagre (88. Arkadiusz Reca), Damian Szymański (83. Henrique Arreiol), Bartosz Kapustka (81. Wahan Biczachczjan), Łukasz Zjawiński (81. Jakub Żewłakow) - Wojciech Urbański, Mileta Rajović.
Trudno było o lepszy ligowy hit na rozpoczęcie sezonu w Szczecinie. No, może jedynie spotkanie z Lechem Poznań mogłoby budzić większe zainteresowanie. Legia to jednak magnes, który przyciągnął na trybuny „Papricany” komplet widzów.
Postacią, na którą zwracano szczególną uwagę miał być Jean-Pierre Nsame. Kameruńczyk w minionym sezonie w Legii głównie się leczył, ale jak już był zdrowy, to strzelał sporo goli. Na 10 występów w PKO BP Ekstraklasie, zaliczył pięć trafień. Kolejne pięć w europejskich pucharach. Na dłużej Legia nie chciała spełniać jego warunków kontraktowych, ale Pogoń tak. W debiucie w granatowo-bordowych barwach Nsame miał swoje szanse, ale ich nie wykorzystał.
Sprowadzenie Kameruńczyka sprawiło, że na boczny tor odsunięty został Karol Angielski. Były wicekról strzelców ekstraklasy, nawet nie znalazł się w szerokiej kadrze na mecz inaugurujący sezon 2026/27. Spotkanie na ławce rozpoczął też Kamil Grosicki, a z opaską kapitańską wyszedł Linus Wahlqvist. Szwed nie oddał jej nawet gdy „Grosik” wszedł z rezerwy. To znak zmiany hierarchii w zespole Portowców.
Z kolei Marek Papszun zdecydowanie „spolonizował” skład Legii. W wyjściowej jedenastce pojawiło się aż siedmiu rodzimych piłkarzy. Potem okazało się, że w tej plejadzie z najlepszej strony pokazał się w tym meczu jeden z czterech obcokrajowców, Portugalczyk Ruben Vinagre, a zwycięskiego gola zdobył Chorwat Arsenić.
Mecz wyraźnie układał się na remis. Oba zespoły lepiej grały w destrukcji niż ofensywie. Wprawdzie już w 7. minucie Mileta Rajović trafił do siatki Pogoni po rzucie rożnym, ale w całej sytuacji najpierw zagrał ręką i gol nie został uznany.
W 31. min Nsame mógł upokorzyć swój były zespół, ale jego główkę z największym trudem sparował na róg Otto Hindrich.
Więcej ciekawych sytuacji w pierwszej części nie było.
W drugiej do siatki gospodarzy trafił Łukasz Zjawiński, ale gol ponownie nie został uznany – wcześniej był spalony. W 66. min Hindrich ponownie uratował Legię przed stratą gola. Tym razem główkował Paul Mukairu, a Niemiec końcami palców wyciągnął piłkę tuż przy słupku.
W 72. min z kolei szczęście było po stronie Pogoni i jej golkipera. Valentin Cojocaru instynktownie odbił dwa strzały zawodników Legii - najpierw Zjawińskiego, potem Rajovicia. Ten drugi zaliczył jeden z najgorszych, jeśli nie najgorszy, występ w warszawskim zespole.
Gdy wydawało się, że mecz zakończy się bezbramkowym remisem, Arsenić zdołał wepchnąć piłkę do siatki.
(PAP)
Obserwuj nas na Google News
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.