Jakiś czas temu pisałem posta, że kupiłem sobie rower, i że twardo jeżdżę. No i dalej trzymam się tego postanowienia. Ale co tu się dzieje... Rant: Nosz ja pier*ole - kierowcy (sam jestem kierowcą) nie mają za grosz poczucia odpowiedzialności i myślą, że droga jest tylko dla samochodów. Naprawdę, strasznie notoryczne jest wyprzedzanie mnie na żletki w odległości 50,40 czy 30 cm albo i pewnie mniej. Codziennie jeżdżę na rowerze, i codziennie jakiś debil mnie tak wyprzedza. Jeszcze jakby zwolnił, żeby chociaż trochę komfortu stworzyć dla niechronionego uczestnika ruchu - to byłoby pół biedy. Highlight tego tygodnia: Z 3 dni temu jechałem sobie drogą z ograniczeniem 50km/h (brak DDR itd.) i wystawiłem rękę że skręcam w lewo - zacząłem zjeżdżać do środka osi jezdni. Jakiś typ dostawczakiem mnie zaczyna wyprzedzać lewą stroną (późno się zorientowałem w moim lusterku) - końcówkami palców musnąłem jego lusterko bo nie widziałem i nie schowałem ręki. Jakby wyprzedził mnie bliżej to kij wie czy by mi nie złamał ręki. Zero myślenia - kierowcy bezkarni. Sam nabrałem bardzo dużo szacunku dla rowerzystów i naprawdę twardo myślę teraz o ich komforcie i bezpieczeństwie jak jadę autem - odkąd sam jeżdżę rowerem. Jak wy sobie z tym wszystkim radzicie? Nie wiem, chyba pasuje jechać środkiem pasa ruchu i zjeżdżać dopiero jak ktoś zwolni. Myślę też o kamerce na kask bo przeraża mnie ilość niebezpiecznych sytuacji. Czy może nie ma na to wszystko rozwiązania, i czas pogodzić się ze swoim gównianym losem rowerzysty? submitted by /u/Sziszhaq [link] [komentarze]
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.