Prokuratura zbada wątek znieważenia zwłok w prosektorium Szpitala PołudniowegoŹródło wideo: TVN24Źródło zdj. gł.: Albert Zawada/PAP Ciała zmarłych pacjentów, w tym niemowlęcia, miały miesiącami leżeć w chłodni stołecznego szpitala - ustalili dziennikarze Onetu. Jak odpowiada UCK WUM?
Przepisy pozwalają placówkom medycznym na przechowywanie zwłok maksymalnie przez 72 godziny. Jakie są obowiązki szpitala po tym czasie?
Ministerstwo Zdrowia żąda pilnych wyjaśnień od władz WUM - uczelni sprawującej nadzór nad szpitalem. Jakie kroki zapowiada resort?
Więcej artykułów o podobnej tematyce znajdziesz w zakładce "Zdrowie" w tvn24.pl.
Zwłoki niektórych pacjentów szpitala przy ulicy Banacha w Warszawie przez wiele miesięcy miały pozostawać w chłodni, aż doszło do ich głębokiego rozkładu - twierdzą dziennikarze Onetu. W poniedziałkowej publikacji serwis donosi między innymi o niesprawnych urządzeniach oraz nakłanianiu pogrążonych w żałobie rodzin do wyboru konkretnego zakładu pogrzebowego. Placówka odrzuca zarzuty i przekonuje, że dotychczasowe kontrole nie wykazały poważnych nieprawidłowości.
Ciała zmarłych leżały w chłodni przez miesiące. "Syf i malaria"
Według ustaleń Onetu UCK WUM w lutym 2024 roku wydzierżawił chłodnię prosektorium prywatnej firmie "Nadzieja", która odpowiadała za przechowywanie i wydawanie ciał zmarłych pacjentów. Byli pracownicy przedsiębiorstwa utrzymują, że w chłodni przez wiele miesięcy znajdowały się zwłoki, których nie odebrały rodziny. "Generalnie był syf i malaria" - mówi dziennikarzom jeden z nich.
Nieprawidłowości w kolejnym szpitalu. Prokuratura rozpoczyna śledztwo
Dziennikarze opisują m.in. przypadek nieodebranych przez rodzinę zwłok niemowlęcia. Jak relacjonowali rozmówcy serwisu, ciało pozostawało w urządzeniu chłodniczym tak długo, że całkowicie sczerniało. Redakcja informuje, że widziała zdjęcie mające dokumentować stan ciała.
Podobnie miało być ze zwłokami dorosłej kobiety, po które również nie zgłosiła się rodzina. Byli pracownicy relacjonują, że w wyniku rozkładu w worku gromadziły się płyny, a zapach był wyczuwalny w całym pomieszczeniu i przenikał na inne ciała znajdujące się w tej samej lodówce. "W chłodni jest temperatura dodatnia. Tam są lodówki, nie zamrażarki. One mogą spowolnić pewne procesy, ale nie zatrzymać. Po kilku miesiącach w lodówce ciało jest w zupełnym rozkładzie" - opowiada dziennikarzom jeden z pracowników.
Informatorzy portalu twierdzą, że wielokrotnie zgłaszali problem właścicielce firmy. Według ich relacji sprawa nie została skutecznie przekazana ani szpitalowi, ani instytucjom, które powinny zorganizować pochówek.
Nieprawidłowości w prosektorium. Ruch Naczelnej Izby Lekarskiej
Ich zdaniem część urządzeń chłodniczych nie działała już w chwili przejęcia prosektorium przez firmę "Nadzieja" prowadzącą dom pogrzebowy, a spór o to, kto ma zapłacić za naprawę, pozostawał nierozstrzygnięty. Gdy w sprawnych komorach brakowało miejsca, ciała miały być tymczasowo umieszczane w niedziałających lodówkach.
Z wewnętrznego dokumentu UCK WUM, do którego dotarł Onet, wynika, że jeśli rodzina nie odbiera zwłok lub odmawia pochówku, pracownik działu administracyjno-gospodarczego powinien zawiadomić dział prawny najpóźniej po siedmiu dniach od umieszczenia ciała w chłodni. Następnie sprawa powinna zostać skierowana do właściwego urzędu gminy albo ośrodka pomocy społecznej, który organizuje pogrzeb.
Ministerstwo Zdrowia przypomina jednak, że obowiązki szpitala określają również przepisy ustawy o działalności leczniczej oraz ustawy o cmentarzach i chowaniu zmarłych. Po śmierci pacjenta placówka powinna umyć i okryć ciało, zachowując należną zmarłemu godność, a następnie przygotować je do wydania osobie lub instytucji uprawnionej do pochówku.
Zdjęcia z prosektorium Szpitala Południowego w sieci. Bez śledztwa
Jak zaznacza resort, zwłoki mogą być przechowywane przez szpital nie dłużej niż 72 godziny, licząc od chwili śmierci pacjenta. Za zarządzanie placówką, w tym jej prosektorium, odpowiada kierownik podmiotu leczniczego.
