
Nocne wydarzenia z Lubelszczyzny, gdzie nastąpił potężny huk, wyły syreny ostrzegawcze, a później w okolicy miejscowości Tarnawa-Kolonia znaleziono krater o średnicy 10 metrów przeraziły okolicznych mieszkańców. Piszą do nas na Wrzutni, że byli zdezorientowani i "nie dostali żadnych alertów" z informacją. Do sprawy odniósł się w "Graffiti" minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski.
Polsat News Z powodu rosyjskich ataków lotniczych na Ukrainę w Lublinie oraz kilku powiatach województwa lubelskiego uruchomione zostały syreny alarmowe .
Jak poinformowało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych, w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt . Według wojska mógł on spaść w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w woj. lubelskim, gdzie wcześniej - około dwóch kilometrów od zabudowań - odkryto krater w ziemi o średnicy 10 metrów. Wcześniej w regionie słychać było potężny huk .
Na Wrzutnię Polsat News napisali zaniepokojeni mieszkańcy. "Gdy w nocy zawyły syreny w Lublinie zabrało informacji. Była to noc, nie ma możliwości zadzwonienia gdziekolwiek. Informacji z RCB nie było . Dopiero informacja o 04:03 na profilu KiKŚ na Instagramie i platofmie X dała do zrozumienia, że coś się dzieje i nie jest to błąd, nie są to ćwiczenia. I zdecydowanie tej syreny nie da się pomylić z budzikiem. Coś przerażającego" - relacjonowała pani Wiktoria.
WIDEO: Mieszkańcy przerażeni, wskazują na brak alertów. Minister Gawkowski odpowiada
"Nie żyjemy w czasach pokoju". Gawkowski o zagrożeniu ze strony Rosji
Minister cyfryzacji w czwartkowym "Graffiti" nadmienił jednak, że rozumie zaniepokojenie mieszkańców . - Też mam rodzinę, też bym się poczuł zdenerwowany, ale gdyby nie było tego alarmu, gdyby te syreny nie zawyły i nie mielibyśmy tego obiektu w polu, tylko w bloku, w domu, w jakimkolwiek miejscu, które spowodowałyby uszczerbek na zdrowiu, nie daj Boże śmierć, no to mielibyśmy trudniejszą sytuację - zaznaczył.
Jednocześnie wicepremier zaznaczył, że my, Polacy, "musimy mieć świadomość, że Polska jest zagrożona, że wojna się toczy". Dodał też, że nasz kraj jest "narażony na sabotaże i różnego rodzaju sytuacje krytyczne". - Przyzwyczailiśmy się do czasów pokoju. My nie żyjemy w czasach pokoju , bo mamy sąsiada, Rosja przecież jest naszym sąsiadem, który ma jasny cel - powiedział Gawkowski.
Wracając do wątku syren alarmowych, Fijołek zaznaczył, że w jego ocenie "nikt nie ma pretensji" o to, że one zawyły. - To dopiero byłby problem, gdyby by nie daj Boże coś się stało. Ale zastanawiam się, czy nie można zsynchronizować naszych telefonów, m-Obywatela z tym, co się dzieje za oknami, jeśli chodzi o syreny? - dopytywał.
Polska poderwała myśliwce, w Lublinie zawyły syreny. Wicepremier komentuje
Wicepremier opisał też, co oznaczają poszczególne alarmy. - Sygnał modulowany, trzy minuty, realne zagrożenie . Sygnał trzy minuty jednostajny, odwołanie tego zagrożenia . Więc, jeżeli to usłyszymy, to musimy mieć pojęcie, to musimy mieć świadomość, że coś się może wydarzyć - powiedział.
Gawkowski zwrócił także uwagę, że obecnie problemem jest to, że " dzisiaj duża część społeczeństwa też nie wie o tym, co oznaczają te sygnały ". - Nie dlatego znowu, że trzeba się tego nauczyć. Tylko ja jeszcze z tego pokolenia pochodzę, gdzie mnie w szkole średniej uczono na zajęciach, że są takie alarmy, że taka sytuacja kryzysowa może się wydarzyć - opisał.
Wicepremier zaznaczył też, że " to nie jest przecież tak, że mamy cały czas zagrożenie w Polsce " w związku z trwającą wojną w Ukrainie. - Bardzo współczuję wszystkim, którzy czuli się zdenerwowani, ale szanowni Państwo, Rosja nas nie będzie oszczędzała - ostrzegł.
Mówiąc o obiekcie, który spadł w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia, Gawkowski zaznaczył, że obecnie nie został on zidentyfikowany. - Ale wiemy, że jest zidentyfikowane miejsce, są już służby. Mamy też poczucie, że to nie jest jednorazowa sytuacja, która się może zdarzyć, dlatego przestrzegam, najbliższe dwa miesiące (....), to jest sierpień i wrzesień, sytuacji takich będzie więcej - powiedział.
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.