1. RAK
  2. ›
  3. rak muzgu

Sekcje i wydania

  • rak muzgu
  • Polska (kraj)
  • Polska
  • Świat
  • Wojsko
  • InfluShit
  • Biznes
  • Rolnictwo
  • Black Mirror
  • Sport
  • Zdrowie
  • Dom i Kuchnia
  • Motoryzacja
  • Kultura
  • Rozrywka
  • Kuchnia
  • Prawo
  • Podroze
  • Pogoda
  • Dolnośląskie
  • Kujawsko-pomorskie
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • Łódzkie
  • Małopolskie
  • Mazowieckie
  • Opolskie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Pomorskie
  • Śląskie
  • Świętokrzyskie
  • Warmińsko-mazurskie
  • Wielkopolskie
  • Zachodniopomorskie
    RAKGURUGURU
    Sam je zrobił, nigdy ich nie widział. Niezwykłe negatywy Beksińskiego

    Sam je zrobił, nigdy ich nie widział. Niezwykłe negatywy Beksińskiego

    RAK0RAK0przeszczepów
    1475 odsłon
    Sam je zrobił, nigdy ich nie widział. Niezwykłe negatywy Beksińskiego

    W metalowej kasetce znaleziono ponad 40 negatywów zdjęć nastoletniego Zdzisława Beksińskiego Źródło wideo: Zdzisław Beksiński/ze zbiorów Muzeum Historycznego w SanokuŹródło zdj. gł.: Zdzisław Beksiński/ze zbiorów Muzeum Historycznego w Sanoku

    • To jedno z najbardziej niezwykłych fotograficznych odkryć związanych z artystą - nie kryje emocji Andrzej Romaniak, kustosz działu historycznego Muzeum Historycznego w Sanoku.

    Negatywy zostały znalezione po śmierci Zdzisława Beksińskiego, podczas przeglądania i porządkowania rzeczy oraz dokumentów przywiezionych z jego warszawskiego mieszkania. Były umieszczone wraz z innymi dokumentami w kasetce. Po jej otwarciu okazało się, że w środku znajduje się ponad 40 negatywów w formacie 6 na 9 cm. Po wykonaniu z nich odbitek stały się one prawdziwą sensacją dla historyków. Ustalono, że to fotografie wykonane w latach 1941-1944 przez Zdzisława Beksińskiego, wówczas kilkunastoletniego chłopca. Prawdopodobnie nigdy wcześniej nie powstały z nich odbitki, a sam Beksiński nigdy nie zobaczył efektów swojej młodzieńczej reporterskiej pracy.

    Dzieci bawiące się na zniszczonym, wycofanym z eksploatacji sowieckim czołgu starego typu T-18 (MS -1), który służył jako stały punkt artylerii przeciwpancernej i karabinów maszynowych na linii Mołotowa. Miejscowość BykowceŹródło zdjęcia: Zdzisław Beksiński/ze zbiorów Muzeum Historycznego w Sanoku Jak wspominał sam Beksiński, pierwszy aparat fotograficzny - mieszkowy Zeiss Ikon Icarette - otrzymał od ojca, Stanisława, na początku okupacji, w 1939 lub 1940 roku. To właśnie nim wykonał odnalezione fotografie.

    • Odkrycie tych negatywów było sporym zaskoczeniem, choć wiadomo było, że Beksiński robił zdjęcia w czasie wojny - mówi Andrzej Romaniak. - Wspominał o tym sam artysta w rozmowie z dyrektorem Wiesławem Banachem (byłym dyrektorem Muzeum Historycznego w Sanoku, prywatnie przyjacielem Beksińskiego - red.), dodając jednak, że nie potrafi ich odnaleźć - opowiada kustosz.

    Dwa oblicza wojennych fotografii Beksińskiego

    Jak relacjonuje Andrzej Romaniak, odnalezione negatywy można podzielić na dwie grupy.

    • Pierwszą stanowią zdjęcia przedstawiające sowieckie schrony bojowe rozmieszczone w okolicach Sanoka, wzdłuż Sanu. Były to umocnienia graniczne, a także fotografie znacznie skromniejszych obiektów po niemieckiej stronie granicy - wyjaśnia.

    Schron sowiecki w Olchowcach pod Sanokiem. Z lewej stoi Stanisław Beksiński - ojciec ZdzisławaŹródło zdjęcia: Zdzisław Beksiński/ze zbiorów Muzeum Historycznego w Sanoku Zdjęcia sowieckich umocnień Zdzisław Beksiński zaczął prawdopodobnie wykonywać już jesienią 1941 roku, niedługo po niemieckim ataku na Związek Sowiecki i przełamaniu linii Przemyskiego Rejonu Umocnionego, znanej szerzej jako linia Mołotowa.

