
Po pięćdziesiątce garderoba nie wymaga rewolucji. Znacznie większe znaczenie niż krój sukienki czy długość marynarki ma to, jakie kolory znajdują się najbliżej twarzy . Odpowiednio dobrane odcienie potrafią optycznie wygładzić rysy i dodać cerze świeżości. Nietrafione – uwydatniają oznaki zmęczenia i sprawiają, że skóra wygląda na mniej promienną. ZOBACZ TAKŻE: Jennifer Lopez zachwyca we Włoszech. Ta jedna stylizacja to kwintesencja Dolce Vita Nie metryka, lecz kontrast. Dlaczego kolor przy twarzy zmienia tak wiele? Z wiekiem cera zwykle staje się delikatniejsza, a jej naturalny kontrast z włosami i oczami stopniowo się zmniejsza. To właśnie dlatego barwy, które świetnie wyglądały dwadzieścia lat temu, dziś mogą podkreślać cienie pod oczami, zaczerwienienia czy nierówny koloryt. Styliści podkreślają, że warto wybierać odcienie, które harmonizują z cerą , zamiast z nią konkurować. Pudrowe pastele potrafią „zgasić” cerę Błękit baby blue czy mleczny liliowy wyglądają subtelnie na wieszaku, ale noszone blisko twarzy często odbierają jej wyrazistość. Przez to rysy wydają się mniej zdefiniowane, a skóra sprawia wrażenie zmęczonej. Zamiast jasnych pasteli lepiej sięgnąć po zgaszony róż, śliwkę, lawendę, klasyczny beż lub ciepły odcień kości słoniowej.
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.