
W nocy z 29 na 30 lipca rakieta Ch-101, najpewniej rosyjska, przeleciała jakieś sto kilometrów nad Polską i spadła 50 km od Lublina. O 3:50 w Lublinie i 17 powiatach zawyły syreny. Alertu RCB brak, w mObywatelu nic. Ludzie o czwartej rano szukali na Twitterze odpowiedzi, czy to ćwiczenia, czy wojna.
Tusk potem tłumaczył, że SMS-ów nie było, bo syrena jest szybsza. No dobra, tylko syrena niesie jedną informację: coś się dzieje. Wielkie dzięki, huk, który wyrwał ludzi z łóżek, przekazał dokładnie to samo. Pytanie brzmi CO się dzieje i na nie tamtej nocy nie odpowiadał nikt.
Na Ukrainie syreny działają, bo tam jest wojna i po ponad czterech latach każdy zna te zasady na pamięć. Do tego mają oficjalną apkę, która ogłasza alarm dla konkretnego obwodu, więc od razu wiesz, czy zagrożenie dotyczy ciebie. U nas mało kto w ogóle wie, że dźwięk modulowany przez trzy minuty to alarm, a ciągły to jego odwołanie. Syrena po polsku to komunikat w języku, którego nikogo nie nauczono.
Niby kanał informowania istnieje: komunikaty idą do TVP, Polskiego Radia i PAP. Tyle że o czwartej nad ranem nikt nie wpatruje się w paski TVP Info, poranne pasma ruszają, jak sama nazwa wskazuje, rano, a depesz PAP nie czyta obywatel, tylko redakcje.
I tu leży gotowe rozwiązanie: zrobić z tego PAP dla internetu. Państwo publikuje komunikat w jednym oficjalnym miejscu, takim krajowym Downdetectorze, a otwarte API rozsyła go dalej. Google, Onet, WP, aplikacje banków, kto chce, pokazuje to u siebie automatycznie, dokładnie tak jak media przedrukowują depesze PAP. Przy covidzie Facebook i Google wyświetlały przecież oficjalne panele z danymi i działało.
Dla zwykłego człowieka wystarczy zakładka w mObywatelu i push na region. Apkę ma prawie każdy, nie trzeba nikomu wciskać kolejnego rządowego wynalazku w stylu RSO, o którym nikt nie słyszał.
Nawet suchy komunikat “wiemy o zdarzeniu, aktualizacja za 30 minut” bije milczenie na głowę, bo pustkę od razu zagospodarowuje panika i ruska dezinformacja. Miliardy na Patrioty są potrzebne, ale informacja to też obrona. Kto pierwszy poda wersję wydarzeń, ten wygrywa. Jak nie zrobi tego państwo, zrobi to Telegram.
polska #bezpieczenstwo #technologia #wojsko #mobywatel
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.