![Co dalej z IPN? Za prezesury Mateusza Szpytmy prawicowa wizja będzie kontynuowana [FRISZKE]](https://cdn.oko.press/cdn-cgi/image/width=1200,quality=75/https://cdn.oko.press/2026/07/DZ260414_079331.jpg)
0:00
Za prezesury Mateusza Szpytmy w Instytucie Pamięci Narodowej prawicowa linia ideologiczna byłaby kontynuowana. Zarówno ze względu na jego dotychczasowy udział w kreowaniu takiego kierunku działania IPN, jak i brak krytycznej refleksji.
Anna Wójcik
Sejm głosami PiS, Konfederacji, PSL i dużej części klubu Polski 2050 wybrał dr. Mateusza Szpytmę na nowego prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. Koalicja rządząca zapowiedziała jednak, że Senat odrzuci jego kandydaturę.
Obowiązujące przepisy znacznie ograniczają większości parlamentarnej pole manewru: kandydata na prezesa IPN wybiera Kolegium IPN i przedstawia Sejmowi.
Kolegium IPN składa się z dziewięciu członków powoływanych przez prezydenta, Sejm i Senat na siedmioletnią kadencję. Od lat jest zdominowane przez osoby popierane przez obóz PiS. Obecna kadencja biegnie od czerwca 2023 do czerwca 2030 roku.
W skład Kolegium IPN wchodzą:
prof. Andrzej Nowak i Bronisław Wildstein, wskazani przez prezydenta Andrzeja Dudę;
prof. Jan Draus, prof. Wojciech Polak, prof. Mieczysław Ryba, prof. Tadeusz Wolsza i Krzysztof Wyszkowski, wybrani przez Sejm większością PiS;
dr Bartosz Machalica i prof. Grzegorz Motyka powołani przez Senat głosami ówczesnej opozycji.
IPN został powołany w 1999 roku, a działalność rozpoczął rok później. Choć jest instytucją publiczną, która powinna zachowywać pluralistyczny charakter, od dekad jej kierunek wyznaczają przede wszystkim osoby podzielające prawicową wizję historii.
Jak wpływa to na sposób funkcjonowania IPN? Rozmawiamy o tym z prof. Andrzejem Friszke , historykiem specjalizującym się w historii najnowszej, członkiem Kolegium IPN w latach 1999–2006 oraz Rady IPN w latach 2011–2016.
Instytut Pamięci Narodowej realizuję wizję ideologiczną
Anna Wójcik, OKO.press: Czy dostrzega pan w działalności Instytutu Pamięci Narodowej w ostatnich latach coś wartościowego?
Andrzej Friszke, historyk: IPN jest przede wszystkim gospodarzem archiwów. To jego podstawowa funkcja i baza działania, bo właśnie dla zajęcia się tymi archiwami powstał. Materiały są dostępne, wiele z nich zostało zeskanowanych i jest to niewątpliwy plus.
IPN ma także pion prokuratorski, który właściwie wyczerpał swoje możliwości. Najważniejsze śledztwa dotyczące zbrodni z okresu stalinowskiego nie mają już przeciwko komu się toczyć, ponieważ sprawcy nie żyją.
W ostatnich latach prokuratorzy skoncentrowali się na sprawach wołyńskich, ale niestety nie stworzono warunków, które otwierałyby możliwość rzeczywistego dialogu towarzyszącego takim badaniom. Jeśli ktoś się nim zajmuje, to raczej inne instytucje.
Nie zrobiono także istotnego kroku, jeśli chodzi o pozostające pod pieczą pionu prokuratorskiego dokumenty dotyczące II wojny światowej. W archiwach znajduje się bardzo dużo dokumentów i relacji świadków na temat zbrodni hitlerowskich, zbieranych od lat 50. Powinny one wejść do obiegu naukowego, ale nie są udostępniane w odpowiedni sposób. W ostatnich latach nic się w tym zakresie nie zmieniło.
17 lipca Sejm głosami PiS, PSL, Konfederacji i części Polski 2050 wybrał na prezesa IPN dr. Mateusza Szpytmę, historyka związanego z Instytutem od ponad 20 lat. Zajmował się między innymi popularyzowaniem wiedzy o rodzinie Ulmów, czyli Polakach ratujących Żydów podczas II wojny światowej. Jak ocenia Pan tę kandydaturę?
Mateusz Szpytma specjalizuje się w historii rodziny Ulmów i jest współtwórcą poświęconego jej muzeum. Napisał również książkę o działalności Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego w Krakowskiem. Nie jest jednak uznawany w środowisku historyków za ważnego badacza.
Jest przede wszystkim urzędnikiem IPN. Związał się z Instytutem jeszcze w czasach Janusza Kurtyki, prezesa powołanego w 2006 roku za pierwszych rządów PiS. Od dekady jest wiceprezesem IPN.
Dr Szpytma jest więc współtwórcą tej instytucji ze wszystkimi jej wadami. Jedna z nich polega na tym, że po 2016 roku IPN – czyli po nowelizacji ustawy o IPN przez PiS – stał się narzędziem działania dla historyków i środowisk, które podzielają wizję historii najnowszej prezentowaną przez PiS.
Ludzie temu przeciwni zostali wyeliminowani ze struktur kierowniczych, wielu wypchnięto z etatów, jak i zrezygnowano ze współpracy z badaczami niepodzielającymi prawicowych wizji dziejów Polski. Wcześniej istniały mieszane zespoły badawcze, złożone częściowo z pracowników IPN, a częściowo z naukowców zatrudnionych na uniwersytetach lub w Polskiej Akademii Nauk. Wspólnie projektowali i prowadzili różne badania. Istniały na przykład zespoły zajmujące się historią Żydów, podziemia wojennego i powojennego, emigracji politycznej. Zespoły te się rozpadły, zostały rozwiązane albo po prostu przestano je zwoływać.
Przyjęto doktrynę, zgodnie z którą obcych się nie zaprasza, a w IPN realizuje się własną wizję ideologiczną.
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.