1. RAK
  2. ›
  3. rak muzgu

Sekcje i wydania

  • rak muzgu
  • Polska (kraj)
  • Polska
  • Świat
  • Wojsko
  • InfluShit
  • Biznes
  • Rolnictwo
  • Black Mirror
  • Sport
  • Zdrowie
  • Dom i Kuchnia
  • Motoryzacja
  • Kultura
  • Rozrywka
  • Kuchnia
  • Prawo
  • Podroze
  • Pogoda
  • Dolnośląskie
  • Kujawsko-pomorskie
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • Łódzkie
  • Małopolskie
  • Mazowieckie
  • Opolskie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Pomorskie
  • Śląskie
  • Świętokrzyskie
  • Warmińsko-mazurskie
  • Wielkopolskie
  • Zachodniopomorskie
    RAKGURUGURU
    24-letnia Częstochowianka wyruszyła rowerem w samotną podróż po Japonii

    24-letnia Częstochowianka wyruszyła rowerem w samotną podróż po Japonii

    0przeszczepów
    886odsłon
    24-letnia Częstochowianka wyruszyła rowerem w samotną podróż po Japonii

    03.08.2026 Przez miesiąc będzie przemierzać Japonię na rowerze. Bez dokładnie wyznaczonej trasy, za to z namiotem, podstawowymi narzędziami i listą miejsc, które chciałaby zobaczyć. Dla 24-letniej Marty, częstochowianki studiującej biochemię w Krakowie, będzie to nie tylko kolejna podróż, ale przed

    Przez miesiąc będzie przemierzać Japonię na rowerze. Bez dokładnie wyznaczonej trasy, za to z namiotem, podstawowymi narzędziami i listą miejsc, które chciałaby zobaczyć. Dla 24-letniej Marty, częstochowianki studiującej biochemię w Krakowie, będzie to nie tylko kolejna podróż, ale przede wszystkim pierwsza samotna wyprawa poza Europę.

    Rowerowe podróże nie są dla niej nowością. Zaczynała od krótszych wyjazdów po Europie, później wraz z rowerem poleciała do Azji. Przemierzała Wietnam, Laos i Tajlandię, a rok później także Indonezję i Malezję. Teraz przyszedł czas na Japonię.

    Ta wyprawa będzie jednak inna niż poprzednie. Po raz pierwszy Marta wyruszy tak daleko sama.

    – Niedawno rozstałam się z chłopakiem, z którym jeździłam na wcześniejsze wyprawy. Nie chciałam, żeby oznaczało to koniec moich rowerowych podróży. Stwierdziłam więc, że tym razem pojadę sama – opowiada 24-latka.

    Z czasem rower stał się dla niej nie tylko środkiem transportu, ale również sposobem poznawania świata. Z perspektywy siodełka można zobaczyć miejsca, do których nie docierają autokary z turystami, zatrzymać się w niewielkich miejscowościach i obserwować codzienne życie mieszkańców.

    Właśnie tego Marta szuka również w Japonii.

    Miesiąc bez szczegółowego planu

    Wyprawa potrwa miesiąc. Częstochowianka nie zamierza jednak rozpisywać każdego dnia ani rezerwować z wyprzedzeniem wszystkich noclegów. Chce zachować możliwość zmiany trasy w zależności od pogody, samopoczucia i miejsc, które szczególnie ją zainteresują.

    – Chciałam otworzyć mapę Japonii i zaznaczyć punkty, które mnie ciekawią. Wiadomo, że nie uda się zobaczyć wszystkiego. Wolę z dnia na dzień sprawdzać, w którą stronę najlepiej pojechać, i dopiero wtedy decydować – mówi.

    Podczas wcześniejszych wypraw szczegółowe plany często trzeba było modyfikować. Tym razem elastyczność ma być jednym z najważniejszych założeń.

    – Miesiąc to nie jest na tyle krótki czas, żebym musiała dokładnie odliczać każdy dzień. Mogę pokonać mniejszy dystans, a więcej czasu spędzić w ciekawych miejscach. Myślę, że wszystko wyjdzie w praniu – przyznaje.

    Fudżi, Kioto, Osaka i wyspy połączone mostami

    Choć dokładna trasa nie została jeszcze wyznaczona, na mapie pojawiło się już kilka obowiązkowych punktów. Z Tokio Marta chce skierować się na południowy zachód, w stronę góry Fudżi, a później dotrzeć między innymi do Kioto i Osaki.

    Interesuje ją także trasa prowadząca przez niewielkie wyspy połączone ze sobą mostami. Można przemieszczać się pomiędzy nimi rowerem, bez konieczności korzystania z promów.

    Nie będzie to jednak podróż nastawiona na zaliczanie kolejnych atrakcji ani bicie rekordów.

    – Nie chcę przejechać określonej odległości tylko po to, żeby później powiedzieć, że ją pokonałam. Chciałabym wynieść z tej wyprawy coś więcej. Poznać kulturę, ludzi i zobaczyć, jak wygląda ich codzienne życie – podkreśla.

    Bez walki o kilometry

    Podczas rowerowych wypraw łatwo wpaść w pułapkę liczb. Kolejne kilometry stają się celem, a zmęczenie lub potrzeba odpoczynku są traktowane jak przeszkoda. Marta chce podejść do podróży inaczej.

