
Wydaje się, że Amal Clooney to ma klawe życie: wstaje rano, robi się na bóstwo i rusza brylować na salonach u boku superprzystojnego męża. W międzyczasie jako specjalistka od prawa międzynarodowego ratuje jeszcze świat, pogrążający się w chaosie. Albo odwrotnie.
Jednak celebrycki aktywizm może być także prawdziwym polem minowym, czego piękna libańska prawniczka doświadcza na własnej skórze. Najpierw krytykowano ją za to, że nie wykorzystuje swojej medialnej sławy do wspierania Palestyńczyków i piętnowania izraelskiej operacji w Gazie. Wietrzono w tym oczywiście krecią robotę żydowskiego lobby, rządzącego Hollywood, a więc i karierą jej męża .
Potem okazało się, że Amal Clooney jednak coś robi dla Palestyńczyków, doradzając prokuratorowi Międzynarodowego Trybunału Karnego (ICC) w sprawie wydania nakazu aresztowania premiera Izraela Benjamina Netanjahu i ministra obrony Yoava Gallanta. Aktywiści ruszyli w internecie do publicznego przepraszania Amal Clooney za brak wiary w jej zaangażowanie.
Teraz jednak okazuje się, że prokurator Karim Khan został oskarżony o molestowanie swoich podwładnych i zaraz pewnie straci stanowisko. I znów rykoszetem dostaje Amal Clooney, tym razem krytykowana za to, że nie staje w obronie ofiar seksualnej przemocy.
Spisek goni spisek
W tej sprawie nie brak również spiskowych teorii, sugerujących, że jedna z napastowanych jest izraelską agentką, mającą szkalować dobre imię prokuratora ICC, próbującego pociągnąć do odpowiedzialności izraelskich przywódców. Malezyjska prawniczka, używająca jedynie imienia Sarah, wystąpiła niedawno w CNN, opowiadając ze szczegółami, jak udawała, że śpi, gdy prokurator Khan ładował się jej do łóżka.
Jednak prowadzącą wywiad gwiazdę CNN Christiane Amanpour interesowało w tej rozmowie także to, czy oskarżająca próbującego ścigać Izrael prokuratora kobieta nie jest przypadkiem izraelską agentką.
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.