Jestem z rocznika 87. Tego roku urodziło się ponad 600k dzieci. W zeszłym roku 280k. Liczba ludności - mniej więcej taka sama.
Efekt był taki:
Widzę, jak żyją dziś moi siotrzeńcy + jak wyglądała rekrutacja na staż do mojego pracodawcy w 2026. Bajka.
Ogromne roczniki = bezrobocie, bieda, brak perspektyw dla większości.
Niż demograficzny = bajka. I jeszcze więcej ludzi odchodzi na emryturę, niż przychodzi do pracy, więc po prostu łatwo o pracę.
Z ręką na sercu - czy cokolwiek poza strachem o własną emeryturę sprawia, że płaczecie nt. dzietności?
polska #demografia
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.