    Schron sowiecki w Olchowcach (1943 r.)Źródło zdjęcia: Zdzisław Beksiński/ze zbiorów Muzeum Historycznego w Sanoku

    • Spośród tych zdjęć największe zdziwienie, a może i przerażenie, budzi fotografia przedstawiająca Zdzisława Beksińskiego z kolegą wśród pocisków armatnich. Są też fotografie wykonane w Załużu, gdzie 27 czerwca 1941 roku sojusznicze wojska słowackie przełamały linię Mołotowa - opowiada Romaniak.

    Sowiecki słupek graniczny na prawym brzegu Sanu na Białej Górze w SanokuŹródło zdjęcia: Zdzisław Beksiński/ze zbiorów Muzeum Historycznego w Sanoku Drugą grupę stanowią zdjęcia przedstawiające różnego rodzaju pojazdy pancerne na ulicach Sanoka. Wykonano je prawdopodobnie w latach 1943-1944, gdy w sanockiej Fabryce Wagonów remontowano uszkodzone niemieckie pojazdy wojskowe, później testowane na ulicach miasta.

    Działo samobieżne Hummel (Sanok, 1943 r.)Źródło zdjęcia: Zdzisław Beksiński/ze zbiorów Muzeum Historycznego w Sanoku

    • Jest rzeczą zadziwiającą, że małemu Beksińskiemu udało się wykonać te fotografie, biorąc pod uwagę, że był to okres okupacji, a obiektem jego zainteresowania był sprzęt wojskowy. Jak widać na niektórych zdjęciach, Zdzisław robił je za zgodą niemieckich żołnierzy, którzy chętnie pozowali mu na swoich pancernych maszynach. Wśród nich szczególnie wyróżnia się owiany legendą ciężki czołg Panzerkampfwagen VI Tiger, czyli słynny Tygrys - dodaje Romaniak.

    Panzerkampfwagen IV po remoncie w sanockiej Fabryce Wagonów. Sanok, ul. Jagiellońska (1943 r.) Źródło zdjęcia: Zdzisław Beksiński/ze zbiorów Muzeum Historycznego w Sanoku Wojenne fotografie Beksińskiego na wystawie plenerowej

    Fotografie młodego Zdzisława Beksińskiego można oglądać na dziedzińcu Zamku Królewskiego w Sanoku, gdzie Muzeum Historyczne przygotowało plenerową wystawę poświęconą odnalezionym negatywom z czasów II wojny światowej. Zaprezentowano wszystkie zachowane zdjęcia dokumentujące tamten okres. Na razie muzeum nie planuje ich publikacji w formie papierowej.

    Andrzej Romaniak z Muzeum Historycznego w Sanoku podkreśla, że odkrycie nieznanych dotąd fotografii Zdzisława Beksińskiego ma przede wszystkim znaczenie dokumentalne, ale wnosi też nowe spojrzenie na początki jego kontaktu z aparatem.

    • To fotografie dokumentujące otoczenie i jeszcze niewiele wspólnego mają z fotografią artystyczną - wyjaśnia.

    Wystawę można oglądać na dziedzińcu sanockiego zamku Źródło zdjęcia: Martyna Sokołowska/tvn24.pl Choć nie łączą się bezpośrednio z późniejszymi cyklami artystycznymi, pokazują pierwsze próby, które z czasem przerodziły się w potrzebę eksperymentowania z obrazem. Dwie dekady później Beksiński tworzył już zupełnie inne, eksperymentalne zdjęcia - dziś uznawane za jedne z najbardziej oryginalnych osiągnięć polskiej fotografii powojennej. Interesowały go wówczas deformacja, faktura, światło i cień oraz ludzka sylwetka ukazana w nieoczywisty, często niepokojący sposób.

    Na zdjęciach można zobaczyć młodego Zdzisława Beksińskiego Źródło zdjęcia: Martyna Sokołowska/tvn24.pl

    • Odnalezione negatywy z pewnością świadczą o tym, że już jako kilkunastoletni chłopak Zdzisław Beksiński rozpoczął swoją przygodę z aparatem fotograficznym, który w późniejszych latach stał się dla niego narzędziem do tworzenia sztuki - podsumowuje Romaniak.

    Na wystawie można zobaczyć zdjęcia wykonane przez nastoletniego Zdzisława BeksińskiegoŹródło zdjęcia: Martyna Sokołowska/tvn24.pl Zdzisław Beksiński - wizjoner z Sanoka

    Zdzisław Beksiński urodził się 24 lutego 1929 roku w Sanoku na Podkarpaciu. Po ukończeniu architektury na Politechnice Krakowskiej wrócił do rodzinnego miasta, gdzie rozpoczął zawodową drogę - początkowo nie jako artysta malarz, lecz projektant i plastyk.

