Po raz kolejny śląska Straż Graniczna musiała wszcząć procedury i dokładnie sprawdzić bagaż jednej z pasażerek. Powodem był żart o bombie. Nie ma tygodnia, żeby Straż Graniczna nie donosiła o kolejnym przypadku głupiego żartu z bombą czy granatem w bagażu. W środę po raz kolejny trzeba było wszcząć procedury, kiedy w trakcie odprawy biletowo-bagażowej do Burgas w Bułgarii podróżna oświadczyła, że w bagażu rejestrowanym ma bombę. Kobieta niezwłocznie została przeprowadzona do pomieszczeń służbowych SG i wylegitymowana, a jej bagaże sprawdzone przez funkcjonariusz oraz psa służbowego, wyszkolonego do wykrywania materiałów wybuchowych. Żadnych niebezpiecznych przedmiotów w bagażu nie było. Pasażerka została ukarana mandatem w wysokości 300 zł, a przewoźnik nie zezwolił jej na wejście na pokład samolotu.
Jak mówi por. SG Szymon Mościcki, rzecznik prasowy śląskiego oddziału Straży Granicznej, na każdym lotnisku słowo bomba wywołuje określoną reakcję funkcjonariuszy. - Nieważne, w jaki sposób ktoś wypowiada to słowo, czy robi to z uśmiechem na ustach, czy na poważnie.
Źródło: katowice24.info
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.