Dziennikarka Fakt
Dziennikarka działu Wydarzenia
Niemal 23 mln zł. To kwota, jakiej domaga się uniewinniony w głośnej sprawie "Skóry" Robert Janczewski. Mężczyzna został skazany za zabójstwo studentki Katarzyny Z. i spędził za kratami siedem lat. W 2024 r. został prawomocnie uniewinniony. W poniedziałek (3 sierpnia) w Sądzie Okręgowym w Katowicach odbyła się rozprawa o odszkodowanie za niesłuszne pozbawienie wolności. W pewnym momencie dziennikarze musieli opuścić salę.
Sprawa "Skóry" wraca do sądu. Robert Janczewski walczy o olbrzymie odszkodowanie. Foto: Dawid Markysz / Edytor Proces dotyczący zadośćuczynienia za aresztowanie Roberta Janczewskiego ruszył przed Sądem Okręgowym w Katowicach 19 lutego 2026. W poniedziałek, 3 sierpnia, odbyła się kolejna rozprawa. Robert Janczewski przybył do katowickiego sądu w towarzystwie trzech adwokatów.
Adwokat Łukasz Chojniak, pełnomocnik mężczyzny, domaga się dla swojego klienta 22 mln 697 tys. zł zadośćuczynienia za siedem lat niesłusznego aresztowania. Roszczenie obejmuje okres od zatrzymania Janczewskiego w październiku 2017 r. do jego prawomocnego uniewinnienia w październiku 2024 r.
W rozmowie z mediami mecenas podkreślał, że przez długi czas Robert Janczewski był traktowany jak więzień niebezpieczny, pozbawiony możliwości kontaktu z rodziną oraz skutecznego odpierania stawianych mu zarzutów. Jak zaznaczył, wieloletni pobyt w areszcie doprowadził również do nieodwracalnego pogorszenia stanu zdrowia jego klienta.
Dramatyczne pogorszenie stanu jamy ustnej Roberta Janczewskiego w areszcie i brutalne praktyki
Podczas poniedziałkowej rozprawy mec. Łukasz Chojniak przedstawił sądowi prywatną opinię wydaną przez lekarza dentystę Roberta Janczewskiego w oparciu o materiały dotyczące jego opieki stomatologicznej w areszcie.
Pełnomocnik mężczyzny podkreślił, że jego klient był prawidłowo zaopiekowany stomatologicznie przed tymczasowym aresztowaniem, co oznacza, że dramatyczne pogorszenie stanu jego jamy ustnej wynikało bezpośrednio ze stosowanego środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztu.
Mec. Chojniak wygłosił też emocjonalną mowę, w której wskazał na niechęć prokuratury wobec Janczewskiego i brak jej obiektywizmu w sprawie.
— Mój klient padł ofiarą jakieś chorej ambicji i trzeba to powiedzieć głośno — chorej ambicji, żeby za wszelką cenę udowodnić mu to, czego nigdy nie popełnił — podkreślił pełnomocnik Roberta Janczewskiego.
W dalszej części procesu sąd zaproponował jawność rozprawy w kwestii przebiegu tymczasowego aresztowania Janczewskiego oraz krzywd poza zdrowotnych, jakich doznał w tym zakresie. Zdaniem sądu w interesie wnioskodawcy i społecznym leży, żeby szersza opinia publiczna zapoznała się z podstawami aresztowania tymczasowego i środkami stosowanymi wobec wnioskodawcy przez organy służby więziennej i inne służby.
Pełnomocnik Janczewskiego nie przystał na taką propozycję. Mec. Chojniak mówił o syndromie stresu bojowego, którego doświadczył jego klient. Jego zdaniem, opowiadając o doznanych krzywdach w obecności mediów Janczewski byłby dodatkowo narażony na stres.
Ostatecznie podczas poniedziałkowej rozprawy sąd przychylił się do wniosku mec. Chojniaka i wyłączył jawność drugiej części procesu. Dziennikarze zostali poproszeni o opuszczenie sali.
Podczas poprzedniej rozprawy pełnomocnik Roberta Janczewskiego mówił o brutalnych praktykach, jakich jego klient miał doświadczyć w areszcie.
— Wstrzykiwanie środków chemicznych, roczny zakaz zabiegów higienicznych, poniżanie. Państwo polskie zgotowało Robertowi Janczewskiemu koszmar — mówił mec. Łukasz Chojniak, przytaczając słowa swojego klienta.
Z powodu pobytu w celi mężczyzna miał się nabawić schorzeń ortopedycznych. Narzekał też na ciasnotę w celi oraz inwigilację, ponieważ tuż po zatrzymaniu miał status niebezpiecznego więźnia.
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.