Nowe okręty podwodne trafią do Polski później, niż oczekiwano. Szwedzki deal trzeszczy w szwach, a MON i Dowództwo Generalne nie odpowiadają na pytania.
Wygląda na to, że na nowe okręty podwodne dla Polski poczekamy dłużej. Branżowy magazyn Naval News podał kilka szczegółów zamówienia nowych jednostek dla Marynarki Wojennej RP (MW RP).
DLA CIEBIENerwy w Sejmie. Czarnek aż wstał, Morawiecki tylko się uśmiechał
Przede wszystkim, jak podaje Naval News, pierwszy polski okręt pojawi się w MW RP później, niż zakładano. Ma to być rok 2031, choć kiedy pod koniec ub. roku minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz informował o wyborze szwedzkiej oferty, przekonywał, że horyzont dostawy, obliczony na rok 2030, jest kluczowy.
Nieoficjalnie można nawet usłyszeć, że awizowany termin 2031 r. jest terminem "początku" dostawy, a jej zakończenie może się przesunąć nawet do końca 2032 r.
Nie Blekinge, a Skane
Istotne jest również, że pierwszym z trzech polskich okrętów nie będzie Blekinge, jak oczekiwano dotychczas, a druga jednostka serii - Skane. Szwedzi mają swoje problemy z konstrukcją okrętu, a ponieważ w ramach rozwiązania pomostowego mają dostarczyć nam jedną ze swoich starszych jednostek, w ich zdolnościach powstanie luka.
Do 2031 r. polscy marynarze będą musieli radzić sobie, używając rozwiązania pomostowego. Będzie nim okręt typu A17, noszący dziś w szwedzkiej marynarce imię Sodermanland.
MON na pytania WP nie odpowiedział
Co istotne - leasing okrętu też będzie nas kosztował - i to niemało. MON podawał sumę 700 mln zł. Ale na pytania, które przesłaliśmy do resortu, dotyczące m.in. tego, czy Sodermanland trafi do Polski uzbrojony, w co i jakie będą możliwości i warunki ewentualnego użycia uzbrojenia, odpowiedzi nie było.
Podobnie zresztą jak na pytanie, czy w umowie pozyskania nowych okrętów podwodnych dla MW RP zapisane zostały kary umowne za możliwe dalsze opóźnienia programu. Ani w jakiej wysokości. A opóźnienia są możliwe. Szwedzki program budowy okrętów typu A26 ciągnie się już kilkanaście lat, notując opóźnienia i rosnące koszty.
Nie kwapiło się do odpowiedzi także Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych, które powinno odpowiadać za planowanie i prowadzenie szkoleń. A jeśli tak, to powinno wiedzieć, kiedy ruszą szkolenia polskich marynarzy na A17.
Rozpocząć się ma ono jeszcze w tym roku, w sierpniu. Sama jednostka trafi jednak do MW RP w roku 2027. Do tego czasu, polskie zdolności podwodne pozostają raczej umowne. ORP Orzeł ma już 41 lat i jest z nim więcej problemów niż korzyści z jego użytkowania.
Ostatnie wieści o "Orle" sięgają końca listopada 2025. Orzeł miał towarzyszyć obchodom święta Marynarki Wojennej w Świnoujściu, jednak... zepsuł się po wyjściu z portu w Gdyni. Jednostkę trzeba było wziąć na hol i doprowadzić do macierzystego portu.
Nowe jednostki jednak z pociskami. Ale nie samosterującymi
Nowością jest, że polskie okręty ze Szwecji mają być wyposażone w pociski rakietowe. Nie będą to jednak samosterujące pociski woda - ziemia, jak oczekiwano. Naval News opisuje, że mogą to być pociski JSM-SL, które mogą pełnić zadania zarówno niszczenia jednostek nawodnych, jak i - w pewnym zakresie - służyć do atakowania celów lądowych.
Na uzbrojeniu A26 będzie miał także torpedy lekkie i ciężkie. Torpedami ciężkimi będą zapewne TP-62, nienajnowsze i mające swoje ograniczenia. Szwedzi pozbędą się w ten sposób zapasów starego sprzętu... oddając go nam. Pewnym optymizmem może napawać podana przez Naval News informacja, że nowa torpeda TP-63 ma jednak trafić do uzbrojenia szwedzkiego na czas, więc może także do jednostek A26.
A26 to jednak na ten moment zagadka. Okręt wyposażony jest co prawda w napęd niezależny od powietrza (AIP), jednak szwedzkie rozwiązanie jest mało popularne ze względów technicznych i niesprawdzone. Sam okręt zbudowany jest zaś ze stali magnetycznej, co zwiększa możliwości jego wykrycia w wodzie.
Inna kwestia dotyczy baterii akumulatorowych. Te są bateriami starego typu. Na nowych okrętach podwodnych stosuje się częściej baterie litowo-jonowe. Wreszcie, nie będą też wyposażone w wyrzutnie pocisków pionowego startu (VLS), a jeśli trafią na nie pociski JSM-SL, to będą one "wystrzeliwane" z wyrzutni torped... przez co na okręt będzie można zabrać mniej torped. A to one są podstawowym uzbrojeniem okrętu podwodnego.
Koszt budowy trzech nowych jednostek przez Szwecję ma sięgnąć nawet 4,26 mld euro.
Zainteresowany problematyką bezpieczeństwa: wewnętrznego i międzynarodowego. Najczęściej pisze o mundurowych z wojska i policji oraz służbach specjalnych. Zajmował się problematyką przez siedem lat w "Fakcie" i "Super Expressie", a od 2021 r. w Wirtualnej Polsce. Współautor kilku książek. Zakochany w Juventusie ale to miłość bez przyszłości.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.