
To najbardziej spektakularna historia, jakiej doświadczyłem w swoim życiu. Powstanie nowej siedziby Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia na Śląsku - mówi architekt Tomasz Konior. - Czas jest najważniejszym z czterech wymiarów architektury. Może coś powstać w przestrzeni, zm
Prawie 12 lat. A przygoda trwa. Dla niego osobiście, dla Tomasza Koniora, to spełnianie marzeń. Bo gdyby nie był architektem, zostałby muzykiem. Zresztą... trochę i to marzenie zaczyna się spełniać - w grze na fortepianie.
Spis treści
Miejsce, żeby żyć muzyką. I używać wszystkich zmysłów
NOSPR w Katowicach to jeden z najbardziej unikalnych budynków muzycznych w tej części Europy. I nie jest to bynajmniej opinia tylko jego twórców. Poza salami koncertowymi jest tu ponad 400 pomieszczeń , wśród nich garderoby, sale prób, miejsca odpoczynku, spotkań, rekreacji, pokoje hotelowe i administracyjne. To wszystko mieści się w przestrzennej ramie, która otacza monumentalne foyer dla melomanów, w którym spotykają się przed, i po koncercie.
Budynek projektowaliśmy 30 miesięcy i tyle samo trwała budowa. Każdy detal ma tu ogromne znaczenie. Jednym z najbardziej skomplikowanych zadań było uzyskanie odpowiednich warunków dla muzyki granej na żywo, w tym akustyki. Oczywiście rządzą w tej kwestii prawa fizyki, ale na pewnym poziomie zaczyna się magia. A wpływają na to ludzie - artyści i melomani. Prawie 2 tysiące słuchaczy i czasem nawet 300 muzyków na sali - każdy ich oddech może mieć wpływ na jakość brzmienia w sali koncertowej. Zanim więc zdecydowaliśmy się na konkretne rozwiązania, przeprowadziliśmy setki symulacji - zdradza Tomasz Konior. Siedziba NOSPR zamyka podwoje tylko na noc i to nie zawsze
Pod koniec budowy zdarzało mi się spędzać tu całą dobę. A i potem, podczas wielu wydarzeń, które odbywały się przez lata, pamiętam tłumy w ogrodach, w foyer, przede wszystkim na koncertach. Do Wielkiej Sali Koncertowej, przeznaczonej dla 1800 osób, podczas nocy muzeów, weszło jednocześnie prawie 4 tysiące zwiedzających! Obserwowałem to z duszą na ramieniu, bo to skala stadionowa. Pamiętam też koncert Wojtka Blechacza, podczas którego instrumentaliści byli rozmieszczeni na wszystkich poziomach foyer i grali utwór przez kilkadziesiąt minut - wspomina Tomasz Konior. To miejsce łączy, jest wspólną przestrzenią wypełnioną muzyką, artystami i melomanami. Dziś jest tu wyjątkowo cicho, ale ta cisza ma swoją melodię. Przez boczne okna do budynku sączy się słońce. Czuć jednak przyjemny chłód, mimo wyjątkowo wysokich temperatur. Wszystko dzięki nowoczesnym systemom wentylacji. To one sprawiają, że w salach, nawet podczas długich koncertów, jest zawsze stała temperatura i wilgotność.
Budynek ma 35 tysięcy metrów kwadratowych, garaż podziemny, strefy techniczne, jest nawet basen przeciwpożarowy. Co roku odbywa się tu ponad 300 koncertów, w dużej i w małej sali . Czasem nawet cztery w jeden dzień. Ale można tu też po prostu spędzić czas, zajrzeć do księgarni, zjeść lunch, wziąć udział w warsztatach, popatrzeć na miasto z tarasu.
Gdy powstał, uchodził za nowoczesny i luksusowy. Dziś to jeden z symboli Katowic
Strefa Kultury, Pomnik Powstańców Śląskich, Spodek – gdy pada nazwa Katowice, te miejsca i obiekty każdy ma momentalnie przed oczyma. Do tej listy na pewno należy dopisać jeszcze jeden budynek. Znajdu...
W każdej historii najważniejsi są ludzie
Jest rok 2009. Tomasz Konior i jego Konior Studio są po wygranym konkursie architektonicznym na projekt siedziby NOSPR-u w Katowicach.
