
03.08.2026 Przez miesiąc będzie przemierzać Japonię na rowerze. Bez dokładnie wyznaczonej trasy, za to z namiotem, podstawowymi narzędziami i listą miejsc, które chciałaby zobaczyć. Dla 24-letniej Marty, częstochowianki studiującej biochemię w Krakowie, będzie to nie tylko kolejna podróż, ale przed
Przez miesiąc będzie przemierzać Japonię na rowerze. Bez dokładnie wyznaczonej trasy, za to z namiotem, podstawowymi narzędziami i listą miejsc, które chciałaby zobaczyć. Dla 24-letniej Marty, częstochowianki studiującej biochemię w Krakowie, będzie to nie tylko kolejna podróż, ale przede wszystkim pierwsza samotna wyprawa poza Europę.
Rowerowe podróże nie są dla niej nowością. Zaczynała od krótszych wyjazdów po Europie, później wraz z rowerem poleciała do Azji. Przemierzała Wietnam, Laos i Tajlandię, a rok później także Indonezję i Malezję. Teraz przyszedł czas na Japonię.
Ta wyprawa będzie jednak inna niż poprzednie. Po raz pierwszy Marta wyruszy tak daleko sama.
– Niedawno rozstałam się z chłopakiem, z którym jeździłam na wcześniejsze wyprawy. Nie chciałam, żeby oznaczało to koniec moich rowerowych podróży. Stwierdziłam więc, że tym razem pojadę sama – opowiada 24-latka.
Z czasem rower stał się dla niej nie tylko środkiem transportu, ale również sposobem poznawania świata. Z perspektywy siodełka można zobaczyć miejsca, do których nie docierają autokary z turystami, zatrzymać się w niewielkich miejscowościach i obserwować codzienne życie mieszkańców.
Właśnie tego Marta szuka również w Japonii.
Wyprawa potrwa miesiąc. Częstochowianka nie zamierza jednak rozpisywać każdego dnia ani rezerwować z wyprzedzeniem wszystkich noclegów. Chce zachować możliwość zmiany trasy w zależności od pogody, samopoczucia i miejsc, które szczególnie ją zainteresują.
– Chciałam otworzyć mapę Japonii i zaznaczyć punkty, które mnie ciekawią. Wiadomo, że nie uda się zobaczyć wszystkiego. Wolę z dnia na dzień sprawdzać, w którą stronę najlepiej pojechać, i dopiero wtedy decydować – mówi.
Podczas wcześniejszych wypraw szczegółowe plany często trzeba było modyfikować. Tym razem elastyczność ma być jednym z najważniejszych założeń.
– Miesiąc to nie jest na tyle krótki czas, żebym musiała dokładnie odliczać każdy dzień. Mogę pokonać mniejszy dystans, a więcej czasu spędzić w ciekawych miejscach. Myślę, że wszystko wyjdzie w praniu – przyznaje.
Choć dokładna trasa nie została jeszcze wyznaczona, na mapie pojawiło się już kilka obowiązkowych punktów. Z Tokio Marta chce skierować się na południowy zachód, w stronę góry Fudżi, a później dotrzeć między innymi do Kioto i Osaki.
Interesuje ją także trasa prowadząca przez niewielkie wyspy połączone ze sobą mostami. Można przemieszczać się pomiędzy nimi rowerem, bez konieczności korzystania z promów.
Nie będzie to jednak podróż nastawiona na zaliczanie kolejnych atrakcji ani bicie rekordów.
– Nie chcę przejechać określonej odległości tylko po to, żeby później powiedzieć, że ją pokonałam. Chciałabym wynieść z tej wyprawy coś więcej. Poznać kulturę, ludzi i zobaczyć, jak wygląda ich codzienne życie – podkreśla.
Podczas rowerowych wypraw łatwo wpaść w pułapkę liczb. Kolejne kilometry stają się celem, a zmęczenie lub potrzeba odpoczynku są traktowane jak przeszkoda. Marta chce podejść do podróży inaczej.
Nie wyklucza, że ostatecznie pokona bardzo długi dystans. Nie zamierza jednak podporządkowywać temu całej wyprawy.
– Jeżeli gdzieś bardzo mi się spodoba, a z tyłu głowy będę miała, że muszę przejechać na przykład 1500 kilometrów, nie pozwolę sobie zostać tam dłużej. A właśnie tego chciałabym uniknąć – tłumaczy.
Jak przyznaje, uczy się słuchać własnego organizmu i odpuszczać, kiedy jazda przestaje sprawiać przyjemność.
