Ciekawy jest wylew tych wszystkich rozczarowanych, zaniepokojonych i żądających żeby każdy obiekt który wleciał nad nasz kraj na choćby metr został zestrzelony. A to że nie został miałoby być kompromitacją i dowodem bezsilności i zacofania technologicznego wojska.
Po pierwsze używanie jakiejkolwiek broni podlega pod powiedzenie "człowiek strzela, a pan bóg kule nosi", czyli mamy na niebie jakiś pocisk, jak strzelimy czymś do niego to mamy już na niebie dwa pociski. I jedno jest pewne - oba gdzieś spadną.
Śmierć przypadkowych ludzi w Przewodowie to była właśnie konsekwencja użycia broni przeciwlotniczej. Podobnie dom rozwalony AMRAAMem odpalonym przez holenderskiego pilota gdy ruscy wpuścili kilka dronów Gerań.
W obecnej sytuacji politycznej, jeśli widzimy taki pocisk wlatujący w naszą przestrzeń powietrzną najprawdopodobniej służy on albo testowaniu naszych reakcji i tak naprawdę w naszym interesie jest żeby przeciwnik nie poznał procedur, sygnatur radarowych, czasów reakcji itp.
Bądź mamy do czynienia z awarią broni, która spadnie w losowym miejscu - równie losowym jak zestrzelona, a więc zestrzelenie jej w takim układzie nie daje żadnej poprawy, a niesie ryzyko związane z własną bronią latającą po niebie.
Do tego decyzja o użyciu broni każdorazowo jest obarczona ryzykiem że cel nie jest tym za co go bierzemy i decydując się na zwalczanie celów powietrznych trzeba się liczyć z tym że od czasu do czasu zestrzeli się jakiś samolot pasażerski czy inny śmigłowiec LPR, samolot rolniczy, pożarniczy czy lot turystyczny - bo ktoś się z kimś nie dogadał, może nawet nie dochował procedury czy czegoś tam.
Wojenny tryb obrony przeciwlotniczej to ogromne koszty które trzeba ponosić każdego dnia. Po pierwsze całkowite zamknięcie przestrzeni powietrznej i to tak na wschód od Berlina. Z wyłącznym prawem do pozostawania w powietrzu przez wojsko, a jakikolwiek inny ruch (typu jakiś LPR), wyłącznie za zgodą i pod kontrolą wojska, a i to rozumiejąc zagrożenie związane z friendly-fire który jest w takich okolicznościach nieunikniony.
I dopiero wtedy można strzelać salwami Patriotów we wszystko co nadlatuje ze wschodu.
To się po prostu nie opłaca w sytuacji kiedy nie jesteśmy atakowani, nawet jeśli miałoby to oznaczać wpuszczenie jakiegoś, pojedynczych pocisków nawet gdyby się okazało że skierowane są w konkretne cele.
wojna #polska #ukraina #rosja #wojsko
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.