
The article discusses an expert report concerning the Chorzów overpass, revealing its condition to be in a "pre-emergency state" with a "critical level of threat" and "progressive degradation." However, the document is noted for raising more questions than providing answers regarding the structure's safety.
„Stan przedawaryjny”, „krytyczny poziom zagrożenia”, postępująca degradacja – takie sformułowania działają na wyobraźnię. Ale kiedy zamiast zatrzymać się na kilku zdaniach z końca ekspertyzy technicznej estakady w Chorzowie, przeczytamy całe 187 stron dokumentu, obraz sytuacji staje się znacznie bardziej skomplikowany. I pojawia się pytanie, którego nie sposób już zignorować: skoro wyniki badań są takie, jak opisali je sami autorzy ekspertyzy, to dlaczego estakada nadal pozostaje całkowicie wyłączona z ruchu?
Redakcja e-chorzow.com posiada kopię pełnej ekspertyzy technicznej dotyczącej estakady w ciągu ul. Katowickiej. Dokument został wykonany przez Firmę Inżynierską GF-Mosty Grzegorz Frej na zlecenie Miasta Chorzów reprezentowanego przez Miejski Zarząd Ulic i Mostów.
Ekspertyzę poddaliśmy analizie technicznej. Nie interesuje nas polityczny spór o estakadę. Interesuje nas coś znacznie prostszego: co faktycznie wynika z badań, pomiarów i obliczeń zawartych w dokumencie?
I właśnie tutaj zaczynają się rzeczy naprawdę interesujące.
Na stronie 182 autorzy rzeczywiście zapisują:
„Estakada znajduje się w stanie technicznym przedawaryjnym.”
W tym samym podsumowaniu poziom zagrożenia określono jako „krytyczny”, wskazując 80 punktów na 100 w zastosowanej metodzie oceny ryzyka.
Problem zaczyna się wtedy, kiedy czytamy dalej.
Badania materiałowe stali sprężającej doprowadziły autorów do wniosku, że;
Stężenie wodoru w stali było poniżej 1 ppm, podczas gdy wskazany w ekspertyzie próg krytyczny wynosi 3-5 ppm. Testy mechaniczne potwierdziły zachowanie zdolności stali do odkształceń plastycznych.
Autorzy przeanalizowali hipotetyczne przerwanie wszystkich kabli sprężających w strefie podporowej. Według ich obliczeń nawet wtedy konstrukcja nie wykazuje skłonności do gwałtownego, kruchego zniszczenia. Obciążenia przejmuje rezerwowy układ nośny: płaskowniki wzmocnienia zewnętrznego, zwykłe zbrojenie oraz pozbawione naciągu sploty.
To nie jest opinia naszej redakcji.
To zapis ekspertyzy.
I właśnie dlatego określenie „stan przedawaryjny” wymaga naszym zdaniem znacznie szerszego wyjaśnienia mieszkańcom.
To jeden z najbardziej interesujących fragmentów całego dokumentu. Autorzy wykonali odkrywki kabli w 10 lokalizacjach. Miejsca dobrano jako reprezentatywne, uwzględniając również obszary potencjalnie szczególnie narażone na degradację.
Do próby statystycznej weszło 16 odsłoniętych kabli sprężających.
Wynik?
Jeden wynik negatywny.
Nie oznacza to oczywiście, że dokładnie 6,25 proc. wszystkich kabli estakady jest uszkodzonych. Autorzy sami wskazują na niepewność wynikającą z ograniczonej próby. Dlatego zastosowali podejście konserwatywne. Z wyniku 6,25 proc. wyznaczono statystyczny przedział 6,25-16,4 proc., a następnie do modelu obliczeniowego przyjęto 15-procentowe osłabienie przekroju cięgien.
To bardzo ważne.
Obliczenia bezpieczeństwa nie zostały więc wykonane dla 6,25 proc. stwierdzonych uszkodzeń, lecz dla znacznie bardziej niekorzystnego wariantu 15 proc.
I co pokazały?
To prawdopodobnie informacja, która powinna szczególnie zainteresować mieszkańców.
Autorzy piszą wprost, że po uwzględnieniu aktualnego stanu technicznego i przyjętego 15-procentowego ubytku kabli:
„estakada (…) spełnia wymagania klasy obciążeń E„
czyli odpowiadającej pojazdowi o ciężarze 150 kN – około 15 ton.
Dopiero później autorzy proponują ograniczenie do 3,5 tony.
Dlaczego?
Tutaj pojawia się kolejny szczegół, który w publicznej dyskusji łatwo przeoczyć. Ekspertyza wyjaśnia, że problemem jest m.in. praktyczna kontrola masy pojazdów. Autorzy wskazują, że bez specjalistycznego systemu ważenia trudno skutecznie odróżnić pojazd zbliżający się masą do 15 ton od częściowo załadowanej ciężarówki. Dlatego jako łatwą do egzekwowania granicę przyjęto 3,5 tony.
