Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła śledztwo w sprawie inwestycji "dwóch wież", uznając, że nie doszło do oszustwa na szkodę austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera - podaje "Gazeta Wyborcza", która dotarła do uzasadnienia decyzji.
Najważniejsze informacje:
Prokuratura uznała, że w sprawie "dwóch wież" nie doszło do spełnienia znamion oszustwa.
W uzasadnieniu wskazano, że Birgfellner mógł błędnie zakładać, iż Jarosław Kaczyński podejmował decyzje w imieniu spółki Srebrna.
Śledczy ocenili, że biznesmen nie dostał polecenia ani sugestii, by inwestować własne środki w projekt.
Pod koniec czerwca Prokuratura Okręgowa w Warszawie zakończyła postępowanie dotyczące "dwóch wież" decyzją o umorzeniu. "Gazeta Wyborcza" dotarła do 63-stronicowego uzasadnienia.
DLA CIEBIEMiał dostać tylko mandat. Może trafić do więzienia na 3 lata
"Na podstawie zgromadzonego w toku śledztwa materiału należy przyjąć, iż co najwyżej Gerald Birgfellner pozostawał w subiektywnym mylnym przekonaniu nieznajdującym w niczym potwierdzenia, że to Jarosław Kaczyński jest nieformalnie osobą decyzyjną w zakresie spraw spółki Srebrna" - napisała prok. Małgorzata Szeroczyńska.
Prokuratura stwierdziła, że nikt "świadomie nie wywołał" u Birgfellnera poczucia, że Kaczyński jest osobą decyzyjną.
"Przeświadczenie to pokrzywdzony prawdopodobnie opierał na relacji istniejącej pomiędzy spółką Srebrna a Fundacją polegającej na tym, że Fundacja była właścicielem spółki Srebrna, a Jarosław Kaczyński pełnił funkcję przewodniczącego Rady Fundacji" - podkreśliła. "Tę tezę potwierdza w swoich zeznaniach sam pokrzywdzony, podając, że jeśli rozmawiał z Jarosławem Kaczyńskim o projekcie, to uznawał, że podejmuje on decyzje w imieniu spółki Srebrna" - dodała.
Birgfellner sam wprowadził się w błąd?
Zdaniem śledczych to pokazuje, że rozmowy biznesmena z prezesem PiS o inwestycji nie miały charakteru wiążącego, bo to spółka Srebrna miała zarząd, który mógł podejmować decyzje. Przyznano jednak, że osoby zasiadające w zarządzie były powiązane z Kaczyńskim.
"Należy więc przyjąć, że Gerald Birgfellner, bazując na powiązaniach rodzinnych, nienagannej reputacji, zaufaniu, jakim darzył Jarosława Kaczyńskiego, a wreszcie pełnionej przez tego ostatniego funkcji zawodowego posła i premiera rządu polskiego, sam stworzył w swojej świadomości błędne wyobrażenie dotyczące posiadanej przez niego pozycji i mocy sprawczej" - napisała prokuratura.
Według śledczych nie ujawniono okoliczności, które wskazywałyby, że Kaczyński utwierdzał Birgfellnera w tym przekonaniu. Nie ma też dowodów, że chciał ten błędny pogląd wykorzystać.
"GW" wskazuje jednak, że prokuratura nie uwzględniła wielu okoliczności, np. tego, że Gerald Birgfellner był zięciem Jana Marii Tomaszewskiego, kuzyna Kaczyńskiego. Według gazety doskonale miał więc wiedzę na temat tego, jaką prezes PiS miał władzę.
"Otrzymał jedynie ogólne wskazówki dotyczące tego czego spółka Srebrna oczekuje od niego względem projektu. Na żadnym etapie rozmów nie otrzymał polecenia ani nawet sugestii inwestowania własnych środków w ten projekt. Tym samym nie można mówić, że ktokolwiek doprowadził Geralda Birgfellnera do ponoszenia wydatków na rzecz przedmiotowej inwestycji" - zaznacza prokuratura.
Sprawa "dwóch wież"
Śledztwo w sprawie tzw. dwóch wież zostało wszczęte przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie 10 lutego 2025 r. Sprawa związana była z niedoszłymi planami wybudowania dwóch wieżowców na należącej do powiązanej z PiS spółki Srebrna działce w Warszawie.
W styczniu 2019 r. "Gazeta Wyborcza" opublikowała stenogram nagrania rozmowy z udziałem prezesa PiS i austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera, która dotyczyła planów budowy w Warszawie dwóch wieżowców przez powiązaną ze środowiskiem PiS spółkę Srebrna.
Według doniesień dziennika sprzed kilku lat spokrewniony z Kaczyńskim Birgfellner otrzymał zlecenie przygotowania inwestycji. Austriak wykonał m.in. projekt architektoniczny i strategię realizacji. Srebrna wstrzymała jednak inwestycję i odmówiła mu zapłaty za wykonaną pracę. Biznesmen domagał się 1,3 mln euro za 16 miesięcy pracy.
W Wirtualnej Polsce od 2023 roku, wcześniej 8 lat w RMF FM. Chciał być reżyserem filmowym, ale wciągnęły go media. Hobbystycznie piwowar.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.