Jakie dziwactwa oglądaliście na co dzień w czasach gdy jeszcze mieszkaliście wraz z rodziną? No wiecie, chodzi mi o takie p------e zasady na które tylko chyba starzy ludzie mogli wpaść. Przedstawię wam jak to bywało u mnie i czekam na Wasze historie... 1. Matka nigdy nie pozwalała konsumować rzeczy, które trzymała skitrane a finalnie zawsze je wyrzucała bo się przeterminowały. Zawsze było "nie, tego nie ruszaj!", "nie, to mam na specjalną godzinę". I było to posinjetw do takiego absurdu, że potem 2 lata temu siadała do przeglądania swoich zapasów i 70% rzeczy ładowało nagle w koszu bo przeterminowane. Czyli wszystko na zmarnowanie, nikt nigdy z niczego nie skorzystał. 2. Ta memiczna grafika z jedzeniem wyłącznie suchego chleba też jest prawdziwa! Matka zawsze zabraniała jedzenia świeżego chleba, musiałeś zawsze najpierw dokończyć stary. Ale gdy trzy dni później w końcu stary chleb znikał i brałeś się za ten nowy, to tej nowy zdążył już zrobić się stary. Nie chrupal, nie był smaczny. W efekcie zawsze jedliśmy tylko niedobry, gorszy, odleżany chleb. 3. Był jeszcze dziadek, który owijal pilota w foliowy worek. Serio, chłop "zabezpieczyl" sobie pilota przed uszkodzeniami i trzymał go w foliowym worku na stałe! A jak było u was? Też jakieś rodzinne odchyly mieliście? #glupiewykopowezabawy #heheszki #rodzina
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.