Rynek nieruchomości wyraźnie wyhamował, a kupujący zyskali więcej czasu na podejmowanie decyzji. Nie oznacza to jednak, że mieszkania zaczną tanieć. Jak czytamy na Fakt.pl, eksperci wskazują, że wysokie koszty budowy i ograniczona liczba nowych inwestycji nadal skutecznie hamują spadki cen.
Po kilku latach dynamicznych podwyżek rynek mieszkaniowy wszedł w fazę stabilizacji. Tempo wzrostu cen wyraźnie osłabło, a kupujący nie muszą już podejmować decyzji pod presją błyskawicznie znikających ofert. Nie oznacza to jednak początku wyraźnych obniżek cen.
Jak czytamy na Fakt.pl , obecna sytuacja jest efektem zmian zarówno po stronie kupujących, jak i deweloperów. Klienci coraz dokładniej analizują dostępne oferty i częściej negocjują warunki zakupu, natomiast firmy budowlane ostrożniej rozpoczynają kolejne inwestycje.
– Rynek mieszkaniowy wszedł dziś w etap większej równowagi. Kupujący podejmują decyzje bardziej świadomie, a deweloperzy planują inwestycje z większą ostrożnością. To dobra wiadomość dla całego rynku, ponieważ stabilizacja sprzyja zarówno klientom, jak i inwestorom. Nie oznacza ona jednak, że ceny mieszkań zaczną spadać – powiedział dla Fakt.pl Grzegorz Kawecki, prezes Pekabex Development.
Wysokie koszty nadal podtrzymują ceny
Ekspert zwraca uwagę, że głównym powodem utrzymywania się wysokich cen są koszty realizacji nowych inwestycji. Choć część materiałów budowlanych przestała drożeć, ich ceny wciąż pozostają znacznie wyższe niż przed kilkoma laty.
Do tego dochodzą rosnące koszty pracy, finansowania inwestycji, zakupu gruntów oraz konieczność spełniania coraz bardziej rygorystycznych norm technicznych i środowiskowych.
Jak podkreślił Grzegorz Kawecki w rozmowie z Fakt.pl , to właśnie suma tych wydatków sprawia, że deweloperzy mają bardzo ograniczone możliwości obniżania cen nowych mieszkań.
Coraz mniej terenów pod nowe inwestycje
Zdaniem prezesa Pekabex Development w kolejnych latach coraz większym problemem może okazać się ograniczona dostępność gruntów pod zabudowę mieszkaniową.
Jak wskazuje Fakt.pl , wpływ na to mają m.in. zmiany w przepisach dotyczących planowania przestrzennego, wygaszanie specustawy Lex Deweloper oraz wydłużające się procedury administracyjne. Efektem może być wolniejsze tempo uruchamiania nowych projektów.
Ekspert ostrzega, że jeśli liczba nowych inwestycji zacznie spadać szybciej niż zapotrzebowanie na mieszkania, rynek ponownie może znaleźć się pod presją wzrostu cen.
Kupujący podejmują bardziej przemyślane decyzje
Na popyt nadal wpływają przede wszystkim dostępność kredytów hipotecznych, poziom stóp procentowych oraz ogólna kondycja gospodarki. Jak zauważa Fakt.pl , poprawa zdolności kredytowej części Polaków zwiększyła liczbę transakcji, jednak obecnie decyzje zakupowe są znacznie bardziej przemyślane niż w okresie największego boomu.
Coraz więcej osób kupuje mieszkania przede wszystkim z myślą o własnych potrzebach mieszkaniowych, a nie wyłącznie jako formę lokowania kapitału.
Co czeka rynek?
Zdaniem Grzegorza Kaweckiego druga połowa 2026 roku powinna upłynąć pod znakiem dalszej stabilizacji. Jak powiedział dla Fakt.pl , nie widać obecnie przesłanek do gwałtownych zmian cen, jednak w dłuższej perspektywie ograniczona liczba nowych inwestycji może ponownie wywołać presję na wzrost cen mieszkań.
Ekspert podkreśla, że dla utrzymania równowagi na rynku kluczowe będzie stworzenie przewidywalnych warunków prowadzenia inwestycji oraz usprawnienie procesów planistycznych i administracyjnych. Dzięki temu podaż nowych mieszkań mogłaby lepiej odpowiadać na utrzymujący się popyt.
Źródło: WM.pl (Wolne Media / Grupa WM)
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.