W gminie Szaflary opozycja chce odwołania wójta Rafała Szkaradzińskiego. W obronie samorządowca stanęła jego żona. Zapewniła, że Szkaradziński ciężko pracuje dla gminy, a oprócz tego zdementowała plotki o rzekomym romansie. "On wie, że jak bym się o czymś takim dowiedziała, to na pewno trzeciej kadencji by nie skończył, bo leżałby już na cmentarzu dwa metry pod ziemią" - napisała.
W gminie Szaflary rozpoczęto zbieranie podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum ws. odwołania wójta Rafała Szkaradzińskiego.
DLA CIEBIESzokujące sceny w meczu. Ugryzł przeciwnika na oczach kamer
Sam wójt Szkaradziński stwierdził, że szanuje demokratyczne procedury, ale nie zgadza się z zarzutami wobec niego.
Żona wójta staje w obronie
Publicznie głos zabrała także żona wójta. Anna Rol-Szkaradzińska opublikowała w mediach społecznościowych długie wpisy.
"Z mężem zdecydowaliśmy się 12 lat temu na dosyć wariacki pomysł startowania Rafała na stanowisko wójta. Działa on już trzecią kadencję i robi to na medal, chociaż pewnie nie zadowala przy tym każdego" - napisała. Przekonywała, że jej rodzina wielokrotnie mierzyła się z hejtem.
"Według mnie osoba zgadzająca się na REFERENDUM w tym akurat przypadku zgadza się na okrutne hejtowanie drugiego człowieka" - napisała.
Rol-Szkaradzińska przekonywała, że jej mąż poświęcił "naprawdę wszystko" dla swojej pracy. Wskazuje, że przysługuje mu 100 tys. zł za niewykorzystany czas urlopu.
Odniosła się też do prywatnych historii. " Chcę zdementować wredną plotkę, która krąży po okolicach - mój mąż NIE MA ŻADNEGO ROMANSU i NIE MA ŻADNEJ KOCHANKI. On wie, że jakbym się o czymś takim dowiedziała, to na pewno trzeciej kadencji by nie skończył, bo leżałby już na cmentarzu dwa metry pod ziemią" - napisała.
Przyznała, że razem z mężem mieszka osobno, ale wiąże się to z jego pracą na rzecz gminy.
"Jestem osobą, która w życiu przed gminą była szyją mojego męża i rządziła w związku (przepraszam tu Rafała, że takie rzeczy stwierdzam tutaj na forum, ale czy się mu podoba, czy nie, tak było). Teraz, będąc wójtową, musiałam się go zacząć słuchać i w pewnym momencie naszego życia lepszym i bezpieczniejszym rozwiązaniem dla nas obojga było zamieszkanie osobno. Pogodzenie mojej roli żony, która zawsze rządziła, i mieszkanki, która ma swoje widzenie gminy, spowodowało, że bezpieczniej jest nam mieszkać chwilowo osobno. Spokojnie córka czuwa nad jego bezpieczeństwem i mieszka razem z nim" - napisała.
"Ja jako mieszkanka daję wójtowi złoty medal za działania na rzecz naszych wszystkich miejscowości. Jako żona daję mu żółtą kartkę" - podkreśliła.
Nie chce podpisywania wniosku o referendum. Apel wójtowej
Stwierdziła, że osoby, którym podoba się zarządzanie w wykonaniu Szkaradzińskiego, nie powinny podpisywać się pod wnioskiem o referendum. Twierdziła, że plebiscyt to niepotrzebna utrata czasu i pieniędzy.
"Nie pomożemy wójtowi, doprowadzając do referendum, wręcz przeciwnie, zaszkodzimy sobie sami. Czas, który może wójt poświęcić na inwestycje, będzie musiał poświęcić na referendum. Naprawdę jest to zbędne. I to kieruję do osób chcących pomóc wójtowi" - napisała małżonka Rafała Szkaradzińskiego.
Podkreśliła, że sama nie zamierza podpisywać pisma.
"Nigdy nie będę głosować na osoby, które chcą doprowadzić do referendum i marzą o czarodziejskiej różdżce, która sprawi, że w sposób cudowny naprawią się mosty i drogi i w cudowny sposób powstaną inwestycje - bo takiej różdżki nie ma. Nigdy nie będę głosować na osoby, które są mistrzami w mówieniu i nic nie robieniu. Obecna opozycja wójta mnie nie przekonała, a mogła" - podkreśliła.
W Wirtualnej Polsce od 2023 roku, wcześniej 8 lat w RMF FM. Chciał być reżyserem filmowym, ale wciągnęły go media. Hobbystycznie piwowar.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.