– Jeżeli jest gorąco, źle się czuję, jestem głodna i nie mam siły, nie chcę pokonywać kolejnych kilometrów na siłę. Wolę przejechać mniej, ale być wypoczęta i uśmiechnięta, niż całkowicie się wyczerpać tylko dla wyniku.
Jedną z największych niewiadomych pozostaje kontakt z mieszkańcami. Podczas wcześniejszych wypraw po Azji Marta często wzbudzała zainteresowanie. Szczególnie na Borneo Europejka podróżująca rowerem była dla miejscowych rzadkim widokiem.
Ludzie podchodzili, rozpoczynali rozmowy i prosili o wspólne zdjęcia. Zainteresowanie bywało intensywne i nie zawsze komfortowe. W Japonii Marta spodziewa się większego dystansu.
– Wydaje mi się, że nawet jeżeli ludzie będą ciekawi, mogą mieć większe opory, żeby podejść i porozmawiać. Liczę jednak na takie codzienne interakcje, na przykład w niewielkich restauracjach czy miejscach z ulicznym jedzeniem – mówi.
Podróżniczka nie zamierza nocować w dużych hotelach i najbardziej turystycznych punktach. Chce odwiedzać również mniejsze, bardziej kameralne miejsca, które pozwolą jej zobaczyć Japonię z mniej oczywistej strony.
Japonia jest postrzegana jako kraj bezpieczny dla podróżujących kobiet. Marta przyznaje, że większe obawy niż ewentualna przestępczość budzi w niej psychiczny ciężar miesięcznej samotności.
– Nie wiem, jak wiele będę miała kontaktu z ludźmi, jak bardzo będę go potrzebowała i na ile będę chciała być sama – przyznaje.
Podczas wcześniejszych wypraw zawsze obok był ktoś, z kim można było podzielić się zmęczeniem, problemami i radością z mijanych krajobrazów. Teraz wszystkie decyzje będzie podejmowała samodzielnie.
Obawy dotyczą również zdrowia. Kontuzja, choroba czy awaria roweru w czasie samotnej podróży mogą stać się znacznie większym wyzwaniem. Marta zabiera podstawowe narzędzia i sprzęt pozwalający wykonać najważniejsze naprawy, więc niektóre usterki będzie mogła naprawić sama.
Kolejną niewiadomą jest pogoda. Wysokie temperatury nie są dla niej nowością, ponieważ z upałami mierzyła się już podczas wcześniejszych wypraw po Azji. Większym problemem mogą okazać się częste opady.
– Lubię jeździć w deszczu, szczególnie kiedy jest ciepło. Wtedy nie marznie się tak jak w Polsce. Sam deszcz może być nawet przyjemny, ale później wszystko jest mokre, łącznie z namiotem – opowiada.
Marta liczy również na słoneczne dni, przede wszystkim ze względu na widoki i zdjęcia. Ma jednak świadomość, że pogody nie da się zaplanować, podobnie jak wielu innych elementów tej podróży.
Sam przelot w obie strony wraz z transportem roweru kosztował około 4600 zł. Trasa prowadzi z Warszawy do Tokio z przesiadką w Abu Zabi. Pozostałe wydatki będą zależały między innymi od wybranych noclegów, sposobu żywienia i ostatecznej trasy.
Rowerowe wyprawy stały się dla Marty wakacyjną tradycją. Koniec semestru letniego oznaczał początek kolejnej podróży. Obecnie 24-latka studiuje biochemię w Krakowie. Wie jednak, że po ukończeniu studiów i rozpoczęciu pracy organizowanie tak długich wyjazdów może być znacznie trudniejsze.
Początkowo nie planowała samotnie wyjeżdżać poza Europę. Ostatecznie uznała jednak, że warto spróbować.
– Pomyślałam, że jeżeli pojadę i sobie poradzę – lepiej albo gorzej – będę z siebie bardzo dumna. Chyba chcę też coś sobie udowodnić, chociaż jeszcze trudno mi dokładnie ubrać to w słowa – przyznaje.
Miesięczna wyprawa 24-letniej częstochowianki przez Japonię będzie więc nie tylko kolejną rowerową przygodą.
Bez sztywnego planu, bez obowiązkowego wyniku i bez pewności, co wydarzy się po drodze. Z przekonaniem, że czasem najważniejszym celem podróży nie jest miejsce zaznaczone na mapie.
Marta wyruszyła z Warszawy już 30 lipca i jest już na miejscu. Życzymy powodzenia!
Źródło: Życie Częstochowy i powiatu
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.