Wraca temat połączenie pieszego pomiędzy dworcem PKP, a dworcem autobusowym przy ul. Sądowej. Miasto zarezerwowało na stworzenie koncepcji pół miliona złotych, chociaż tak naprawdę koncepcja już jest. Kiedy miałby powstać łącznik dokładnie nie wiadomo. Choć od końca 1 peronu na dworcu PKP do dworca
6
Wraca temat połączenie pieszego pomiędzy dworcem PKP, a dworcem autobusowym przy ul. Sądowej. Miasto zarezerwowało na stworzenie koncepcji pół miliona złotych, chociaż tak naprawdę koncepcja już jest. Kiedy miałby powstać łącznik dokładnie nie wiadomo.
Choć od końca 1 peronu na dworcu PKP do dworca autobusowego przy ul. Sądowej jest w linii prostej ok. 300 metrów, dla pasażerów pokonanie trasy pomiędzy dworcami jest bardzo niekomfortowe. Żeby dostać się pieszo z ul. Sądowej do dworca PKP lub w przeciwną stronę, trzeba poświęcić co najmniej 10 minut. Do przejścia jest około 700 metrów, a po drodze czekają jeszcze światła i wąski chodnik, na którym miejscami trudno minąć się nawet dwóm osobom.
Podczas otwarcia dworca autobusowego wiceprezydent Katowic, Bogumił Sobula , zapowiedział wprawdzie, że w kilkuletniej perspektywie powstanie kładka dla pieszych, ale nic z tego nie wyszło. - Stworzenie takiego połączenia to perspektywa 5-7 lat. Trzeba przeprojektować wiadukt, zrobić projekt, znaleźć środki – 20-30 mln, w zależności od zastosowanego rozwiązania i myślę, że jest szansa na naprawdę fajną konstrukcję od strony inżynierskiej, a także atrakcyjną wizualnie - deklarował w 2020 roku Sobula. Wtedy wydawało się, że to zapowiedzi realne, bo wiceprezydent Katowic zaręczał, że ustalenia na linii Katowice - PKP Polskie Linie Kolejowe są już zakończone .
Takie rozmowy rzeczywiście trwały, ale w pewnym momencie Katowice je przerwały. W 2022 roku planowana inwestycja została usunięta z Wieloletniej Prognozy Finansowej Katowic na lata 2023-2045. Miasto tłumaczyło to sytuacją finansową i koniecznością zabezpieczenia pieniędzy na trwające inwestycje. - Niezbędne było ograniczenie środków na zadaniach, dla których nie podpisano umów na wykonanie dokumentacji projektowej - tłumaczyła wtedy Sandra Hajduk , rzeczniczka prasowa UM Katowice.
Mimo że PKP PLK poinformowały miasto, że istnieje możliwość włączenia projektu budowy łącznika w zakres projektu kolejowego, władze Katowic zrezygnowały z tej możliwości. Oficjalnie urzędnicy tłumaczyli się procedurami.
Jeszcze mocniej wypowiadał się ówczesny sekretarz miasta, a obecnie wiceprezydent Maciej Stachura . - Urzędnicy muszą kierować się literą prawa. Jeśli nie ma podstaw formalno-prawnych do wydatkowania środków, to jest narażanie się na dyscyplinę finansów publicznych - przekonywał stanowczo Stachura.
Wygląda więc na to, że urzędnicy nie znali przepisów albo źle je interpretowali. Już bowiem w 2018 roku Katowice podpisały z PKP PLK list intencyjny, w którym deklarowano „ współpracę przy realizacji tak przebudowy wiaduktu kolejowego stanowiącego inwestycję kolejową, jak i budowy ciągu pieszego na tym wiadukcie ”. Później potwierdzono te zamiary porozumieniem w 2019 roku, w którym dodatkowo obie strony zobowiązały się do zsynchronizowania ze sobą prac projektowych i budowlanych. Nagle wszystko się zmieniło.
„ Miasto pozyskało koncepcję techniczną dla inwestycji, jak i przygotowało wytyczne do opracowania dokumentacji projektowej. Jednak po przeanalizowaniu ustalono, ze dalsze działania nie były możliwe z uwagi na brak podstawy prawnej do udziału finansowego Miasta w zadaniu inwestycyjnym PKP PLK S.A., co zostało potwierdzone zarówno przez służby finansowe miasta, jak i opinię Regionalnej Izby Obrachunkowej w Katowicach ” - napisał w 2024 roku w odpowiedzi na pytania radnego Leszka Piechoty wiceprezydent Bogumił Sobula.
W 2019 roku miasto szacowało, że budowa kładki pochłonie około 25 mln złotych i nawet starało się o wsparcie finansowe rządu, ale bez skutku. Wspomnianą opinię RIO uzyskano w połowie 2022 roku.
Kiedy nagłośniliśmy, że Katowice nie wykorzystają szansy, jaką jest całkowite wyburzenie i budowa od nowa wiaduktu nad ul. Mikołowską, żeby połączyć kładką dworce, władze miasta wróciły do sprawy.
Okazało się, że jednak można współpracować z PKP PLK i zbudować kładkę. Tyle że będzie to oczywiście droższe niż mogłoby być przy okazji kolejowej inwestycji. Połączenie ma bowiem powstać dopiero, kiedy PKP PLK zakończą swoją przebudowę.
W maju 2025 roku miasto i kolejowa spółka ogłosili podpisanie porozumienia. Zgodnie z nim PKP PLK wybudują tunel dla pieszych, którym ci będą mogli dojść z peronu 1 do ul. Mikołowskiej.
Tunel do ul. Mikołowskiej już powstaje. Ma zostać zakończony klatką schodową i szybem windowym, żeby można się było dostać na kładkę, którą kiedyś ma wybudować miasto. Kiedyś to słowo klucz. Na razie radni zabezpieczyli w Wieloletniej Prognozie Finansowej miasta Katowice 515 000 zł na koncepcję łącznika. O to dlaczego koncepcja ma kosztować aż tyle pytał na komisji budżetu rady miasta Borys Pronobis .
Alina Komorowska z Katowickich Inwestycji odpowiedziała, że ta "wycena jest absolutnie dostosowana do warunków rynkowych" . - Tym bardziej, że mamy dosyć skomplikowaną formułę, jeśli chodzi o przejście i połączenie. Pamiętajmy, że jest to przejście podziemne oraz druga koncepcja, czyli przejście nadziemne. Tak więc to nie będzie bardzo wąska koncepcja, tylko musi uwzględniać uwarunkowania istniejącej architektury i wszystkich połączeń.
Jak się jednak dowiedzieliśmy w urzędzie miasta, koncepcja podziemnego tunelu od ul. Mikołowskiej do dworca autobusowego nie jest rozpatrywana. W wydziale rozwoju UM Katowice jedyna funkcjonująca koncepcja to ta, która zakłada, że od miejsca, gdzie będzie się kończył tunel pod peronem 1, wzdłuż wiaduktu kolejowego poprowadzona zostanie kładka, która przejdzie nad ul. Sądową i wejdzie bezpośrednio do budynku dworca autobusowego. Będzie też można z niej zejść na poziom 0, gdzie znajdują się przystanki autobusów.
Nadal nie wiadomo więc czy i kiedy kładka dla pasażerów w ogóle powstanie. Połączenie piesze można było zrobić przy okazji przebudowy wiaduktu, ale Katowice z tej szansy nie skorzystały.
Obserwuj nas na Google News
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.