
Akcje Orlenu ustanowiły nowy rekord wszech czasów, wyceniając polski koncern na ponad 180 mld zł. Za hossą stoją geopolityczne zawirowania, rosnące ceny surowców oraz rekordowe marże na dieslu. Inwestorzy z niecierpliwością wyczekują raportu półrocznego, aby dowiedzieć się, ile na rynkowej gorączce zarobił płocki gigant. Wyniki zaczęły już raportować inne wielkie europejskie koncerny paliwowe i trzeba przyznać, że dynamiki robią wrażenie.
Notowania Orlenu wzrosły w tym roku o blisko 55%, osiągając na czwartkowym zamknięciu poziom 155,86 zł. Wyznaczyło to nowe historyczne maksimum, dzięki któremu kapitalizacja spółki wyniosła 180,94 mld zł (około 47,6 mld USD). Tym samym polski koncern umocnił swoją pozycję jako szósta co do wielkości spółka paliwowa w Europie pod względem wartości rynkowej.
Do piątego na liście włoskiego Eni (ok. 77,6 mld USD) brakuje jeszcze sporo, a do czwartego Equiniora (97,4 mld USD) jeszcze więcej, nie mówiąc o BP (113 mld USD), Total Energies (191,4 mld USD) i Shellu (243,3 mld USD), ale Orlen to obecnie jedna z najlepiej radzących sobie spółek paliwowych notowanych na europejskich giełdach. Lepszą stopę zwrotu w tym roku ma na razie tylko Equinior.
tradingview Rynek czeka na publikację raportu finansowego Orlenu zaplanowaną na 6 sierpnia, ale wyniki zachodnich konkurentów już teraz pokazują, z jak potężną hossą surowcową mamy do czynienia. Francuski Total Energies zaraportował za II kwartał 2026 r. skorygowany zysk netto w wysokości 6 mld USD, co oznacza wzrost aż o 68% r/r oraz 12% kw/kw.
To wprost efekt wyższych cen surowca (średnia cena sprzedaży ropy wzrosła o 17,90 USD/bbl względem poprzedniego kwartału) oraz potężnego wystrzału marży rafineryjnej spółki realizowanej w Europie, która w skali roku niemal się potroiła, rosnąc z 4,3 do 12,4 USD na baryłce.
Jeszcze większą dynamiką pochwalił się norweski Equinor. Skorygowany dochód operacyjny spółki podskoczył o 76% r/r do poziomu 11,48 mld USD, bijąc rynkowy konsensus. Norwedzy świetnie zmonetyzowali sprzyjające otoczenie, sprzedając europejski gaz po 15,8 USD/MMBtu (+32% r/r), a ropę i jej pochodne po 97,9 USD/bbl (+55% r/r)
Wąskim gardłem są rafinerie, a nie sama ropa
Za tak imponującymi liczbami stoją silne fundamenty. Działania zbrojne i wojna w Zatoce Perskiej wywindowały notowania ropy w okolice 100 USD za baryłkę. Prawdziwym "wąskim gardłem" sektora na ten moment nie jest jednak bezpośrednio surowiec, ale proces jego przerobu, co prowadzi do drastycznego niedoboru przede wszystkim diesla w Europie.
Jak wskazują analitycy Morgan Stanley, europejski rynek dusi się z powodu splotu kilku istotnych czynników o charakterze podażowym:
zakłóceń logistycznych w Cieśninie Ormuz,
ukraińskich ataków na rosyjskie rafinerie,
moskiewskiego embarga na eksport oleju napędowego.
Dodatkowo mniejszy wolumen przerobu w chińskich rafineriach oznacza jego ubytek na globalnym rynku i mniejszy "przelew" produktów na Zachód.
W efekcie europejskie zapasy diesla kurczą się w zastraszającym tempie, a modele podażowo-popytowe sugerują, że w listopadzie spadną do poziomu 299 mln baryłek – najniższego dla tej pory roku wieloletniego dołka notowanego od co najmniej 2015 roku.
