
Odcinkowy pomiar prędkości jest dziś jednym z najskuteczniejszych narzędzi do walki z piratami drogowymi. System stale się rozrasta, a tylko w ubiegłym roku kamery wykryły setki tysięcy przypadków przekroczenia prędkości. Mimo to nawet CANARD przyznaje, że istnieją sytuacje, w których niektórzy uczestnicy ruchu pozostają poza zasięgiem urządzeń.
Z tego artykułu dowiesz się:
Dlaczego motocykle mogą uniknąć pomiaru prędkości OPP.
Jak działają kamery w odcinkowym pomiarze prędkości.
Dlaczego prędkościomierz może wskazywać błędne wartości.
Co oznacza średnia prędkość w OPP i jej wpływ na mandaty.
Motocykliści mogą uniknąć pomiaru
Odcinkowy pomiar prędkości od kilku lat pilnuje kierowców na polskich drogach i jest stale rozbudowywany. System działa inaczej niż klasyczny fotoradar – nie sprawdza chwilowej prędkości, ale średnią na całym kontrolowanym odcinku. Tylko w 2025 roku odcinkowe pomiary ujawniły około 470 tys. wykroczeń. Mimo to nawet ten system nie jest pozbawiony luk. Są sytuacje, w których kierowca jedzie bardzo szybko, a mandat nie zostaje wystawiony.
Jedną z największych słabości odcinkowego pomiaru prędkości są motocykle. Powód jest prosty – w Polsce jednoślady nie mają przednich tablic rejestracyjnych . Tymczasem urządzenia OPP identyfikują pojazd już w chwili wjazdu na kontrolowany odcinek. Jeśli kamera nie jest w stanie odczytać numeru rejestracyjnego, skuteczne przypisanie przejazdu do konkretnego motocykla może być niemożliwe.
„Identyfikacja właściciela pojazdu, którym popełniono wykroczenie na odcinkowym pomiarze prędkości, dokonywana jest na podstawie zdjęcia jego przedniej tablicy rejestracyjnej. Tym samym CANARD nie prowadzi czynności wyjaśniających w sprawach wykroczeń popełnionych przez motocyklistów, gdyż motocykle nie posiadają tablicy rejestracyjnej z przodu ” – przyznaje operator w komunikacie cytowanym przez portal moto.pl.
Jest jeszcze jedna sytuacja, która często budzi wątpliwości kierowców. Odcinkowy pomiar prędkości nie mierzy bowiem prędkości chwilowej, lecz średnią z całego kontrolowanego odcinka. To oznacza, że nawet jeśli w pewnym momencie licznik pokaże 145 km/h, nie musi to automatycznie oznaczać mandatu .
Dlaczego 145 km/h nie zawsze kończy się mandatem?
Na autostradzie, gdzie obowiązuje limit 140 km/h, wielu kierowców zauważa, że licznik pokazuje nawet 145 km/h. Tak naprawdę jednak nie zawsze oznacza to przekroczenie dopuszczalnej prędkości. Wynika to z faktu, że prędkościomierze w samochodach zgodnie z przepisami mogą zawyżać wskazania i nigdy nie mogą pokazywać wartości niższej od rzeczywistej prędkości pojazdu.
Dodatkowo odcinkowy pomiar prędkości oblicza średnią z całej trasy objętej kontrolą. Jeśli kierowca przez krótki odcinek jedzie szybciej, a następnie zwolni, średnia prędkość może nadal mieścić się w obowiązującym limicie. To właśnie dlatego chwilowe przekroczenie prędkości nie zawsze kończy się mandatem.
To jednak niejedyne sytuacje, w których kierowcom może się upiec. Jak wskazuje portal auto.dziennik.pl, system nie uwzględnia niewielkich przekroczeń – automatyczna rejestracja wykroczenia zaczyna się od 11 km/h powyżej obowiązującego limitu. Problem może pojawić się również wtedy, gdy pojazd nie przejedzie całego kontrolowanego odcinka, np. wjedzie na trasę już za punktem początkowym albo zjedzie przed miejscem końcowego pomiaru. W takiej sytuacji urządzenia nie mają kompletu danych potrzebnych do wyliczenia średniej prędkości.
Źródło: Radio ZET/auto.dziennik.pl/moto.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET
Tu się dzieje
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.