1. RAK
  2. ›
  3. rak muzgu

Sekcje i wydania

  • rak muzgu
  • Polska (kraj)
  • Polska
  • Świat
  • Wojsko
  • InfluShit
  • Biznes
  • Rolnictwo
  • Black Mirror
  • Sport
  • Zdrowie
  • Dom i Kuchnia
  • Motoryzacja
  • Kultura
  • Rozrywka
  • Kuchnia
  • Prawo
  • Podroze
  • Pogoda
  • Dolnośląskie
  • Kujawsko-pomorskie
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • Łódzkie
  • Małopolskie
  • Mazowieckie
  • Opolskie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Pomorskie
  • Śląskie
  • Świętokrzyskie
  • Warmińsko-mazurskie
  • Wielkopolskie
  • Zachodniopomorskie
    RAKGURUGURU
    Ta katastrofa górnicza nie wydarzyła się na Śląsku. 3 sierpnia 1922 roku w Trzebini zginęło 28 górników

    Ta katastrofa górnicza nie wydarzyła się na Śląsku. 3 sierpnia 1922 roku w Trzebini zginęło 28 górników

    RAK0RAK0przeszczepów
    1179 odsłon
    Ta katastrofa górnicza nie wydarzyła się na Śląsku. 3 sierpnia 1922 roku w Trzebini zginęło 28 górników

    Tomasz Borówka 03/08/2026 - 11:34 Katastrofy górnicze od pokoleń są jednym z fundamentów śląskiej pamięci. To one ukształtowały ogólnopolskie wyobrażenie o regionie – tak silne, że każda informacja o wypadku pod ziemią automatycznie kojarzy się ze Śląskiem. Tymczasem jednak tragiczne historie górn

    Katastrofy górnicze jako element śląskiej pamięci – a jednak…

    Katastrofy górnicze są jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów śląskiej historii. To właśnie one – powtarzające się przez dekady, często tragiczne, zawsze nagłaśniane – ukształtowały ogólnopolskie wyobrażenie o Śląsku jako miejscu, gdzie „ciągle coś się zawala, wybucha, zapada”. W polskiej świadomości zbiorowej informacja o wypadku pod ziemią niemal automatycznie uruchamia skojarzenie: Śląsk.

    Tymczasem jednak górnictwo węgla kamiennego nie było domeną wyłącznie Górnego Śląska. W Małopolsce, na ziemi trzebińskiej, działała kopalnia, która również zapisała się w historii tragicznie – i to właśnie tam, 3 sierpnia 1922 roku, doszło do jednej z najpoważniejszych katastrof górniczych w międzywojennej Polsce.

    Małopolska kopalnia o śląskim rodowodzie technicznym

    Kopalnia, znana później jako KWK „Siersza”, powstała w 1861 roku jako „Nowa Izabela”. W 1884 roku uruchomiono szyb **„**Artur”****, od którego przyjęła nazwę . Choć geograficznie leży w Małopolsce, jej rozwój, technologia i kadra miały wiele wspólnego z górnictwem śląskim – od inwestorów, przez inżynierów, po późniejsze rozwiązania techniczne (np. hydromechaniczny transport węgla wprowadzony w 1956 roku, pierwszy w Polsce).

    Burza nad Trzebinią

    2 sierpnia 1922 roku nad Trzebinią przeszła burza, jakiej mieszkańcy nie pamiętali od lat. Błyskawice rozświetlały niebo, pioruny biły w okoliczne wzgórza, a ludzie kryli się w domach, trwożnie słuchając huku, który zdawał się nie mieć końca. Już tego dnia zginęły trzy osoby rażone piorunem – ale był to dopiero początek dramatu.

    Ulewa była tak intensywna, że lokalne cieki wodne zaczęły zachowywać się inaczej niż zwykle. Według przekazów okazałe drzewo, podmyte wodą i powalone przez wiatr, runęło wprost na koryto potoku Kozibród. To jedno zdarzenie wystarczyło, by zmienić kierunek przepływu wody.

    Coś, co nastąpiło na powierzchni, wyglądało groźnie, choć mieszcząc się jeszcze w kategorii typowych skutków gwałtownej burzy. Pod ziemią jednak niosło ze sobą śmiertelne zagrożenie.

