
Firma Kona nie zbudowała El Kahuny jako roweru górskiego, do którego po fakcie przykręciła błotniki i bagażnik. Punkt wyjścia stanowi tutaj aluminiowy hardtail na 29-calowych kołach, ale cała konfiguracja została przesunięta w stronę spokojniejszych tras, szutru, codziennych przejazdów i turystyki. Brzmi intrygująco?
Kona El Kahuna nie udaje roweru do enduro
Z przodu roweru El Kahuna pracuje powietrzny widelec RockShox Recon Gold o skoku 100 mm, a więc konstrukcja wystarczająca do tłumienia korzeni, kamieni, dziurawego asfaltu oraz leśnych dróg. Nie jest to jednak zawieszenie, które zamieni rower w pełnoprawny sprzęt do agresywnych zjazdów. Podobny charakter sugeruje geometria z kątem główki ramy wynoszącym 69 stopni i bardzo długimi, 495-milimetrowymi dolnymi rurami tylnego trójkąta. Taki układ powinien zapewniać stabilne prowadzenie, ale niekoniecznie zachęcać do rzucania rowerem między przeszkodami.
Pasują do tego opony Schwalbe G-One Allround o wymiarach 29 x 2,25 cala. Mają znacznie bardziej uniwersalny bieżnik niż typowe terenowe ogumienie e-MTB, więc nie powinny nadmiernie przeszkadzać na asfalcie, a jednocześnie pozwolą zjechać na szuter lub suchą leśną ścieżkę. Napęd Microshift Advent X z dziesięcioma przełożeniami i kasetą 11-48 również nie próbuje zachwycać liczbą biegów. Jest prosty, ma szeroki zakres i w razie zużycia nie powinien kosztować fortuny.
Dla mnie jest to znacznie ciekawsze podejście niż kolejna pogoń za maksymalnym skokiem zawieszenia oraz momentem obrotowym. Pisałem już bowiem wcześniej o znacznie bardziej ekstremalnym Specialized Levo 4 X z bagażnikami , który ma przewozić ekwipunek w prawdziwie górskim terenie. El Kahuna reprezentuje odwrotną filozofię. Zamiast zmieniać wyczynowego e-MTB w pojazd wyprawowy, bierze spokojnego hardtaila i przygotowuje go do codzienności.
Bosch ma pomagać, a nie dominować jazdę na rowerze
Najważniejszą zmianą względem wcześniejszych wersji El Kahuny jest przejście z napędu Shimano na system Boscha. Materiały premierowe wspominają ogólnie o jednostce Bosch Performance Line, ale amerykańska karta produktu podaje dokładniej wariant Performance Line Sport, pozwalający tam na wspomaganie do około 45 km/h. W Polsce i pozostałych krajach Unii Europejskiej taki rower nie mógłby być sprzedawany jako standardowy EPAC z identyczną konfiguracją. Wspomaganie musiałoby zostać ograniczone do 25 km/h, dlatego ostateczna europejska wersja może różnić się nie tylko oprogramowaniem, ale też dokładnym wariantem jednostki. Sama Kona deklaruje zgodność swoich e-bike z normą EN 15194, więc regionalne konfiguracje wydają się tutaj nieuniknione.
Niezależnie od wersji napęd Boscha pasuje do charakteru tego roweru. Performance Line nie został bowiem stworzony do wyrywania kierownicy z dłoni na pierwszym podjeździe. W podstawowym wydaniu oferuje do 75 Nm momentu obrotowego i 600 watów mocy maksymalnej, a wariant Sport dochodzi do 90 Nm i 700 watów. Nadal jest to dużo, ale ważniejsze powinno być naturalne sterowanie wsparciem na podstawie nacisku na pedały oraz dostęp do całego systemu Boscha. W ramie znalazł się z kolei akumulator Bosch PowerTube o pojemności 625 Wh i choć nie jest to największy magazyn energii na rynku, to przy takim rowerze większy niekoniecznie oznaczałby lepszy.
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.