
Władysław Kosiniak-Kamysz przedstawił możliwy scenariusz dalszych działań Mateusza Morawieckiego. Wicepremier i minister obrony narodowej uważa, że były premier może najpierw uniezależnić się od Prawa i Sprawiedliwości, a później spróbować wrócić na czele całego obozu prawicowego.
Kosiniak-Kamysz o politycznym planie Morawieckiego
Lider PSL w Porannej rozmowie w RMF FM odpowiadał na pytania o konflikt w PiS oraz przyszłość polityków skupionych w stowarzyszeniu Rozwój Plus. Jego zdaniem Morawiecki będzie próbował zbudować własną siłę polityczną poza partią Jarosława Kaczyńskiego, aby następnie ponownie połączyć oba środowiska. – Jego interesuje być szefem całej Zjednoczonej Prawicy – powiedział Kosiniak-Kamysz.
Dziennikarz pytał Kosiniaka-Kamysza również o to, czy politycy Rozwoju Plus utworzą własny klub parlamentarny. – Wcześniej czy później będzie – odpowiedział.
PSL wyklucza współpracę z Morawieckim
Szef MON stanowczo odrzucił możliwość politycznego porozumienia PSL ze środowiskiem byłego premiera. – My jesteśmy w rządzie, Mateusz Morawiecki jest w opozycji – podkreślił. Kosiniak-Kamysz zaznaczył ponadto, że ludowcy chcą samodzielnie rozwijać swoją ofertę polityczną. Projekt Trzeciej Drogi, tworzony wspólnie z Polską 2050 Szymona Hołowni, uznał za zakończony i wykluczył jego odtworzenie.
Morawiecki nadal formalnie w PiS
We wtorek Komitet Polityczny PiS nie zdecydował o natychmiastowym wykluczeniu Mateusza Morawieckiego i jego zwolenników. Kierownictwo ugrupowania zatwierdziło listę 44 osób, które nie złożyły wymaganej deklaracji lub zrobiły to na niewłaściwym formularzu. Ich sprawy skierowano do rzecznika dyscypliny partyjnej.
Morawiecki formalnie pozostaje więc członkiem PiS. Zapowiedział jednak, że w przypadku wyrzucenia jego środowiska z partii powstanie oddzielny klub parlamentarny. Wcześniej przekazał, że skupiona wokół niego grupa liczy 40 posłów, jednego senatora i trzech europosłów.
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.