    W ciągu kilku minut spokojny potok zamienił się w rwącą, niebezpieczną rzekę**.** I choć od czasu regulacji płynął nowym, betonowym korytem, teraz zaczął się przelewać, nie tylko wypełniając z powrotem swoje naturalne koryto, ale też rozlewając się szeroko po terenach zalewowych – dokładnie nad rejonem, gdzie pod ziemią pracowali górnicy kopalni Artur.

    Chodniki kopalni ciągnęły się zaledwie 60 metrów pod powierzchnią, pod warstwą przepuszczalnego piasku. To właśnie ten piasek – nasiąkający wodą jak gąbka – był największym ryzykiem.

    Kierownictwo kopalni wiedziało, że powstające nad wyrobiskami rozlewisko może w każdej chwili przebić się w dół. Alarmy zgłaszano, ale decyzje zapadały zbyt wolno. Nie wstrzymano pracy, nie wycofano ludzi, nie zabezpieczono zagrożonych odcinków. Woda miała czas, by znaleźć drogę w głąb ziemi.

    Tragiczny 3 sierpnia

    O świcie 3 sierpnia stało się to, czego obawiano się od poprzedniego dnia. Wody z rozlewiska runęły do kopalnianych wyrobisk.

    Najpierw zaczęły się osunięcia piasku. Zwały stropowe pękały, piasek mieszał się z mułem, a woda wdzierała się coraz głębiej. Gdy żywioł przebił się do chodników, uderzył z siłą, która nie pozostawiała szans na reakcję.

    Woda pędziła jak lawina. Zrywała stemple, wyginała stalowe szyny kolejki, przewracała wozy. W ciemności i chaosie górnicy nie mieli żadnych możliwości ucieczki – większość została zaskoczona w jednej chwili.

    Pod ziemią znajdowało się kilkadziesiąt osób. Zginęło 28 ludzi – dziewięciu górników, siedemnastu wozaków i dwóch cieśli. Ciała wielu z nich odnaleziono później w pozycjach wskazujących, że katastrofa przyszła nagle: bez czasu na próbę ratunku, bez możliwości odwrotu.

    Choć części załogi udało się wydostać, aż 35 osób zostało rannych, w tym 11 ciężko. To oznacza, że niemal każdy, kto był wtedy na dole, ucierpiał.

    Skutki i pamięć o katastrofie

    Katastrofa z 1922 roku na wiele lat zatrzymała rozwój kopalni. W kolejnych dekadach zakład był rozbudowywany, łączony z innymi kopalniami (m.in. „Zbyszek” w 1947 roku ), a później z „Krystyną” w Tenczynku w 1951 roku.

    Choć kopalnia działała aż do 2001 roku, a jej teren w większości wyburzono, pamięć o tragedii pozostała żywa – szczególnie wśród rodzin górników i mieszkańców Sierszy.

    Co znamienne, niewłaściwa likwidacja kopalni doprowadziła w XXI wieku do powstawania zapadlisk na osiedlu Siersza, które w 2023 roku nadal postępowały. To współczesne memento dla górnictwa w Trzebini.

    Katastrofa w Sierszy przypomina nam, że górnictwo – choć kojarzone niemal wyłącznie ze Śląskiem – od pokoleń było obecne także w Małopolsce, stwarzając podobnie zagrożenia dla górników.

    Przy okazji zaś ujawnia, jak bardzo katastrofy górnicze ukształtowały polską pamięć zbiorową: do dziś, gdy słyszymy o wypadku pod ziemią, myślimy „Śląsk”. Tymczasem tragedia w Trzebini była jedną z najpoważniejszych w II RP, a wydarzyła się poza granicami Śląska.

    SIersza jest też przykładem – wcale nie śląskim – tego, w jaki sposób górnictwo zostawia ślad na dziesięciolecia tak w świadomosci, jak i krajobrazie.

    Kopalnia Jankowice podczas I wojny światowej - jako Blücher Schacht

    KWK Halemba

    Kopalnia Pixabay


    Źródło: Ślązag.pl

    Stanosky odwala robotę

    Zrób z tego przeszczep

    Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.