Mój stary to fanatyk giełdziarstwa. Pół mieszkania zaane raportami finansowymi Żabki, Dino i KGHM-u, najgorsze. Średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w rozrzucony na podłodze prospekt emisyjny albo wykres świecowy i trzeba wyciągać zszywki z lupy z logiem GPW. W swoim 22-letnim życiu już z 10 razy byłem na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy, a laski w żabce na dole znają mnie po imieniu, bo stary każe mi tam codziennie chodzić i liczyć, ile osób kupuje hot dogi, żeby „oszacować wolumen sprzedaży w ujęciu kwartalnym”. Druga połowa mieszkania zajna „Parkietem”, „Biuletynem Giełdowym”, Forbesem i podręcznikami do analizy technicznej. Na ścianie zamiast krzyża wisi portret Warrena Buffetta i oprawiony w ramkę pierwszy arkusz zleceń Allegro z dnia debiutu. Przy jedzeniu stary zawsze gada o dywidendach i wskaźniku C/Z. Za każdym razem temat schodzi na Dino Polska, a ojciec dostaje piany na ustach, że „Biedronka to przeżytek, a Pan Biernacki to jest wizjoner, geniusz handlu detalicznego, który zbuduje imperium od Szczecina po Rzeszów”. Jak akurat nie gadamy o Dino, to stary narzeka na „leszczy”, którzy psują rynek, bo panicznie wyprzedają akcje przy korekcie o 2%. Jak w zeszłym tygodniu Żabka opublikowała raport kwartalny i zysk netto spadł o 1.5%, to stary od razu dostał takiego ciśnienia, że musiał brać krople na serce, bo „grażyny i janusze znowu robią panikę i sypią papierem”. Jak któryś z sąsiadów, na przykład pan z trójki, kupi obligacje skarbowe albo, nie daj Boże, trzyma oszczędności na lokacie 3%, to stary aż trzęsie się z żenady. Idzie do kuchni, odpala tradingview i mruczy pod nosem: „Co za finansowy analfabeta, inflacja mu zżera kapitał, a mógł wejść w shorta na CD Projekt i po roku kupić to ich całe mieszkanie”. Wspomniałem o forum giełdowym? Stary założył tam własny wątek i kręci gównoburze z innymi „rekinami finansjery” o to, czy formacja głowy i ramion na wykresie Orlenu zwiastuje trend spadkowy. Potrafi drzeć mordę do monitora o trzeciej nad ranem: „TY DEBILU, PRZECIEŻ TO JEST KLASYCZNA AKUMULACJA, WEŹ POCZYTAJ O METODZIE WYCKOFFA A NIE SIĘ WYPOWIADASZ NA GŁÓWNYM!”. Jak był lockdown, to stary nie wychodził z pokoju przez tydzień, tylko dokupywał miedziowe spółki, bo „surowce zaraz wystrzelą w kosmos”. Matka musiała mu podawać schabowe przez szparę w drzwiach, a on tylko krzyczał: „KUPUJ DOŁEK, KOBIETO, TO JEST PROMOCJA ŻYCIA!”. W tym roku na święta stary nie kupił nikomu normalnych prezentów. Matka dostała 3 akcje PKO BP („żebyś miała na waciki z dywidendy”), a ja certyfikat inwestycyjny na fundusz małych i średnich spółek. Oczywiście musieliśmy podpisać oświadczenie o ryzyku inwestycyjnym przy wigilijnym stole. Gdyby mógł, to pewnie zamieszkałby na Książęcej 4 w Warszawie. Ostatnio stwierdził, że jak umrze, to mam go skremować, a popiół rozsypać przed budynkiem GPW, najlepiej w trakcie dzwonienia na otwarcie sesji, żeby „poczuć ten zapach wolnego rynku po raz ostatni”.
gielda #heheszki #gpw #dino #dywidenda #pasta
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.