Dramat rozegrał się za drzwiami jednego z mieszkań na Pomorzu. Wycieńczony mężczyzna leżał na balkonie w pozycji embrionalnej wśród nieczystości, pokryty muchami. Walczył o każdy oddech. Sytuacja została opanowana tylko dzięki szybkiej reakcji świadka, który natychmiast powiadomił służby o widoku, który zastał. Gdy na miejsce dotarli strażnicy miejscy, wiedzieli, że liczy się każda minuta. Szczegóły poniżej.
Autor: Straż Miejska w Gdańsku/ Materiały prasowe Leżał na balkonie wśród much i nieczystości. Każda minuta mogła zdecydować o jego życiu
W środę, 29 lipca, służby otrzymały zgłoszenie o mężczyźnie leżącym na balkonie jednego z bloków przy ul. Rzeczypospolitej. Gdy na miejsce jako pierwsi dotarli strażnicy miejscy, zastali widok, którego długo nie zapomną!
Mężczyzna leżał zwinięty w pozycji embrionalnej na otwartym balkonie. Był otoczony nieczystościami, a po jego ciele chodziły muchy. Trząsł się z wycieńczenia, z trudem oddychał i nie miał siły samodzielnie się poruszyć. Mimo dramatycznego stanu był przytomny i odpowiadał na pytania funkcjonariuszy. Liczyła się każda sekunda.
Jako pierwszy na miejsce dotarł ratownik medyczny na motocyklu. Po zbadaniu mężczyzny od razu wezwał zespół pogotowia ratunkowego. Jego stan był bardzo ciężki i wymagał natychmiastowej pomocy. Chwilę później mężczyzna został przewieziony do szpitala, gdzie trafił pod opiekę lekarzy.
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.