Podekscytowanie jest ogromne. Euforia, ale i poczucie gigantycznego wyzwania. Na szczęście, nie są w tym sami. Mają wsparcie w ówczesnej dyrektorce Joannie Wnuk-Nazarowej, byłej minister kultury i sztuki. Podczas tej drogi będą też jeszcze dwie, wyjątkowe osoby, dzięki którym architekci będą czuli, że tworzą wyjątkowe dzieło. Tomasz Konior nazywa ich ojcami tej inwestycji. To Krystian Zimerman jeden z najwybitniejszych żyjących pianistów i ówczesny prezydent miasta, Piotr Uszok.
Pierwszy koncert
Krystian Zimerman gra koncert w Akademii Muzycznej. Dźwięki rozlewają się w idealnej harmonii, wypełniając po brzegi salę koncertową. Pierwszą muzyczną salę w Katowicach, zaprojektowaną od początku do końca przez Tomasza Koniora i jego zespół.
Spotkaliśmy się nazajutrz po tym koncercie. Krystian był równie podekscytowany naszym nowym projektem i od razu się w niego zaangażował, stając się naszym mentorem To dzięki niemu poznałem jednego z najwybitniejszych akustyków na świecie, Yasuhisę Toyotę. Pracujemy z nim do dzisiaj - mówi Tomasz Konior. To właśnie Krystian Zimerman 1 października 2014 roku zagrał tu po raz pierwszy z NOSPR-em, był to I Koncert Fortepianowy G. Brahmsa. Kolejnego dnia wystąpiła tu jedna z najsłynniejszych orkiestr, London Symphony Orchestra z dyrygentem sir Antonio Pappano.
Pamiętam te chwile bardzo dobrze. Kłanialiśmy się sobie... ja do niego „maestro”, on do mnie „maestro”. Powiedziałam mu, że to wszystko dla muzyki, a on, że nie byłoby muzyki bez tego budynku. Takich sytuacji było setki - wspomina projektant. Nie jest w stanie zliczyć, ile osób już oprowadzał. Muzyków, melomanów, architektów, biznesmenów. A za każdym razem jest tak, jakby to był pierwszy raz. Bo i zachwyt jest nowy. Dla każdego, kto zanurzy się w przestrzeń tego budynku.
Zaraz za kasami mijamy jeden z pylonów z wystawy „12 słów Mistrza”, poświęconej Krzysztofowi Pendereckiemu, wielkiemu kompozytorowi i kolejnemu ojcu tej budowy. Tak naprawdę, to on był pomysłodawcą, spritus movens tej inwestycji.
Przestrzeń, która żyje w środku i wokół
Równie ważną rzeczą, jak budynek, jest jego otoczenie. Ono tętni życiem nie tylko w dni koncertowe, ale na co dzień. Na miejscu dawnej kopalni powstał park, posadzono ponad 450 drzew. Jedno posadziła Joyce DiDonato, słynna amerykańska śpiewaczka operowa.
Ważne poparcie dla centrum kosmicznego w kopalni na Śląsku. "To obowiązek państwa"
Na Śląsku mamy rewelacyjną infrastrukturę, zaplecze naukowe, kadry i obowiązkiem państwa jest to wykorzystać. Centrum technologii kosmicznych to inicjatywa bardzo ambitna, ale takiego ambitnego planu ...
Tkanka miejska nigdy nie jest skończona, bo ciągle coś powstaje, coś się zmienia, uzupełnia. Odbywają się tu festiwale, plenery, wernisaże. I To jest otwarte zaproszenie do wielkiej uczty zmysłów. Nawet smaku - bo w budynku i na zewnątrz jest też restauracja.
Joseph Rykwert , historyk i krytyk architektury powiedział, że w restauracji bije drugie serce sali koncertowej. Tam się spotykają muzycy i melomani, smakują, ale też rozmawiają o tym, czego doświadczają, co przeżywają. To jest ważne miejsce. Służy integracji, wymianie myśli, wymiany emocji - mówi architekt. I, co ważne, NOSPR jest otwarty nie tylko dla dorosłych. Tu także rodzą się przyszłe talenty . Przechodzimy obok miejsca szczególnie lubianego przez dzieci, gdzie odbywają się warsztaty muzyczne.
