1. RAK
  2. ›
  3. rak muzgu

Sekcje i wydania

  • rak muzgu
  • Polska (kraj)
  • Polska
  • Świat
  • Wojsko
  • InfluShit
  • Biznes
  • Rolnictwo
  • Black Mirror
  • Sport
  • Zdrowie
  • Dom i Kuchnia
  • Motoryzacja
  • Kultura
  • Rozrywka
  • Kuchnia
  • Prawo
  • Podroze
  • Pogoda
  • Dolnośląskie
  • Kujawsko-pomorskie
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • Łódzkie
  • Małopolskie
  • Mazowieckie
  • Opolskie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Pomorskie
  • Śląskie
  • Świętokrzyskie
  • Warmińsko-mazurskie
  • Wielkopolskie
  • Zachodniopomorskie
    RAKGURUGURU
    Dobrze, Boże, że jesteś

    Dobrze, Boże, że jesteś

    0przeszczepów
    2745odsłon
    Dobrze, Boże, że jesteś

    Wszystko takie samo, a przecież inne. Paradoks, prawda?

    Ostatni dzień lipca. Wróciła letnia pogoda. Według prognoz temperatura dojdzie dziś do 35 stopni. No, to już można uznać za upał. Dobrze, że wróciłem z krótkiego wypadu w góry. Chociaż... wiadomo: im wyżej tym chłodniej. To co jest upałem w dolinach, na szczytach jest po prostu piękną, słoneczna pogodą. Tylko trzeba uważać, żeby słońce za bardzo nie przypiekło...

    Góry... Co w nich takiego jest, że mimo upływu lat, człowieka ciągle do nich ciągnie? W moim wypadku na pewno nie chodzi o ciągłe zdobywanie nowego. Lubię wracać w miejsca, w których już byłem. Niewiele takich, które przez lata się nie zmieniły. Ot, jak wierzchołek Babiej Góry – ciągle ten sam od niemal pięćdziesięciu już lat. Choć, prawda, wyrósł na szczycie chroniący przed wiatrem murek. Z początku niewielki, dziś całkiem już pokaźny. Na słowackiej ćwierci szczytu wyrósł też pomnik Jana Pawła II i coś na kształt polowego ołtarza. No i mocno już zatarły się napisy wyryte na kamieniach przy szczytowym obelisku. Myli mnie pamięć, że podobnie jak dawniej na Rysach, tak i tam była tablica poświęcona rzekomej bytności w owym miejscu „Wodza Rewolucji”, Włodzimierze Lenina? Sprawdzam w internetowej wyszukiwarce – nie, jednak nie myli. Choć i ta tablica, podobnie jak owa z Rysów, permanentnie znikała...

    Więcej jednak takich miejsc, które się mocno zmieniły. Gdzieś powstały nowe polany, gdzieś ledwie widoczne wśród traw drzewa wyrosły tak, że nie tylko nic nie widać, ale i człowiek zaczyna się zastanawiać, czy dawny widok z tego miejsca – ledwie dwadzieścia parę lat wcześniej – nie był tylko snem. Ot, na sowiogórskim Rymarzu. Albo taki Jałowiec w Beskidzie Żywieckim (czy Makowskim, jak wolą inni): dawniej z daleka łatwo rozpoznawalny z powodu kształtu podszczytowej polany. Dziś, gdy patrzeć z daleka, zachowała się tylko w okolicach samego wierchu... Najdziwniej, gdy jak między Skrzycznem a Baranią Górą (w Beskidzie Śląskim) człowiek pamięta i wysoki las, i wiatrołomy i pobojowisko po nich; pamięta pierwsze niziutkie drzewa, które zaczęły zabliźniać te rany, a teraz na powrót wędruje wśród drzew takich wysokich, że już od paru lat przesłaniają widok. To jeszcze młody las, ale....

