
fot. YouTube
W cieniu szklanych wieżowców Portland toczy się obecnie jedna z najbardziej zaciętych batalii w historii współczesnego sportu, która może na zawsze zmienić krajobraz NBA. W obliczu narastającego konfliktu między nowym właścicielem, Tomem Dundonem, a władzami miasta, przyszłość wartych 4,25 miliarda dolarów Trail Blazers stoi pod coraz większym znakiem zapytania. Spór o finansowanie modernizacji hali Moda Center sprawia, że widmo relokacji zespołu, niegdyś wydające się jedynie odległą teorią, staje się dziś brutalnie realnym scenariuszem, budzącym lęk wśród tysięcy oddanych fanów.
U podstaw obecnego kryzysu leży kwota 600 milionów dolarów . Tyle właśnie Tom Dundo n, znany ze swojego bezkompromisowego podejścia do cięcia kosztów, domaga się od sektora publicznego na renowację 31-letniego obiektu. Właściciel Portland Trail Blazers , który przejął zespół w marcu, postawił sprawę jasno: oczekuje pełnego sfinansowania prac przez miasto, hrabstwo i stan, nie deklarując przy tym własnego wkładu finansowego. Tymczasem lokalne władze, choć świadome znaczenia drużyny dla regionu, domagają się większej transparentności i konkretów dotyczących wydatkowania publicznych środków.
– To jest gotowy przepis na relokację. Po prostu na tym etapie nie będzie to jeszcze jasno i jednoznacznie określone – zauważył znany insider, Brian Windhorst , podkreślając też, że sytuacja staje się coraz bardziej napięta i dodając, że mimo wszystko Dundon nie obawia się, że może stać się w Portland „persona non grata”: – Nie ma problemu z tym, żeby mówić wprost, nie przeszkadza mu bycie niepopularnym i nie łączy go z miastem Portland żadna szczególna więź.
Podczas gdy w Oregonie trwa przeciąganie liny, inne metropolie z nadzieją spoglądają w tamtą stronę, licząc na scenariusz z gatunku „gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta” . Najgłośniejszym pretendentem do przejęcia drużyny stało się Kansas City. Tamtejszy burmistrz, Quinton Lucas , już zaczął publicznie lobbować za powrotem NBA do swojego miasta, wskazując na gotową infrastrukturę w postaci T-Mobile Center : – Myślę, że z łatwością moglibyśmy utrzymać drużynę NBA i sądzę, że w miarę rozwoju rozmów — czy to dotyczących samych franczyz szukających nowych miejsc, czy też ekspansji NBA — Kansas City chce być ich częścią.
Dotychczas największe miasto stanu Missouri było obecne na mapie najlepszej koszykarskiej ligi świata od roku 1972, kiedy przenieśli się tam Cincinnati Royals , przyjmując nazwę Kansas City-Omaha Kings , a później Kansas City Kings . W drużynie występowali m.in. Nate „Tiny” Archibald, Scott Wedman czy Sam Lacey , a najlepszym okresem był początek lat 80. — w 1981 roku zespół dotarł do finału Konferencji Zachodniej , gdzie przegrał jednak 1-4 z Houston Rockets .
Po sezonie 1984/85 klub przeniósł się do Kalifornii, stając się dzisiejszymi Sacramento Kings . Choć głównym powodem były problemy finansowe, sprawa była nieco bardziej złożona.W Kansas City Kings mieli słabą frekwencję, a ich umowa na korzystanie z Kemper Areny wygasała po sezonie 1984/85. W końcu uznano, że Sacramento oferuje lepszy potencjał dla klubu, przede wszystkim dzięki większemu i bardziej zaangażowanemu rynkowi kibicowskiemu oraz perspektywie nowej hali. Już w styczniu 1985 roku nowa grupa właścicielska formalnie zwróciła się do NBA o zgodę na przeniesienie zespołu. I rzeczywiście – w nowym miejscu zespół od początku spotkał się ze znacznie większym zainteresowaniem. Pierwszy mecz w ARCO Arena w październiku 1985 roku obejrzał komplet 10 333 kibiców.
Brzmi znajomo? Lista potencjalnych celów przeprowadzki jest jednak znacznie dłuższa. Oprócz Kansas City, analitycy wymieniają m.in. Mexico City, które oferuje potężny rynek liczący ponad 22 miliony mieszkańców, czy Virginia Beach, dysponującą planami budowy nowoczesnej areny. W grze pozostają także takie miasta jak Nashville, Austin czy Montreal, choć każde z nich wiąże się z własnymi wyzwaniami logistycznymi lub sprzeciwem istniejących już w pobliżu klubów NBA .
Wracając jednak do Blazers , dla wielu obserwatorów obecne działania Dundona to coś więcej niż tylko twarde negocjacje biznesowe – to uderzenie w samą duszę sportowej społeczności. Bill Simmons , wpływowy głos w świecie mediów sportowych, nie krył oburzenia postawą właściciela i biernością ligi.
– To, co się dzieje, jest brutalne. Nie wiem, dlaczego Adam Silver również nic na ten temat nie mówi – grzmiał autor „Wielkiej Księgi Koszykówki” , podkreślając lojalność fanów z Oregonu. W podobnym tonie wypowiedział się Joe House , sugerując, że mamy do czynienia z rażącym naruszeniem niepisanej umowy między klubem a miastem: – To jest tak ogromne naruszenie tej niepisanej umowy społecznej między klubem a miastem — zwłaszcza gdy jesteś jedyną drużyną w mieście i wiąże się z tym ogromna lokalna duma. Kiedy pozwalasz komuś wejść i po prostu napluć na dekady zaangażowania, jakie ta społeczność wkładała w ten zespół, to naprawdę źle wygląda.
Władze miasta obawiają się, że Dundon celowo gra na zwłokę, aby doprowadzić do wygaśnięcia krytycznego terminu finansowania stanowego, co mogłoby posłużyć jako pretekst do ogłoszenia przenosin. Choć obecna umowa najmu hali wygasa dopiero w 2030 roku, krótki, pięcioletni okres dzierżawy podpisany przez następców Paula Allena daje miastu niewielkie pole manewru w kwestii ochrony przed odejściem zespołu.
Mimo że w teorii komisarz, Adam Silver , zadeklarował chęć utrzymania Trail Blazers w obecnej lokalizacji, to przyznał jednocześnie, że negocjacje zboczyły z właściwych torów. Zegar tyka nieubłaganie – zbliżający się termin 12 sierpnia może okazać się decydujący dla losów publicznego dofinansowania. Jeśli obie strony nie dojdą do porozumienia, Portland może stracić swój jedyny zespół z „Wielkiej Czwórki” amerykańskich lig zawodowych, pozostawiając po sobie pustkę, której nie wypełnią żadne miliony dolarów. W tej grze o wysoką stawkę to kibice są pionkami, którzy z niepokojem patrzą, czy ich wieloletnia historia nie zostanie jednym ruchem zmieciona z planszy.
Wspieraj PROBASKET
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.