I właśnie dlatego zalecono jeden pas ruchu dla pojazdów do 3,5 t, a drugi pozostawiono jako awaryjny dla pojazdów uprzywilejowanych o masie do 15 ton.
Zatem:
To zasadnicza różnica.
Przez wiele miesięcy wokół estakady przewijało się pytanie o wykonanie próbnego obciążenia. Ekspertyza poświęca temu zagadnieniu aż siedem stron. I przyznaje coś bardzo istotnego: próbne obciążenie jest jednym z podstawowych narzędzi diagnostyki mostowej i służy m.in. porównaniu zachowania rzeczywistego obiektu z modelem komputerowym. Autorzy dokładnie opisują proces pomiaru, porównania wyników i kalibracji modelu. Jednocześnie bardzo obszernie argumentują, dlaczego próba nie może sama potwierdzić bezpieczeństwa konstrukcji ani wykryć lokalnego zerwania kabli. To argument technicznie istotny.
Ekspertyza sama stwierdza, że próbne obciążenie jest „koniecznym sprawdzeniem doraźnym”. A wcześniej czytamy, że pozwala ono porównać rzeczywiste zachowanie konstrukcji z modelem numerycznym i służy jego kalibracji.
Dlatego pytanie brzmi nie: „Czy próbne obciążenie udowodniłoby, że estakada jest całkowicie bezpieczna?” Bo nie udowodniłoby. Natomiast pytanie brzmi:
dlaczego nie wykorzystano go do eksperymentalnej weryfikacji zachowania konstrukcji i modelu, skoro rozważane jest dopuszczenie ograniczonego ruchu?
Do tego zagadnienia wrócimy w drugiej części.
Kolejne zaskoczenie.
W końcowym podsumowaniu badań autorzy stwierdzają, że beton konstrukcji charakteryzuje się dobrą jakością, wysoką jednorodnością oraz odpowiednią wytrzymałością. Zasadnicza część badanych powierzchni nie wykazuje również wysokiego prawdopodobieństwa aktywnej korozji. Występują lokalne problemy – i nie wolno ich bagatelizować – ale końcowy wniosek brzmi:
„stan betonu obu ustrojów nośnych estakad jest na ogół dobry„.
Ekspertyza bada również, jak konstrukcja zachowywałaby się wraz z dalszym niszczeniem kabli. I tutaj znajdujemy jeden z najciekawszych wyników całych 187 stron. Według modelu znaczny, nieliniowy wzrost ugięcia pojawia się dopiero po uszkodzeniu około 50 proc. kabli.
Autorzy piszą, że proces wyczerpywania nośności byłby stopniowy i wyraźnie sygnalizowany zmianami geometrii, które powinien wykryć system monitoringu, pozostawiając zarządcy czas na reakcję.
Przypomnijmy:
w próbie stwierdzono uszkodzenie 6,25 proc. Do obliczeń przyjęto konserwatywnie 15 proc.
Znaczące nieliniowe ugięcia model wskazuje przy około 50 proc. To nie znaczy, że można te liczby mechanicznie porównywać ani że estakada może wrócić do normalnej eksploatacji. Pokazują jednak, jak wiele niuansów ginie, kiedy 187 stron dokumentu sprowadza się do jednego określenia: „stan przedawaryjny”.
Na końcu dokumentu znajduje się zapis, którego nie da się pominąć. Autorzy stwierdzają, że estakada zachowała „ograniczoną zdolność do bezpiecznego przenoszenia obciążeń”.
Następnie dopuszczają:
Co więcej – ekspertyza dopuszcza taki sposób użytkowania nawet przez okres do 5 lat, oczywiście pod warunkiem wykonania wskazanych zabezpieczeń, napraw oraz wdrożenia stałego monitoringu. I tutaj kończy się analiza techniczna, a zaczynają pytania do władz Chorzowa.
I wreszcie:
czy mieszkańcy usłyszeli pełną treść wniosków ekspertyzy – czy przede wszystkim jej najbardziej alarmujące określenia?
Nie zamierzamy udowadniać, że z estakadą „wszystko jest w porządku”. Nie jest. Dokument opisuje rzeczywiste uszkodzenia, lokalnie zerwane cięgna, błędy wykonawcze sprzed dziesięcioleci i proces degradacji, którego nie wolno ignorować.
Ale ten sam dokument stwierdza również, że ryzyko gwałtownej kruchej awarii jest nisko prawdopodobne, stal zachowała właściwości plastyczne, beton jest na ogół w dobrym stanie, konstrukcja przy konserwatywnie przyjętym 15-procentowym uszkodzeniu kabli spełnia normową klasę 15 ton, a ograniczona eksploatacja jest możliwa.
Dlatego mieszkańcy mają prawo zapytać:
Bo ekspertyza nie jest wyłącznie dokumentem uzasadniającym zamknięcie estakady. Jest również dokumentem opisującym warunki jej ograniczonego użytkowania. A to zasadnicza różnica.
CDN.
Echo Chorzowa, informacje, wiadomosci, aktualnosci
Źródło: Echo Chorzowa (e-chorzow.com)
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.