Wielu z nich to przyszli wirtuozi, jestem o tym przekonany - mówi Tomasz Konior. Zatrzymujemy się przy wejściu do sali kameralnej. To jedna z dwóch, najważniejszych przestrzeni muzycznych. Dzięki skali, którą posiada, odpowiedniej dla mniejszych koncertów: jazzowych, solowych, kameralnych, znakomicie uzupełnia program wielkiej sali, która jest świadkiem spektakularnych wykonań muzyki symfonicznej i największych wydarzeń estradowych. Obie pełnią również role studia nagrań.
Gmach NOSPR-u jest wielkim archiwum narodowym, w którym przechowywane są w zapisie nutowym i wykonawczym, najsłynniejsze dzieła, wykonywane przez Narodową Orkiestrę Symfoniczną Polskiego Radia od samego początku jej istnienia - podkreśla Tomasz Konior. Abyśmy mogli zajrzeć do środka, potrzebny jest klucz - budynek jest otwarty, każdy może do niego wejść, więc sale muszą być chronione i zamknięte. A może trwa właśnie nagranie? Warstwa po warstwie. Prawie milion śląskich cegieł
Zewnętrzną ramę budynku stanowi ceglana elewacja. Jest w niej prawie 90 filarów - kominów, mieszczących w sobie mnóstwo głośnych instalacji. Dzięki takiemu ukryciu, otacza nas cisza wnętrza, nic jej nie zakłóca, muzyka może swobodnie przepływać. Tworząc swojego rodzaju korpus, niektórym kojarzy się z twierdzą.
Dla Śląska cegła jest tożsamym materiałem. Automatycznie nasuwają się skojarzenia z Nikiszowcem czy innymi śląskimi budynkami , dla których cegła jest podstawowym tworzywem budowlanym. Mamy też wnęki okienne, barwione na czerwono, jak w familokach. Ale... to nie farba, tylko glinka ceramiczna. Intensywny, trwały kolor uzyskaliśmy za pomocą podwójnego wypalania . Do budowy zostało wykorzystanych prawie milion cegieł. Tak tworzy się legendę śląskiego budowania. To symbol ponadczasowości, trwałości - zwraca uwagę projektant. Przy okazji dzieli się anegdotami. Na przykład o tym, że atutem przy wyborze projektu było zaprojektowanie balkonów w sali koncertowej.
Wiele osób uważało wówczas, że sala jest przesadnie duża. Żartowaliśmy, że jeśli przyjdzie mało ludzi na koncerty, to będzie można wygasić tam światło i nie będzie widać, że sala jest w połowie pusta. Obawy natychmiast rozwiały kłopoty ze zdobyciem biletów - mówi architekt. Wieloryb, kopalnia i skrzypce Stradivarius
Każdy odbiera architekturę na swój sposób, ma do tego prawo. Zawodowo interesują mnie reakcje ludzi na przestrzeń, jakie wywołuje skojarzenia, jak wpływa na komfort przebywania - podkreśla Tomasz Konior. I przyznaje, że budynek NOSPR-u działa na wyobraźnię, co bardzo cieszy. Wielu kojarzy się na przykład z ogromnym naczyniem. Od strony wejścia sala koncertowa wywołuje skojarzenia marynistyczne - niektórym przypomina statek, innym wieloryba. Od zewnątrz jest monolitem odlanym w specjalnym szalunku. Jej teksturę tworzą sosnowe deski, odciśnięte w betonie.
Na początku sala miała być w kolorze białym, ale w trakcie pracy doszliśmy do wniosku, że dużo silniejszy efekt i skojarzenia sensualne pojawią się wtedy, kiedy jednak będzie ciemna. I tu znowu pojawia się aspekt tożsamości budynku, to, że jest na Śląsku, a więc w regionie kopalni. Wykorzystano deski, które są przetworzonym drewnem. Dokładnie w tym miejscu był plac drzewny KWK Katowice i składowano stemple do chodników kopalnianych. To drewno zostało wykorzystane do uzyskania faktury, którą widzimy na całej powierzchni ścian. Ale też do ściennych okładzin czy balustrad. Kiedy wejdziemy do budynku i chwycimy się balustrady, to zaprowadzi ona nas prosto do wnętrza sali koncertowej. Czyli najważniejszego, kulminacyjnego punktu tego, co tu się dzieje - zaznacza Tomasz Konior. Wnętrze sali koncertowej porównywane jest natomiast do skrzypiec Stradivariusa.