    W latach 1957-1965 pracował w sanockiej fabryce autobusów Autosan, założonej w 1832 roku przez jego pradziadka, Mateusza Beksińskiego. Zaprojektował cztery modele autobusów, które stylem daleko wybiegały w przyszłość. Jednym z nich był SFW-1.

    Jeden z projektów Zdzisława Beksińskiego dla Autosanu - autobus SFW-1Źródło zdjęcia: Autosan Prototyp zachwycał nowoczesnym, futurystycznym wyglądem, przypominał amerykański krążownik szos. Miał duże panoramiczne okna, przeszklony dach, charakterystyczne "skrzydła" i silnik umieszczony z tyłu. Był to pierwszy tak nowatorski projekt w Polsce. Zupełnie nie przypominał pojazdów z tamtych lat. Projekt nie zyskał uznania komunistycznych władz i nie wszedł do produkcji seryjnej.

    W 1977 roku Zdzisław Beksiński wraz z żoną Zofią i synem Tomaszem przeniósł się do Warszawy. Powodem wyjazdu była decyzja władz miasta Sanoka o rozbiórce jego rodzinnego domu przy ul. Jagiellońskiej w związku z planami przebudowy tej części miasta. Małżeństwo zamieszkało na osiedlu Służew, gdzie artysta urządził pracownię i kontynuował twórczość aż do śmierci w 2005 roku. Wyprowadzka z rodzinnego miasta wyznaczyła symboliczny koniec "sanockiego okresu" jego sztuki i początek nowego etapu, w którym w pełni rozwinął się charakterystyczny, oniryczno-mroczny styl malarstwa Beksińskiego.

    Dziś w miejscu dawnego domu Beksińskich w Sanoku znajduje się niewielki zieleniec z tablicami pamiątkowymi i zachowaną studnią. Tuż obok, na ścianie sąsiadującego budynku, powstał mural poświęcony rodzinie Beksińskich, autorstwa znanego sanockiego artysty street artu, Arkadiusza Andrejkowa .

    Od fotografii do malarstwa

    Beksiński artystyczną karierę rozpoczynał od fotografii i rzeźby. W latach 60. całkowicie poświęcił się malarstwu, które przyniosło mu światową sławę. Jego prace z tzw. okresu fantastycznego przedstawiają zdeformowane postaci, monumentalne ruiny i apokaliptyczne pejzaże. Artysta unikał nadawania tytułów swoim obrazom - chciał pozostawić odbiorcom pełną swobodę interpretacji.

    W późniejszych latach zainteresował się również grafiką komputerową i fotografią cyfrową. Choć jego twórczość zdobyła uznanie na całym świecie, Beksiński konsekwentnie unikał życia publicznego i rozgłosu.

    "Zakładał maskę cynika, a był wrażliwym społecznikiem". Beksiński wspierał i wspiera WOŚP

    Tragiczna śmierć

    21 lutego 2005 roku artysta został zamordowany w swoim mieszkaniu na warszawskim Mokotowie. Sprawcą był 19-letni syn wieloletniego opiekuna i złotej rączki, który pomagał artyście w codziennych sprawach. Motywem zbrodni była odmowa pożyczenia pieniędzy. Beksiński został ugodzony siedemnastoma ciosami noża. Sprawca został skazany na 25 lat więzienia.

    Zgodnie z wolą twórcy spoczął on w rodzinnym grobowcu w Sanoku obok żony Zofii i syna Tomasza.

    "Jakie kościotrupy? Pokaż mi chociaż jedną kość"

    Dziedzictwo przekazane Sanokowi

    W 2001 roku Beksiński cały swój dorobek zapisał w testamencie Muzeum Historycznemu w Sanoku. Już za życia przekazał tej instytucji około 300 dzieł, a po jego śmierci zbiory powiększyły się o ostatnie obrazy, fotografie, grafiki komputerowe, a także pamiątki osobiste, listy i zapisy multimedialne.

    Dziś spuściznę artysty można oglądać w Galerii Beksińskiego, otwartej w 2012 roku w dobudowanym skrzydle sanockiego zamku. Jednym z najcenniejszych elementów ekspozycji jest wiernie odtworzona warszawska pracownia artysty oraz jego ostatni obraz, ukończony w dniu śmierci.

    Zdzisław Beksiński w swojej pracowni na warszawskim Służewie, 2002 rokŹródło zdjęcia: Muzeum Historyczne w Sanoku

    Czytaj cały artykuł u źródła — TVN24

    Stanosky odwala robotę

    Zrób z tego przeszczep

    Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.