
0:00
Polska znalazła się w pierwszej dziesiątce w zestawieniu europejskich agencji wywiadowczych, nazwanego „rankingiem szpiegów”. Wynika z niego, że nasz wywiad jest ceniony za skuteczne siatki szpiegowskie w Rosji. Szkodzi mu natomiast upolitycznianie służb.
Anna Mierzyńska
Prestiżowy francuski magazyn L’Express opublikował właśnie wyjątkowy ranking. Oceniono w nim europejskie służby specjalne na podstawie opinii obecnych i byłych funkcjonariuszy z zachodnich agencji wywiadowczych. Oficerowie, także polscy, wystawiali (najczęściej anonimowo) punkty swoim kolegom z innych państw w Europie.
Niekwestionowanym zwycięzcą rankingu zostało brytyjskie MI6. Tuż za nim uplasowała się Francja. Osoby spoza branży zaskoczyć może miejsce na podium, przyznane wywiadowi niderlandzkiemu. Wysoką, czwartą pozycję, zajęła Ukraina. Z kolei niemiecki wywiad był zarówno chwalony, jak i krytykowany. A co z Polską? Cóż, tu sprawa okazała się bardziej skomplikowana.
Choć ranking nie jest poważną analizą, praca wykonana przez L’Express pozwala zajrzeć nieco za kulisy działań, objętych na co dzień tajemnicą i niedostępnych dla nikogo spoza środowiska służb specjalnych.
60 opinii profesjonalistów
Międzynarodowa współpraca wywiadowcza jest dziś standardem w Europie. Znaczna część śledztw, dotyczących np. rosyjskich operacji na Zachodzie, realizowana jest przez funkcjonariuszy z kilku państw. Kooperacja polega najczęściej na wymianie pozyskanych informacji – w stopniu niezbędnym dla danego zadania, żadna służba nie zdradza wszystkiego nawet najlepszym współpracownikom z sąsiedniego państwa. Jednak nawet ograniczona wymiana danych znacząco podniosła skuteczność europejskich wywiadów.
Kto jednak jest najlepszy? Czym się wyróżnia? W czym się specjalizuje? Właśnie o to pytali francuscy dziennikarze funkcjonariuszy służb specjalnych z 25 państw.
„Poprosiliśmy o opinie ponad setkę profesjonalnych agentów wywiadu — zarówno pracujących, jak i niedawno emerytowanych. Spośród sześćdziesięciu kluczowych funkcjonariuszy, którzy ostatecznie nam odpowiedzieli, 32 nadal pełniło funkcje w służbach w 2022 roku” – podkreślili autorzy rankingu.
„Wśród nich znalazło się osiemnastu szefów lub byłych szefów tajnych służb, wielu zastępców dyrektorów oraz kilku agentów terenowych. By zapewnić spojrzenie z zewnątrz, włączyliśmy sześciu byłych agentów CIA, trzech Kanadyjczyków oraz byłego dyrektora Mossadu, Yossiego Cohena”.
W cieniu porażki
Według L’Express w środowisku wywiadowczym największym szacunkiem cieszą się te służby, które mają swojego szpiega w kręgach najbliższych rządzącym w Rosji, Chinach lub Iranie. Kolejne miejsce zajmują agencje, które mają zdolność przeprowadzenia akcji sabotażowych i innych najtrudniejszych zadań wywiadowczych. Cenione są także te, które rozwinęły cyberwywiad oraz są w stanie skutecznie przechwytywać dane za pomocą satelitów i stacji podsłuchowych. Nie jest to wcale umiejętność powszechna.
Rankingowa ocena prowadzona była ze świadomością najpoważniejszej w ostatnich latach porażki większości europejskich wywiadów. Chodzi o długie zaprzeczanie doniesieniom Amerykanów o tym, że Rosja zaatakuje militarnie Ukrainę. Europejscy przywódcy (w tym same władze Ukrainy) nie bardzo wierzyli w amerykańskie informacje właśnie dlatego, że ich służby tego nie potwierdzały. W rezultacie przygotowanie Europy do ataku armii Putina było słabe.
Głośno było zwłaszcza o porażce niderlandzkiego wywiadu. Jego szefowie z wielką pewnością siebie zapewniali, że wojny nie będzie, a Amerykanie się mylą. Opierali się przy tym na informacjach, jakie pozyskali od swojego szpiega umieszczonego w wąskim kręgu ludzi wokół Putina. Po fakcie okazało się, że na Kremlu o decyzji prezydenta, by zaatakować Ukrainę, wiedziało niewiele osób, dlatego szpieg przekazywał niderlandzkiej służbie fałszywe dane. Sam informator był bowiem przekonany, że jego informacje są prawdziwe.
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.