
Chociaż początkowo prezes PiS Jarosław Kaczyński zapowiadał wyrzucenie ze swoich szeregów Mateusza Morawieckiego i jego zwolenników, nazywając sprawę „zamkniętą”, we wtorek Nowogrodzka niespodziewanie wstrzymała się z decyzją, kierując sprawę do rzecznika dyscyplinarnego. – PiS doskonale wie, że spektakularne, szybkie wyrzucenie polityków Morawieckiego nie jest w ich interesie. Z drugiej strony członkowie „Rozwoju Plus” bardzo chcieliby być wyrzuceni, bo to dla nich mit założycielski – mówi w rozmowie z RadioZET.pl dr Bartosz Rydliński, politolog z UKSW.
Z tego artykułu dowiesz się:
Dlaczego PiS nie zdecydowało się na natychmiastowe wyrzucenie zwolenników Morawieckiego.
Co oznacza przekazanie sprawy Morawieckiego do rzecznika dyscypliny partyjnej.
Jaka jest strategia Morawieckiego w konflikcie z PiS.
Na co liczy Jarosław Kaczyński, przedłużając procedurę wyrzucenia polityków z partii.
Zamiast tego listę 44 parlamentarzystów skierowano do rzecznika dyscypliny partyjnej Karola Karskiego. Jak przekazał rzecznik PiS Rafał Bochenek, każdy przypadek ma być rozpatrywany indywidualnie, a od strony formalno-prawnej politycy związani ze stowarzyszeniem „Rozwój Plus” – w tym sam Mateusz Morawiecki – wciąż pozostają członkami ugrupowania.
„Chocholi taniec” na Nowogrodzkiej. W co gra Jarosław Kaczyński?
Politolog dr Bartosz Rydliński z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w rozmowie z portalem RadioZET.pl przyznaje, że po obu stronach barykady trwa wykalkulowany spektakl. – To jest taki rodzaj chocholego tańca z obu stron – ocenia ekspert.
Jednocześnie zauważa, że natychmiastowa czystka byłaby dla kierownictwa z Nowogrodzkiej błędem, z kolei dla frakcji byłego szefa rządu – idealnym scenariuszem startowym pod nową inicjatywę . – Prawo i Sprawiedliwość doskonale wie, że spektakularne, szybkie wyrzucenie polityków „Rozwóju Plus” nie jest w ich interesie. Po pierwsze, trzeba pamiętać, że politycy z frakcji Morawieckiego bardzo chcieliby być wyrzuceni, no bo to jest taki mit założycielski: „byliśmy pisowskimi patriotami, ale PiS nas nie chciał” – wyjaśnia rozmówca RadioZET.pl.
Zdaniem politologa, choć w wymiarze symbolicznym decyzje już zapadły, postanowienie o przekazaniu sprawy do procedury dyscyplinarnej ma dać władzom PiS więcej czasu na uporanie się z kryzysem w partii. – Jarosław Kaczyński powiedział jasno i wyraźnie, że drogi się rozeszły. Dlatego, czy takie przeciąganie liny jakoś przesadnie wpłynie na sytuację? Wątpię. Zakładam, że Jarosław Kaczyński i Prawo i Sprawiedliwość chcą sobie zwyczajnie kupić czas, żeby politycy z frakcji Morawieckiego mieli wątpliwości – wyjaśnia dr Rydliński.
Kto zostanie przy Morawieckim? „Wątpię, żeby nastąpił potężny rozłam”
Przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości w kuluarowych rozmowach sugerują, że część posłów z otoczenia Morawieckiego czuje się „oszukana” i nie wiedziała o konsekwencjach, jakie niesie ze sobą udział w „Rozwój Plus”. W czasie sporu z PiS doszło do kilku odejść z szeregów Morawieckiego Rozmówca RadioZET.pl twierdzi, że pojedyncze wahania są naturalne, ale nie doprowadzą one do nagłego upadku obozu byłego szefa rządu.
– Niektórzy posłowie dokonali już pewnej wolty z PiS do „Rozwój Plus” i z powrotem do Prawa i Sprawiedliwości. Wątpię, żeby nastąpił jakiś potężny rozłam. To będą pojedynczy posłowie, którzy będą się wahać, będą zmieniać zdanie, ale zakładam, że ta żelazna grupa przy Morawieckim była, jest i będzie – mówi dr Bartosz Rydliński. Jak dodaje, ostateczny sprawdzian lojalności i rzeczywistych sił w tym konflikcie nastąpi w najbliższych dniach, gdy okaże się, ilu stronników ostatecznie zdecyduje się trwać przy byłym premierze „do samego końca”.
Strategia Morawieckiego. „Będzie kreował się na ofiarę”
Mimo prób przedłużenia procedury ze strony Prawa i Sprawiedliwości, Mateusz Morawiecki nie zamierza czekać na decyzję rzecznika dyscyplinarnego. W środę były premier zapowiedział powołanie nowego klubu parlamentarnego z udziałem 40 posłów i senatora. Z kolei we wtorek podjął decyzję o rezygnacji z funkcji szefa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR). Jednocześnie deklaruje wprost: „przyjmuję, że zostaliśmy usunięci” .
PiS zarzuca Morawieckiemu wprowadzanie opinii publicznej w błąd, wskazując, że marszałek Sejmu nie zarejestruje nowej partii, dopóki jego członkowie oficjalnie nie zrezygnują z przynależności do klubu parlamentarnego PiS. Chociaż były premier oficjalnie jeszcze nie pożegnał się z PiS, zdaniem politologa Morawiecki będzie konsekwentny w swoim odejściu z szeregów Kaczyńskiego, a decyzja o rezygnacji z funkcji międzynarodowych jest naturalną konsekwencją przyjętej strategii politycznej.
– W polityce ważna jest konsekwencja, jak się powiedziało A, to trzeba powiedzieć B. Ciężko byłoby, żeby Mateusz Morawiecki dalej był szefem Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, mając na uwadze to, że jego europartia go nie broniła. Nie widziałem jasnych stanowisk ze strony EKR nawołujących Jarosław Kaczyńskiego do opamiętania – wskazuje dr Bartosz Rydliński.
Jak podsumowuje rozmówca portalu RadioZET.pl, Morawiecki ma już wybraną nową polityczną tożsamość na nadchodzące miesiące. – Będzie kreował się na tego uciemiężonego, na ofiarę, osobę wyrzuconą, która bardzo chciała reformować PiS od środka, ale jej się to po prostu nie udało – konkluduje dr Bartosz Rydliński.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET
Tu się dzieje
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.