
0:00
Mentzen nie cierpi Kaczyńskiego, z wzajemnością. To już jest wojna osobista, czysta wrogość. Ale Bosak z PiS-em chce się dogadać. To może poróżnić Konfederację i ostatecznie stać się największą nadzieją dla osłabionego po rozłamie PiS – mówi OKO.press. prof. Antoni Dudek.
Agata Kołodziej
Paradoksalnie prezes Kaczyński tym ultimatum z ubiegłego tygodnia pod adresem Morawieckiego przybył z odsieczą Donaldowi Tuskowi. Tusk powinien był podziękować prezesowi Kaczyńskiemu za to, że odwrócił na kilka dni uwagę od afery szpitalnej.
Na razie wyborców dla Morawieckiego to ja nie widzę, poza rozczarowanymi pisowcami. Chyba że Morawiecki się obuduje jakimiś nowymi sojusznikami, na przykład dogada się z PSL-em albo z kimś takim. I wtedy jest tu jakaś nowa „Trzecia Droga”, teoretycznie można tu budować jakąś nową opowieść.
To wszystko idzie w kierunku upadku, osunięcia się PiS-u poniżej 20 proc. I najbliższy rok upłynie nam pod znakiem rywalizacji o prymat między Konfederacjami Mentzena, Bosaka i PiS-em. Kto to wygra, nie jestem w stanie przewidzieć. Bo też nie wiemy, czy Konfederacja Mentzena i Bosaka przetrwa jako jednolity obóz polityczny do przyszłorocznych wyborów. Ja w to uwierzę dopiero, jak Mentzen z Bosakiem zarejestrują wspólną listę.
Agata Kołodziej, OKO.press: Czy da się jeszcze straszyć PiS-em, kiedy PiS-y są dwa? Inaczej mówiąc, czy Koalicja Obywatelska przez ten rozłam u wroga nie wypadnie ze swojej roli?
Prof. Antoni Dudek, historyk, politolog i publicysta: Rzeczywiście, nie bardzo się da. Ale Donald Tusk zaczął już to przewidywać i wedle przecieków z ostatniego zebrania klubu Koalicji Obywatelskiej, miał tam powiedzieć, że dziś głównym przeciwnikiem nie jest już PiS, tylko staje się nim Konfederacja. A właściwie trzy Konfederacje — bo PiS też przecież skręca w stronę Konfederacji i staje się jakby tą trzecią.
Czyli tak naprawdę Tusk antycypował to, co się wydarzyło parę dni później — rozłam w PiS-ie. Jakoś na nowo zdefiniował kierunek. Pytanie, czy to okaże się skuteczne, bo tu chodzi przede wszystkim o najmłodszych wyborców. Dla nich Konfederacja nie jest taka straszna, a PiS jest już zużyty.
Zresztą Koalicja Obywatelska jest zużyta tym bardziej, więc nie wiem, czy politycy KO będą w stanie dalej skutecznie straszyć już nie tyle PiS-em, ile w ogóle całą prawicą.
Ale tak — to wszystko pokazuje, że PiS schodzi powoli na dalszy plan. Schodzi, ale jeszcze nie zszedł, póki jest jeszcze liderem sondaży po prawej stronie. Do tego trzeba, żeby wyprzedziła go Konfederacja, co jest możliwe, ale nieprzesądzone w tej chwili.
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.