    Odwiedziłem w czasie wspomnianego wypadu między innymi górę, która „chodziła za mną” od blisko trzydziestu lat. Paracz. Ktoś wie, gdzie to? No właśnie. Właściwie Paráč. Bo to na słowackiej Orawskiej Magurze. Tyle że rzut beretem od granicy. O ile czasem jeszcze ktoś wie, gdzie jest pobliska Kubinska Hola – bo tam ośrodek narciarski – to o Paraczu wśród moich znajomych, chodzących przecież po górach, nie słyszał prawie nikt. I wcale się nie dziwię, choć góra wysokości podobnej jak Turbacz czy Tarnica. Gdy w pobliżu arcyciekawa Mała Fatra albo honorny Wielki Chocz – o leżących na granicy Babiej i Pilsku nawet już nie mówiąc – kto by się wybierał na Paracz? Bo i też niespecjalnie jest po co. Nie ma schroniska, szczyt zalesiony. Nic ciekawego. Jeśli zależało mi, żeby tam zajrzeć to dlatego, że obiecałem to sobie tych niemal trzydzieści lat temu, podczas wędrówki z naszych poczciwych okolic Rajczy w Tatry. To były wtedy prawdziwe „dzikie pola”, z ginącymi pod naporem przyrody ścieżkami. I teraz było podobnie. Turysty nie spotkaliśmy żadnego. Paru zbieraczy borówek (jagód) na zarastających polanach już dobrze za szczytem. Tam, gdzie powinien rozpościerać się widok na Orawę. Powinien, ale jeśli był, to mocno fragmentaryczny. Może trzeba było pójść jeszcze kawałek dalej? Według mapy tam powinny być wielkie polany. Pewnie tak. Ale kiedy dwa dni później chcieliśmy jeszcze raz zobaczyć tę okolicę i stanęliśmy na pobliskiej Kubinskiej Holi na czymś, co wedle najnowszej cyfrowej mapy było polaną, przekonaliśmy się drzewa na niej już na tyle wysokie, że nic nie widać.

    Dziwne to jednoczesne trwanie połączone z przemijaniem. Miejsca te same, a jakby inne. Zwłaszcza gdy wziąć jeszcze pod uwagę życiowe konteksty chwil, gdy się je odwiedzało. Kiedyś z wielką niewiadomą jak życie potoczy się dalej, z jakimiś nieśmiałymi na to życie planami, po latach z życiem już w zdecydowanej większości przeżytym, ze świadomością, że potoczyło się, jak by człowiek sam nigdy tego nie wymyślił. Z przekonaniem, że jestem ciągle ten sam, co przed laty, ale i ze świadomością, że jestem już inny. Nawet trudno powiedzieć czy bogatszy (duchowo); bo przecież jasnym jest, że podobnie jak w tym świecie gór, w jednym człowiek się rozwinął, w drugim nastąpił regres. Najgorzej, gdy nieuświadomiony; gdy człowiek wmawia sobie, że jest nie wiadomo jak duchowo bogaty, a tak naprawdę staje się jak zadufany w sobie sklerotyczny dziadek...

    Tak, odwiedzanie po latach tych samych miejsc, chyba bardziej nawet niż ubytek sił uzmysławia człowiekowi, że wszystko przemija. Ale jednocześnie budzi też większą tęsknotę za dniem, kiedy nastanie Nowe Niebo i Nowa Ziemia. Straszne byłoby to nasze życie bez nadziei, którą przez swoje śmierć i zmartwychwstanie dał nam Chrystus. I jak nie wznieść do Boga modlitwy i nie powiedzieć Mu: „dobrze, że jesteś”?

    aktualna ocena | | głosujących | | Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

    Tydzień z Wiara.pl

    Przeczytaj jeszcze

    Galerie

    Andrzej Macura

    ks. Włodzimierz Lewandowski

    Autoreklama


    Źródło: Gość Niedzielny – edycja sandomierska

    Stanosky odwala robotę

    Zrób z tego przeszczep

    Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.

    Przeszczep RAKa3 żet.dostajesz tekstFIKCJA