1. RAK
  2. ›
  3. rak muzgu

Sekcje i wydania

  • rak muzgu
  • Polska (kraj)
  • Polska
  • Świat
  • Wojsko
  • InfluShit
  • Biznes
  • Rolnictwo
  • Black Mirror
  • Sport
  • Zdrowie
  • Dom i Kuchnia
  • Motoryzacja
  • Kultura
  • Rozrywka
  • Kuchnia
  • Prawo
  • Podroze
  • Pogoda
  • Dolnośląskie
  • Kujawsko-pomorskie
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • Łódzkie
  • Małopolskie
  • Mazowieckie
  • Opolskie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Pomorskie
  • Śląskie
  • Świętokrzyskie
  • Warmińsko-mazurskie
  • Wielkopolskie
  • Zachodniopomorskie
    RAKGURUGURU
    A może by beatyfikować Frassatiego? Pisaliśmy o tym ponad pół wieku wcześniej

    A może by beatyfikować Frassatiego? Pisaliśmy o tym ponad pół wieku wcześniej

    0przeszczepów
    2799odsłon
    A może by beatyfikować Frassatiego? Pisaliśmy o tym ponad pół wieku wcześniej

    Pier Giorgio Frassati został beatyfikowany w 1990 r. Dziś obchodzimy jego wspomnienie. Tymczasem "Mały Gość Niedzielny" pisał o nim już w sierpniu 1938 r.

    – W roku 1925 zmarł w włoskim mieście Turynie młodzieniec Piotr Jerzy Frassati, a trumną jego szły nieprzejrzane rzesze ludzi różnych stanów. Najwięcej płakali o niego jego koledzy z akademii, w której się uczył. Ale byli tam też robotnicy i bezrobotni, wielkie mnóstwo ludzi, którym się serce ściskało, gdy patrzyli na trumnę zmarłego młodzieńca. Dlaczego tak płakali, dlaczego go tak bardzo kochali? Dlaczego mówi się o tym, że Piotr Jerzy będzie wkrótce ogłoszony błogosławionym i świętym? – pytał autor tekstu. I odpowiadał:

    – [Frassati] miłował Pana Jezusa bardzo i z miłości dla Niego także bliźnim dobrze czynił. Jeszcze w śmiertelnej chorobie, która go niespodziewanie w przeciągu trzech dni pozbawiła młodego życia, myślał tylko o swoich bliźnich. Bolało go nie to, że musi umrzeć. Zanadto kochał Pana Jezusa, ażeby się lękać śmierci i połączenia z Bogiem. Ale ubolewał serdecznie nad tym, że rodzicom kochanym sprawia smutek swoją śmiercią. W piątek zwykle odwiedzał biednych. Gdy po raz pierwszy choroba uniemożliwiła mu ich odwiedzenie, kazał sobie podać papier i ołówek i drętwiejącą ręką poprosił kolegę, by za niego zaniósł lekarstwa i zastrzyki do pewnego chorego biedaka. Wskazał też matce, które z jego ubrań ma dać jego znajomym biednym. Na wycieczkach wysokogórskich, które były jego ulubionym sportem, zawsze był dobrym druhem kolegów. Gdy słabli i ledwie trzymali się na nogach, on brał ich plecaki na swoje plecy i śpiewał wesoło, ażeby im dodać otuchy do dalszego mozolnego pochodu – pisał "Mały Gość Niedzielny", dodając, że o Piotrze Jerzym Frassatim napisano już kilka książek.

    Copyright © Instytut Gość Media. Wszelkie prawa zastrzeżone.


    Źródło: Gość Niedzielny – edycja sandomierska

    Stanosky odwala robotę

    Zrób z tego przeszczep

    Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.

    Przeszczep RAKa3 żet.dostajesz tekstFIKCJA