
Nie wszystkie operacje będzie można wykonać w zwykłym szpitalu na oddziale chirurgii ogólnej. Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało, że od 1 października część zabiegów ma być finansowana przez NFZ wyłącznie w oddziałach specjalistycznych. Fundusz tłumaczy, że zmiana ma zwiększyć bezpieczeństwo pacjentów oraz ograniczyć "proceder walizkowy" wśród lekarzy.
Z tego artykułu dowiesz się:
Jakie zabiegi od 1 października 2026 r. będą realizować oddziały specjalistyczne.
Dlaczego NFZ zmienia zasady finansowania zabiegów chirurgicznych.
Co to jest zjawisko lekarzy walizkowych i jak MZ planuje je ograniczyć.
NFZ zmienia zasady wykonywania zabiegów w szpitalach
Od października część zabiegów nie będzie już finansowana przez NFZ na oddziałach chirurgii ogólnej, lecz wyłącznie w placówkach specjalistycznych. Zmiana jest elementem szerszej reformy ochrony zdrowia. Jak tłumaczy Fundusz, pacjenci mają trafiać do miejsc, w których na co dzień pracują zespoły zajmujące się daną dziedziną medycyny. Ma to zapewnić specjalistyczną opiekę zarówno podczas zabiegu, jak i w okresie rekonwalescencji.
Te zabiegi mają trafić do specjalistycznych oddziałów
Planowane zmiany dotyczą procedur, które - według NFZ - nie powinny być wykonywane w oddziałach bez odpowiedniego profilu i stałego zaplecza specjalistycznego. Chodzi m.in. o: artroskopie, operacje kręgosłupa, bronchoskopię, część zabiegów urologicznych i dotyczących kończyn dolnych .
W praktyce oznacza to, że część pacjentów może zostać skierowana do innej placówki niż dotychczas. NFZ podkreśla jednak, że celem zmian nie jest ograniczenie dostępu do leczenia, lecz wykonywanie tych zabiegów tam, gdzie dostępne jest odpowiednie zaplecze specjalistyczne. - Chodzi o to, żeby profile działalności zajmowały się tym, w czym są wyspecjalizowane wyjaśniła Anna Skowrońska, zastępca dyrektora Departamentu Świadczeń NFZ.
MZ ustaliło limity dla lekarzy. Dla tej grupy jest wyjątek. Prawie 58 tys. zł za etat
NFZ chce ograniczyć zjawisko "lekarzy walizkowych"
Jednym z powodów zmian jest ograniczenie zjawiska tzw. lekarzy walizkowych . Chodzi o sytuacje, gdy specjalista przyjeżdża do szpitala na kilka godzin, wykonuje operacje, a następnie wraca do swojej macierzystej placówki. Pacjent pozostaje natomiast pod opieką zespołu, który często nie specjalizuje się w danym rodzaju leczenia. Problem pojawia się zwłaszcza wtedy, gdy po operacji dochodzi do powikłań i potrzebna jest szybka konsultacja lekarza, który przeprowadził zabieg.
Jak wskazuje NFZ, część szpitali wykonywała procedury atrakcyjne finansowo, mimo że nie dysponowała pełnym zapleczem specjalistycznym. Dyskusja na temat takich praktyk nasiliła się po ujawnieniu zasad współpracy szpitala w Mogilnie ze spółką neurochirurgów. Zawarte kontrakty opiewały nawet na 26 tys. zł za godzinę pracy. Sprawa stała się symbolem tzw. lekarzy walizkowych i zwróciła uwagę na organizację opieki nad pacjentami po specjalistycznych zabiegach.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET
Tu się dzieje
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.