    Nie wyklucza, że ostatecznie pokona bardzo długi dystans. Nie zamierza jednak podporządkowywać temu całej wyprawy.

    – Jeżeli gdzieś bardzo mi się spodoba, a z tyłu głowy będę miała, że muszę przejechać na przykład 1500 kilometrów, nie pozwolę sobie zostać tam dłużej. A właśnie tego chciałabym uniknąć – tłumaczy.

    Jak przyznaje, uczy się słuchać własnego organizmu i odpuszczać, kiedy jazda przestaje sprawiać przyjemność.

    – Jeżeli jest gorąco, źle się czuję, jestem głodna i nie mam siły, nie chcę pokonywać kolejnych kilometrów na siłę. Wolę przejechać mniej, ale być wypoczęta i uśmiechnięta, niż całkowicie się wyczerpać tylko dla wyniku.

    Czy uda się poznać Japończyków?

    Jedną z największych niewiadomych pozostaje kontakt z mieszkańcami. Podczas wcześniejszych wypraw po Azji Marta często wzbudzała zainteresowanie. Szczególnie na Borneo Europejka podróżująca rowerem była dla miejscowych rzadkim widokiem.

    Ludzie podchodzili, rozpoczynali rozmowy i prosili o wspólne zdjęcia. Zainteresowanie bywało intensywne i nie zawsze komfortowe. W Japonii Marta spodziewa się większego dystansu.

    – Wydaje mi się, że nawet jeżeli ludzie będą ciekawi, mogą mieć większe opory, żeby podejść i porozmawiać. Liczę jednak na takie codzienne interakcje, na przykład w niewielkich restauracjach czy miejscach z ulicznym jedzeniem – mówi.

    Podróżniczka nie zamierza nocować w dużych hotelach i najbardziej turystycznych punktach. Chce odwiedzać również mniejsze, bardziej kameralne miejsca, które pozwolą jej zobaczyć Japonię z mniej oczywistej strony.

    Największą obawą jest samotność

    Japonia jest postrzegana jako kraj bezpieczny dla podróżujących kobiet. Marta przyznaje, że większe obawy niż ewentualna przestępczość budzi w niej psychiczny ciężar miesięcznej samotności.

    – Nie wiem, jak wiele będę miała kontaktu z ludźmi, jak bardzo będę go potrzebowała i na ile będę chciała być sama – przyznaje.

    Podczas wcześniejszych wypraw zawsze obok był ktoś, z kim można było podzielić się zmęczeniem, problemami i radością z mijanych krajobrazów. Teraz wszystkie decyzje będzie podejmowała samodzielnie.

    Obawy dotyczą również zdrowia. Kontuzja, choroba czy awaria roweru w czasie samotnej podróży mogą stać się znacznie większym wyzwaniem. Marta zabiera podstawowe narzędzia i sprzęt pozwalający wykonać najważniejsze naprawy, więc niektóre usterki będzie mogła naprawić sama.

    Upał, deszcz i mokry namiot

    Kolejną niewiadomą jest pogoda. Wysokie temperatury nie są dla niej nowością, ponieważ z upałami mierzyła się już podczas wcześniejszych wypraw po Azji. Większym problemem mogą okazać się częste opady.

    – Lubię jeździć w deszczu, szczególnie kiedy jest ciepło. Wtedy nie marznie się tak jak w Polsce. Sam deszcz może być nawet przyjemny, ale później wszystko jest mokre, łącznie z namiotem – opowiada.

    Marta liczy również na słoneczne dni, przede wszystkim ze względu na widoki i zdjęcia. Ma jednak świadomość, że pogody nie da się zaplanować, podobnie jak wielu innych elementów tej podróży.

    Sam przelot w obie strony wraz z transportem roweru kosztował około 4600 zł. Trasa prowadzi z Warszawy do Tokio z przesiadką w Abu Zabi. Pozostałe wydatki będą zależały między innymi od wybranych noclegów, sposobu żywienia i ostatecznej trasy.

    Podróż, która ma coś udowodnić

    Rowerowe wyprawy stały się dla Marty wakacyjną tradycją. Koniec semestru letniego oznaczał początek kolejnej podróży. Obecnie 24-latka studiuje biochemię w Krakowie. Wie jednak, że po ukończeniu studiów i rozpoczęciu pracy organizowanie tak długich wyjazdów może być znacznie trudniejsze.

    Początkowo nie planowała samotnie wyjeżdżać poza Europę. Ostatecznie uznała jednak, że warto spróbować.

    – Pomyślałam, że jeżeli pojadę i sobie poradzę – lepiej albo gorzej – będę z siebie bardzo dumna. Chyba chcę też coś sobie udowodnić, chociaż jeszcze trudno mi dokładnie ubrać to w słowa – przyznaje.

    Miesięczna wyprawa 24-letniej częstochowianki przez Japonię będzie więc nie tylko kolejną rowerową przygodą.

    Bez sztywnego planu, bez obowiązkowego wyniku i bez pewności, co wydarzy się po drodze. Z przekonaniem, że czasem najważniejszym celem podróży nie jest miejsce zaznaczone na mapie.

    Marta wyruszyła z Warszawy już 30 lipca i jest już na miejscu. Życzymy powodzenia!


    Źródło: Życie Częstochowy i powiatu

    Stanosky odwala robotę

    Zrób z tego przeszczep

    Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.

    Przeszczep RAKa3 żet.dostajesz tekstFIKCJA