Zarzuty o nielegalne nagabywanie rodzin zmarłych
Onet już w lipcu ubiegłego roku opisywał sposób, w jaki bliscy zmarłych mieli być kierowani w szpitalu do prywatnego zakładu pogrzebowego. Dziennikarze twierdzą, że przed otrzymaniem karty zgonu rodzina musiała udać się do prosektorium, zidentyfikować ciało i odebrać zaświadczenie wystawiane przez pracowników firmy zarządzającej chłodnią. W ten sposób przedstawiciele zakładu nawiązywali bezpośredni kontakt z bliskimi tuż po śmierci pacjenta.
Według informatorów, podczas spotkań miały być przedstawiane oferty organizacji pogrzebu. Dziennikarze Onetu zapewniają, że widzieli, jak kilka minut po identyfikacji ciała rodzinie przekazano kartkę z numerem telefonu do zakładu. Byli pracownicy potwierdzają również, że w pomieszczeniach prosektorium znajdowały się urny, trumny i katalogi, a w pokoju socjalnym podpisywano umowy.
Podsłuch w prosektorium Szpitala Południowego. Decyzja prokuratury
Z ich relacji wynika, że firma mogła w ten sposób pozyskiwać po 20-30 klientów miesięcznie. Jak przypomina Onet, po aferze "łowców skór" wprowadzono zakaz reklamowania i oferowania usług pogrzebowych na terenie placówek medycznych.
Śledztwo w sprawie przyjęcia korzyści majątkowych przez osoby pełniące funkcje publiczne i zatrudnione w UCK WUM prowadzi obecnie Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ochota - więcej o tym piszemy tutaj.
Dziennikarze próbowali skonfrontować najnowsze ustalenia z właścicielką firmy "Nadzieja". Kobieta miała rozłączyć się po pierwszym pytaniu i nie odebrała kolejnych telefonów. Z nami również nie chciano rozmawiać - osoba, która odebrała telefon, przerwała połączenie, kiedy nasz dziennikarz się przedstawił.
Kontrole nie potwierdziły zarzutów?
UCK WUM odrzuca zarzuty w opublikowanym 3 sierpnia oświadczeniu i "stanowczo sprzeciwia się publikowaniu treści nieprawdziwych, bulwersujących i wprowadzających w błąd czytelników (w tym Pacjentów UCK WUM), które bezpośrednio naruszają dobre imię, renomę i wizerunek UCK WUM, a także stanowią działania sprzeczne z prawem i dobrymi obyczajami".
Patomorfolożka zakopywała płody w ogródku. Miała długi
Szpital przekonuje, że źródłami doniesień są pracownicy konkurujących ze sobą zakładów pogrzebowych, zainteresowani wynikiem sporu. Podkreśla również, że dzierżawienie chłodni firmie zewnętrznej jest zgodne z prawem i stosowane w wielu polskich placówkach.
Według szpitala dotychczasowe kontrole nie potwierdziły zarzutów. Zewnętrzna inspekcja miała wykazać jedynie konieczność przeglądu wentylacji, natomiast stan pozostałych urządzeń oceniono jako prawidłowy. Dodatkowa kontrola wewnętrzna przeprowadzona 3 sierpnia 2026 roku nie wykazała niezgodności dotyczących warunków technicznych ani temperatury.
Także Warszawski Uniwersytet Medyczny (WUM), który jest podmiotem tworzącym Uniwersyteckie Centrum Kliniczne i sprawuje nad nim bezpośredni nadzór, poinformował, że po otrzymaniu wyjaśnień od dyrekcji placówki i spotkaniu z jej przedstawicielami nie stwierdził na tym etapie nieprawidłowości po stronie szpitala. Uczelnia czeka na ustalenia organów ścigania.
„(…) umowa dzierżawy bezwzględnie zakazywała nakłaniania czy ingerowania w wybór zakładu pogrzebowego przez osoby uprawnione do pochówku. Informacja o w.w. zakazie umieszczona była zgodnie z umową w przedmiocie dzierżawy w miejscu widocznym dla rodzin zmarłych” – zaznaczył również szpital w poniedziałkowym oświadczeniu.
Barbara Mietkowska, rzeczniczka UCK WUM w rozmowie z tvn24.pl zastrzegła, że do czasu zakończenia kontroli oraz postępowania prokuratorskiego sprawa nie będzie szerzej komentowana. - Kontrole Ministerstwa Zdrowia i innych instytucji są w tej sytuacji naturalną procedurą. Kiedy się zakończą, poinformujemy o ich wyniku. Nie potrafię dziś powiedzieć, kiedy to nastąpi – zaznaczyła.
Ministerstwo Zdrowia wszczyna postępowanie wyjaśniające
Ministerstwo Zdrowia zwróciło się do WUM o pilne przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego. Resort chce także wiedzieć, czy w prosektorium zarządzono kontrolę państwowej inspekcji sanitarnej i jakie były jej wyniki.
Śmiertelna pomyłka przy "prostym" zabiegu. Lekarz: nie jesteśmy serwisantami
Dalsze decyzje mają zapaść po otrzymaniu odpowiedzi. Ministerstwo zaznacza, że od 1 stycznia 2024 do 31 lipca 2026 roku nie wpłynęła do niego żadna sprawa dotycząca nieprawidłowości w zarządzaniu prosektorium lub chłodnią szpitala przy Banacha.
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.