Jak ustalił portal Onet, prokuratura planuje przesłuchać zaufanych współpracowników Mateusza Morawieckiego. W śledztwie dotyczącym okradania Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych i Banku Gospodarstwa Krajowego pojawiają się nazwiska byłego prezesa ARP oraz doradcy premiera.
Najważniejsze informacje:
Według ustaleń dziennikarzy prokuratura weryfikuje działalność osób ze ścisłego kręgu współpracowników Mateusza Morawieckiego.
Śledczy zatrzymali czworo byłych urzędników, zarzucając im przekroczenie uprawnień oraz działanie w zorganizowanej grupie przestępczej.
Wyprowadzane do fundacji pieniądze, według ustaleń CBA, wspierały kampanie polityczne, w tym tzw. czarny PR i budowanie "farm trolli".
DLA CIEBIEMało znane miejsca w Zakopanem. Musisz je odwiedzić
Śledztwo w sprawie malwersacji w Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych (RARS) wkracza w decydującą fazę i dotyka najbliższego otoczenia byłego premiera z ramienia PiS. Według nieoficjalnych informacji przekazanych przez portal Onet, na celowniku śledczych znaleźli się m.in. Mariusz Chłopik – najbliższy doradca Mateusza Morawieckiego – oraz były prezes Agencji Rozwoju Przemysłu Cezariusz Lesisz, dawny druh z czasów "Solidarności Walczącej".
Obaj politycy znajdują się podobno na krótkiej liście do przesłuchania w związku z wyprowadzaniem środków z RARS oraz powiązanego Banku Gospodarstwa Krajowego. Dowodem na to są działania służb z połowy lipca.
W połowie miesiąca funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego wkroczyli do mieszkań czworga bliskich współpracowników Morawieckiego: Anny i Pawła P., Włodzimierza D. oraz Renaty K. Wszyscy z nich (poza Pawłem P., który trafił na trzy miesiące do aresztu śledczego) zostali zwolnieni za poręczeniem majątkowym, jednak prokuratura nałożyła na nich bezwzględny zakaz kontaktów – m.in. właśnie z Chłopikiem i Lesiszem.
Osobom tym wydział ds. przestępczości zorganizowanej przedstawił już zarzuty działania w zorganizowanej grupie przestępczej, a także przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków na korzyść fundacji "Red is Bad" należącej do Pawła Sz. (głównego bohatera afery wokół RARS, odpowiedzialnego za realizację gigantycznych, bezprzetargowych kontraktów).
Pieniądze z RARS na "farmy trolli" i kampanię wyborczą
W najnowszym postępowaniu prokuratura ujawniła mechanizm, zgodnie z którym publiczne pieniądze mogły służyć do finansowania prywatnych celów politycznych.
"Pieniądze przeznaczono na finansowanie kampanii politycznych, w szczególności na opłacanie zespołu osób zajmujących się sztucznym kreowaniem zasięgów, budowaniem poparcia dla określonych narracji politycznych, tworzeniem materiałów propagandowych oraz przedstawianiem polityków opozycji w negatywnym świetle" - czytamy w oficjalnym komunikacie śledczych.
Z ustaleń podsłuchów zorganizowanych przez CBA wynika, że działania te polegały m.in. na wdrażaniu tzw. czarnego PR-u i wspieraniu polityków PiS w internecie. Paweł Sz. miał na polecenie koordynować zespół osób wykorzystujących do tych celów boty oraz "farmy trolli" na takich platformach jak TikTok, Twitter i Facebook. Dziennikarze Onetu wskazują, że założyciel "Red is Bad" co najmniej dwukrotnie spotkał się w tej sprawie z Mateuszem Morawieckim (m.in. na krótko przed przegranymi przez PiS wyborami).
Kto odpowie za miliardy? Cień zarzutów nad byłym premierem
Afera ujawnia bezprecedensowe transfery finansowe. Zebrane przez prokuraturę dowody wskazują, że twórca marki "Red is Bad" wzbogacił się o potężne kwoty. Kontrakty (w tym słynne, lukratywne zlecenia na agregaty prądotwórcze) były wyceniane znacznie powyżej wartości rynkowej, a generowane przez spółki Sz. zyski sięgały kilkuset milionów złotych. Dodatkowym, nowym wątkiem śledztwa w tej sprawie stały się transfery pieniężne realizowane wprost z Banku Gospodarstwa Krajowego, nad którym nadzór bezpośrednio sprawował sam ówczesny premier.
Status byłego premiera i odpowiedzialność za podległe mu instytucje pozostają kluczowym pytaniem. Media informowały już wcześniej, że zarzuty – choćby o niedopełnieniu obowiązków – mogą w przyszłości bezpośrednio objąć samego Mateusza Morawieckiego. Były szef rządu nie został dotychczas przesłuchany w śledztwie dotyczącym RARS. Jak podkreślają jednak prokuratorzy, nie wzywa się na przesłuchanie w charakterze świadka osoby, która może stać się podejrzanym.
Dziennikarka Wirtualnej Polski. Absolwentka dziennikarstwa na Collegium Civitas, obecnie studentka politologii na Uniwersytecie Warszawskim. Z mediami związana już od czasów liceum. Sądeczanka na emigracji w Warszawie.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.