1. RAK
  2. ›
  3. rak muzgu

Sekcje i wydania

  • rak muzgu
  • Polska (kraj)
  • Polska
  • Świat
  • Wojsko
  • InfluShit
  • Biznes
  • Rolnictwo
  • Black Mirror
  • Sport
  • Zdrowie
  • Dom i Kuchnia
  • Motoryzacja
  • Kultura
  • Rozrywka
  • Kuchnia
  • Prawo
  • Podroze
  • Pogoda
  • Dolnośląskie
  • Kujawsko-pomorskie
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • Łódzkie
  • Małopolskie
  • Mazowieckie
  • Opolskie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Pomorskie
  • Śląskie
  • Świętokrzyskie
  • Warmińsko-mazurskie
  • Wielkopolskie
  • Zachodniopomorskie
    RAKGURUGURU
    Co zostaje po praniu? Polscy naukowcy tropią mikrowłókna w jeziorach

    Co zostaje po praniu? Polscy naukowcy tropią mikrowłókna w jeziorach

    RAK0RAK0przeszczepów
    2778 odsłon
    Co zostaje po praniu? Polscy naukowcy tropią mikrowłókna w jeziorach

    Z ubrań podczas prania odrywają się włókna tak małe, że nie widzimy ich w wodzie odpływającej z pralki. Mogą one trafić jednak do jezior i organizmów wodnych. Polscy badacze sprawdzili, czy liczba takich mikrowłókien w zbiornikach wodnych rośnie wraz z obecnością człowieka i czy obszary chronione rzeczywiście ograniczają zanieczyszczenie.

    Po wyjęciu ubrania z pralki widzimy czasem kłaczki przyklejone do tkaniny. Znacznie drobniejsze włókna odpływają jednak razem z wodą albo unoszą się w powietrzu. Ich dalsza droga może prowadzić do rzek i jezior. Potem te drobne włókna mogą być połykane przez organizmy wodne. Niektóre zawierają barwniki i dodatki używane przy produkcji tkanin, mogą też wiązać inne zanieczyszczenia. Zanim można będzie ocenić ryzyko i chronić jeziora, trzeba poznać źródła i rozmieszczenie drobin.

    Taki był cel polskich badań. Naukowcy sprawdzili, czy jeziora przy miastach, drogach i ośrodkach turystycznych zawierają więcej mikrowłókien oraz czy ochrona środowiska naturalnego stanowi przed nimi skuteczną barierę.

    Zespół zbadał 11 jezior: siedem na Mazurach, trzy w Wigierskim Parku Narodowym oraz Hańczę w Suwalskim Parku Krajobrazowym. Latem 2020 roku pobrano przy brzegach po cztery próbki z każdego jeziora. W tym celu każdorazowo 100 litrów wody przepuszczano przez drobną sieć filtrów.

    Mikroplastik znaleziono w każdym z badanych jezior, choć nie w każdej pobranej próbce. Łączna liczba włókien i fragmentów wynosiła od 47 do 875 w metrze sześciennym wody. Średnio trzy czwarte drobin miało postać włókien. Najwyższe poziomy stwierdzono m.in. w jeziorze Czos w Mrągowie oraz w Jeziorze Mikołajskim przy Mikołajkach. Na obszarach chronionych znajdowano od 33 do 370 włókien w metrze sześciennym, a w jeziorach miejskich – od 285 do 845. Jeziorom przyznano punkty m.in. za sąsiedztwo dróg i budynków, położenie w mieście oraz ruch turystyczny, uwzględniając też głębokość i ochronę terenu. Im wyższy był tak obliczony wskaźnik presji człowieka, tym więcej włókien znajdowano w wodzie.

    Do ustalenia, z czego powstały drobiny, wykorzystano specjalistyczną metodę, zwaną spektroskopią Ramana. Światło lasera daje w niej odpowiedź charakterystyczną dla budowy materiału – rodzaj chemicznego odcisku palca.

    Spośród 297 włókien wybranych do analizy 152 przypisano do trzech głównych grup. Najwięcej było celulozy i jej pochodnych – 69. Nie wszystkie są plastikiem w ścisłym znaczeniu: mogą pochodzić m.in. z bawełny, wiskozy lub rayonu. Rozpoznano również 46 włókien polipropylenu oraz 37 włókien PET, stosowanego w opakowaniach i poliestrowych tkaninach.

    Obszary chronione miały mniejsze zanieczyszczenie, ale nie miały szczelnej osłony. Mikrowłókna znajdowano nawet w odizolowanych jeziorach. Badacze wskazują, że część mogły przynieść wiatr i opady, choć przyznają, że nie badali bezpośrednio ich drogi. W miejskich jeziorach większe znaczenie mogą mieć ścieki, spływ z otoczenia, odpady i turystyka.

    Badanie połączyło fizyków i specjalistów inżynierii materiałowej z Politechniki Poznańskiej z biologami z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Jedni wykorzystali światło do rozpoznawania materiałów, a inni badali środowisko i presję człowieka. Wyniki opublikowano w czasopiśmie „Chemosphere” .

    Badanie nie dowodzi, że jeziora są niebezpieczne dla kąpiących się ani że wykryte stężenia zagrażają zdrowiu. Nie oceniano wpływu włókien na organizmy ani jakości wody pitnej. Pomiary wykonano latem i tylko przy brzegach, a około połowy wybranych włókien nie udało się rozpoznać. Wynik wskazuje jednak miejsca, w których warto dokładniej poszukiwać źródeł zanieczyszczenia. Potrzebne są do tego porównywalne dane. Liczba wykrytych drobin zależy od miejsca pobrania wody, wielkości oczek sieci i metody identyfikacji. Badacze postulują wspólne zasady monitorowania oraz pomiary w różnych porach roku.

    Jeśli włókien przybywa wraz z presją człowieka, rozwiązania należy szukać m.in. w lepszym oczyszczaniu ścieków, gospodarowaniu odpadami i infrastrukturze sanitarnej wokół miejsc turystycznych. Ochrona jeziora nie zaczyna się bowiem na jego brzegu. Zaczyna się przy pralce, oczyszczalni i drodze prowadzącej na plażę. (PAP)

    Nauka w Polsce

    kmp/ agt/

    Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.

    Czytaj cały artykuł u źródła — Nauka w Polsce

    Stanosky odwala robotę

    Zrób z tego przeszczep

    Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.