
Dla Kamila Majchrzaka turniej ATP Masters 1000 w Montrealu zakończył się szybciej, niż oczekiwali polscy kibice. 30-letni tenisista z Piotrkowa Trybunalskiego musiał uznać wyższość doświadczonego, o dziewięć lat starszego Gaela Monfilsa , przegrywając 4:6, 4:6. Mecz, który rozpoczął się dopiero po godzinie 22 czasu miejscowego, rozgrywany był w trudnych, wilgotnych warunkach, co nie ułatwiało zadania żadnemu z zawodników.
Francuz, choć w światowym rankingu plasuje się dopiero na 347. miejscu i zbliża się do końca swojej bogatej kariery, pokazał klasę i doświadczenie. Monfils, znany z widowiskowych zagrań i nieprzewidywalności na korcie, lepiej radził sobie z serwisem i zachował większą skuteczność w kluczowych momentach . W drugiej partii prowadził już 5:2, ale Majchrzak zdołał jeszcze na chwilę odwrócić losy meczu. Ostatecznie jednak to Francuz zamknął spotkanie przy własnym podaniu tuż przed północą, notując swoje pierwsze zwycięstwo od kwietniowego turnieju w Monte Carlo.
Pogoda rozdaje karty – opóźnienia i przełożone mecze
Nie tylko Majchrzak musiał mierzyć się z przeciwnościami na korcie. Deszcz, który od samego rana dawał się we znaki organizatorom turnieju, spowodował spore zamieszanie w harmonogramie rozgrywek. Część spotkań, w tym pojedynek Huberta Hurkacza z Marcosem Gironem, została przeniesiona na kolejny dzień.
Wilgotna nawierzchnia i niepewna pogoda sprawiły, że zawodnicy musieli wykazać się nie tylko umiejętnościami, ale i cierpliwością.
Polki w natarciu – Linette i Fręch z awansem w Toronto
Znacznie lepsze wieści napłynęły z Toronto, gdzie równolegle rozgrywany jest turniej WTA 1000. Magda Linette , choć nie miała łatwego zadania, pokonała reprezentantkę gospodarzy Carol Zhao 4:6, 6:1, 6:4. Mimo że Kanadyjka zajmuje dopiero 620. miejsce w rankingu WTA, postawiła Polce twarde warunki i przez dwie godziny walczyła jak równy z równym. Ostatecznie jednak to Linette zachowała więcej zimnej krwi w decydujących momentach i zapewniła sobie awans do drugiej rundy, gdzie zmierzy się z rozstawioną z numerem 13 Amerykanką Ivą Jovic.
Również Magdalena Fręch może zaliczyć występ w Toronto do udanych. Polka pokonała francuską kwalifikantkę Leolię Jeanjean 7:5, 6:3 . Mecz, przerwany dzień wcześniej przez deszcz przy stanie 4:4, został dokończony w poniedziałek. Kluczowa okazała się słaba skuteczność serwisu rywalki, która aż siedem razy straciła swoje podanie. W kolejnej rundzie Fręch czeka trudne zadanie – jej przeciwniczką będzie trzecia rakieta świata, Jessica Pegula . Amerykanka w minionym tygodniu wyeliminowała Polkę w Waszyngtonie, więc Fręch będzie miała okazję do rewanżu.
Czekając na Świątek i Chwalińską – polskie nadzieje w Kanadzie
Turniej w Toronto dopiero się rozkręca, a polscy kibice z niecierpliwością czekają na występy kolejnych reprezentantek. Rozstawiona z numerem 7 Iga Świątek oraz Maja Chwalińska (nr 18) rozpoczną rywalizację od drugiej rundy. Świątek zmierzy się z Czeszką Sarą Bejlek, natomiast Chwalińska stanie naprzeciw Australijki Talii Gibson , zajmującej 72. miejsce w rankingu WTA. Obie Polki liczą na udany start.
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.