W reakcji na te niedobory notowania europejskich kontraktów na olej napędowy podskoczyły na początku tygodnia o 3,5% do 1219,50 USD za tonę, osiągając maksima nienotowane od maja. Marże rafineryjne dla oleju napędowego w Europie Północno-Zachodniej (tzw. crack spready ) wzrosły do rekordowych poziomów. Eksperci z Morgan Stanley tonują jednak giełdowy optymizm inwestorów: zjawiska te dają rekordowe spready, ale rynek jest "w pełni wyceniony" i nie należy ścigać się o dalsze wzrosty z bieżących pułapów.
Złota era diesla: jak czytać crack spready?
Aby w pełni zrozumieć źródło dzisiejszych, rekordowych przepływów pieniężnych w przemyśle rafineryjnym, należy przeanalizować pojęcie tzw. crack spreadów. W uproszczeniu jest to różnica między rynkową ceną gotowego paliwa w hurcie a referencyjną wartością ropy naftowej. Nie jest to czysta marża ani zysk netto rafinerii (nie obejmuje m.in. kosztów energii czy uprawnień do emisji CO₂), ale wskaźnik ten precyzyjnie pokazuje obecną przestrzeń rynkową do generowania marż w łańcuchu wartości.
Bieżąca sytuacja faworyzuje produkcję średnich destylatów. Według wyliczeń ekspertów Unimotu opartych na danych z 22 lipca, w najprostszym modelu 1-1 crack spread dla oleju napędowego wynosił aż 1,86 zł/l, podczas gdy dla benzyny kształtował się na poziomie zaledwie 1,01 zł/l.
Jedna baryłka ropy naftowej nie zamienia się wyłącznie w benzynę albo olej napędowy. Dlatego warunki na rynku rafineryjnym opisuje się za pomocą różnych modeli crack spreadu. Czym jest tzw. crack spread? To w uproszczeniu różnica między rynkową ceną gotowego paliwa w hurcie a… Jak podliczył Unimot dla modelu 3-2-1 (z 3 baryłek ropy powstają 2 benzyny i 1 diesla, powszechny w nastawionych na produkcję benzyny USA), modelowy spread wynosił 1,30 zł/l. Model 5-3-2 (z 5 baryłek ropy powstają 3 benzyny i 2 diesla), który daje wyższy udział pożądanych destylatów, zauważalnie podbijał wskaźnik do 1,35 zł/l. Model 2-1-1 (neutralny: z 2 baryłek ropy powstaje 1 benzyny i 1 diesla), nadający równą wagę obu paliwom wykazywał spread na poziomie aż 1,44 zł/l
Rafinerie Orlenu są rynkowo zdywersyfikowane. Grupa sprzedaje produkty rafineryjne na wielu rynkach, a jej rafinerie w Polsce, Czechach i na Litwie obsługują różne koszyki produktów i różne lokalne warunki popytowe. Jednak ze względu na duży hydrokraking i jednostki destylatowe oraz specyfikę rynku europejskiego zasilanego w diesla i jet, struktura produktów płockiej rafinerii jest przesunięta w stronę właśnie średnich destylatów. Konfiguracja instalacji płockiego koncernu, w połączeniu z europejskim głodem na olej napędowy, stawia Orlen w komfortowej sytuacji przed publikacją wyników finansowych.
Opublikowane dotąd wyniki europejskich gigantów pokazują, że potrafią oni skutecznie przekuwać obecną sytuację rynkową w miliardy dolarów zysku. W oczekiwaniu na wyniki Orlenu, które, jak wspomniano, koncern pokaże 6 sierpnia, warto śledzić wyniki branżowych spółek. W najbliższym czasie zrobi to włoski Eni, który sprawozdanie finansowe pokaże 29 lipca. Shell opublikuje raport za drugi kwartał 30 lipca, BP ma to zrobić 4 sierpnia. Dzień po Orlenie wyniki pokaże węgierski Mol.
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.