Nie jest to przypadkowe skojarzenie, bo ten najsłynniejszy instrument stał się synonimem jakości i pięknego brzmienia. I na tym nam zależało. Stąd to drewno w kolorze bardzo podobnym do barwy Stradivariusa. I betonowe, bardzo twarde ściany, które sprawiają, że dźwięk odbija się i rozprasza w optymalny sposób - zwraca uwagę Tomasz Konior. Czas jest najważniejszym wymiarem architektury
Wychodzimy na taras. Pytam o współczesne trendy, o to, czy gdyby budynek budowano teraz, wprowadzono by zmiany.
Czy ta dekada to dużo? Raczej niewiele. Pod tym względem jestem konserwatystą, bo uważam, że budynki można oceniać właśnie dopiero po dziesięciu latach. Wcześniej to nadużycie, bo architektura powinna być długowieczna i dopiero po czasie można docenić jej wartość, czyli to, czy spełnia swoje zadanie, czy ludzie ją lubią, czy lubią przebywać w jej przestrzeni. Dzisiaj budynki za bardzo starają się podążać za modą zapominając o trwałości, ponadczasowości - zauważa. Jesteśmy w miejscu, które też jest jedną z warstw NOSPR-u. To tu muzycy, między próbami, czy po koncertach, mogą wyjść na taras, popatrzeć na zieleń, odetchnąć, zjeść lunch. To tutaj odbyło się już mnóstwo twórczych, pełnych emocji rozmów.
Czas jest najważniejszym z czterech wymiarów architektury. Może coś powstać w przestrzeni, zmieniając charakter miejsca, ale te wartości poznamy z czasem, obserwując to, co dzieje w budynkach, jak wypływają na ludzkie zachowania, emocje. W NOSPR-ze ludzie pracują, odpoczywają, napawają się dźwiękami. A kiedyś to była energia i przygoda budowniczych. Były momenty, kiedy porywach pracowało tu prawie tysiąc osób. Pamiętam moment, skomplikowanej operacji szalunku przy sali koncertowej. Powiedziałem wtedy tym ludziom: będziecie tu przyprowadzać wnuki, opowiadać im, jak budowaliście to miejsce. I wtedy spojrzeli na to inaczej. Nie przez pryzmat tego, że są zmęczeni, ale że budują kawałek historii. Architekt nie zbuduje niczego bez ludzi. Tak, jak dyrygent musi mieć orkiestrę, żeby zabrzmiała muzyka. Kiedyś projekt, potem budowa, teraz muzyka, ta przygoda trwa - mówi Tomasz Konior.
Labirynt dawnego miasta
Z tarasu patrzymy na zielony labirynt. Jego układ nie jest przypadkowy. Odzwierciedla on Katowice z 1926 roku, poszczególne pryzmy z grabowych krzewów to kwartały zabudowy w mieście, pośrodku przebiega tam też linia kolejowa, jest fontanna symbolizująca Rawę. To aluzja do współczesnej urbanistyki.
Uważam, że my obecnie już nie umiemy budować takich miast, jakie budowano przez wieki, do połowy XX wieku, kwartały, ulice, place… - mówi Tomasz Konior, pokazując poszczególne elementy labiryntu. I dodaje:
To ogromna wartość, ta zielona przestrzeń. W trakcie budowy byłem tu z moim przyjacielem, nieżyjącym już architektem z Tychów Staszkiem Niemczykiem. Powiedział, że strefa kultury to nasz śląski Akropol. Inni porównują to z nowojorskim Central Parkiem. Otoczenie, które się zmienia, wciąż nasyca życiem. Taki organizm miejski z Muzeum Śląskim, Centrum Kongresowym, nowymi mieszkaniami, usługami, może kiedyś powstanie tu opera - wylicza. Najciekawszy jest element zaskoczenia, co jeszcze może się zdarzyć w NOSPR-ze. Sam budynek od tego roku jest już właściwie skończony, pojawiły się organy, będące ostatecznym akordem. Zwieńczeniem dzieła. A życie dopisze nowe scenariusze.
Próba
Wyjątkowość sal, poza wyglądem i atmosferą, polega na tym, że są to przestrzenie, gdzie żywa muzyka ma być świetnie słyszalna z dowolnego miejsca na widowni, bez użycia elektroniki. Brzmienie sali można regulować poprzez rozwijanie miękkich membran, dostrajając wnętrze dla konkretnego rodzaju muzyki.
Artykuł powstał w 2024 roku, z okazji 10-lecia NOSPR-u.
Źródło: Dziennik Zachodni
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.