
Podczas gdy serwisy streamingowe dominują na rynku muzycznym, rosnące „zmęczenie” cyfrowymi formatami i nostalgia pokolenia Z sprawiają, że nośniki fizyczne przeżywają drugą młodość. Moda na retro technologię powraca na salony ze zdwojoną siłą.
W londyńskim domu towarowym Selfridges, jak donosi agencja Bloomberga, pośród nowoczesnych telewizorów, smartfonów i sprzętu komputerowego, w szklanej gablotce niczym muzealny eksponat spoczywa prostokątny odtwarzacz kasetowy wielkości kultowego Walkmana. Nie jest to jednak relikt z lat 80., ale współczesny, limitowany model inspirowany Elvisem Presleyem, który wraz ze świątecznym albumem artysty z 1957 roku wyceniono na 159 funtów (ok. 800 złotych) za cały zestaw. Nowych produktów, które wracają do technologii sprzed lat, jest zresztą znacznie więcej.
Sentyment wart jest każdych pieniędzy
Współczesny walkman, ale także cała masa innych produktów - ot, na przykład klasycznych boomboksów znanych z filmów (tutaj warto zwrócić uwagę na takie firmy, jak Fiio czy We are rewind) wpisuje się w szerszy rynkowy renesans nośników fizycznych. Zresztą to dokładnie ten sam trend sprawił, że sprzedaż płyt winylowych w USA po raz pierwszy od 1983 roku wygenerowała 1 miliard dolarów.
Choć platformy streamingowe, takie jak Spotify, YouTube czy Apple Music, wciąż pozostają finansowym koniem pociągowym branży muzycznej, zagarniając około 70 proc. rynku (wobec ok. 17 proc. dla nośników fizycznych), to właśnie sprzedaż "fizyków" rośnie obecnie najszybciej. Według danych Luminate, tylko w ubiegłym roku w Stanach Zjednoczonych sprzedano blisko 450 tysięcy kaset magnetofonowych.
Nostalgia w cenie premium
Powrót kaset to namacalny dowód na to, że nostalgia świetnie się sprzedaje. Technologia retro przeżywa boom, co dla osób, które żyły w czasach świetności tych urządzeń, może być nieco zagadkowe. Niewielu starszych użytkowników odczuwa silną potrzebę powrotu do charakterystycznego strzelania igły, szumu taśmy, konieczności ciągłego przewijania i słuchawek z gąbką, które zresztą również wracają do łask. Okazuje się jednak, że to właśnie młode pokolenie z generacji Z wykazuje największy entuzjazm do ożywiania technologii, z której nigdy wcześniej nie musiało korzystać.
Co motywuje młodych konsumentów? Według ubiegłorocznego sondażu firmy badawczej MiDIA, osoby w wieku 16-24 lat kupują fizyczne albumy nie tylko po to, by ich słuchać, ale także po to, by móc je potrzymać w dłoniach i wyeksponować na półce. Z kolei inne badanie przeprowadzone przez Vinyl Alliance wykazało, że większość kupujących z pokolenia Z preferuje robienie zakupów w tradycyjnych sklepach stacjonarnych - cyfrowy świat jest więc dla "zetek" czymś tak normalnym, że aż szukają od niego ucieszki. I tu właśnie pojawia się na to ukute określenie, a więc "Digital Fatigue", czyli najwyczajniej zmęczenie technologią.
Fizyczny znaczy prawdziwy. Zetki chcą nie tylko mieć, ale także obcować
Trend ten wykracza daleko poza branżę muzyczną. Niezależne księgarnie w USA odżywają, a brytyjska sieć Waterstones odnotowała w zeszłym roku wzrost sprzedaży. Mimo nagłówków zwiastujących śmierć czytelnictwa, tradycyjne książki pozostają chętniej pożyczane i stanowią lepszy materiał na prezent niż ich elektroniczne odpowiedniki.
Chociaż oprogramowanie „pożera świat”, najwyraźniej ma problem z całkowitym wyparciem fizycznych przedmiotów z naszego życia. Platformy takie jak Spotify czy Netflix odniosły gigantyczny sukces, czyniąc model subskrypcyjny dominującym, jednak na horyzoncie widać sygnały spowolnienia wzrostu i stagnacji w zaangażowaniu użytkowników, w miarę jak treści stają się zwykłym towarem, co widać po stale rosnących cenach.
Z danych firmy analitycznej Civic Science wynika, że między grudniem a styczniem aż 37 proc. amerykańskich subskrybentów z pokolenia Z anulowało przynajmniej jedną usługę streamingową. (Trzeba tu jednak uczciwie odnotować, że miesięczna liczba aktywnych użytkowników Spotify osiągnęła niedawno rekordowy poziom)
Cegięłkę dokłada... AI. Platformy toną w kiczowatej sztucznej muzyce
Choć narzędzia AI (jak Suno) budzą na rynku ekscytację, a Spotify kusi możliwością tworzenia legalnych coverów, cyfrowy świat już teraz tonie w „muzycznej papce”. Według platformy Deezer, sztuczna inteligencja odpowiada za ponad połowę codziennych uploadów .
Taki obrót spraw to woda na młyn dla nośników fizycznych. Choć kasety magnetofonowe z pewnością pozostaną rynkową niszą, zmęczenie algorytmami daje sprzętowi "premium" wyraźną przewagę. Świetnym przykładem jest renesans płyt CD, które - głównie za sprawą fanów K-popu, ale także pewnego powrotu do estetyki lat 2000 - stały się dziś wysoce rentownymi przedmiotami kolekcjonerskimi.
Prawdziwym trzęsieniem ziemi na rynku muzycznym może być jednak nowa odpowiedź Doliny Krzemowej. Doniesienia o potężnej inwestycji OpenAI (rzędu 6,5 mld dol.) w autorski, domowy inteligentny głośnik sugerują, że giganci technologiczni chcą połączyć AI ze sprzętem fizycznym. Designerskie odtwarzacze retro mogą wkrótce zyskać potężną, zrobotyzowaną konkurencję... Czas pokaże.
Oprac. AO.
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.