Otóż, odkryłam dziś w skrzynce awizo z 9 lipca xD Nie spodziewałam się żadnej przesyłki, nie mam pojęcia od kogo mogła być. Powtórnego awizo nie było. I teraz zaczął się cyrk xD Na pierwszym awizo listonosz wpisał 4 ostatnie cyfry przesyłki, więc nie mogę wbić numeru w śledzenie i zobaczyć skąd została nadana paczka. No to tuptam sobie na moją pocztę (najbliższa jest 20 minut piechotą), w 32-stopniowym upale (a nawet więcej, bo wkoło betonoza). Wbijam, zaduch, pierdzi jakiś wentylatorek, ale to równie dobrze mogłabym rękami machać i efekt byłby ten sam. Przede mną jakiś pan robi wypłatę, ok. Podbijam do okienka i pytam, co z przesyłką, mówię, że nie dostałam drugiego awizo. Miła Pani (akurat bez ironii, panie na poczcie mam spoko) mówi, że zwrócona do nadawcy. Pytam, czy wiadomo, kto był nadawcą. No otóż nie wiadomo, nie widać w systemie. Czyli wycieczka po nic. Myślę sobie, no ok, może w centrali coś wiedzą, podam imię, nazwisko, adres i cztery ostatnie cyfry numeru przesyłki, znajdą, nie? Chuja tam xD listonosz nie wpisał pełnego numeru, to nie znajdą. Ja z kolei nie mam prawa znać numeru przesyłki, której się nie spodziewam. I tak sobie siedzę i się zastanawiam, czy ktoś gdzieś nie sfałszował mojego podpisu na jakiejś umowie i właśnie nie uprawomocnił się przeciwko mnie nakaz zapłaty o którym nie wiem xD Jak to jest, że każdy inny przewoźnik wysyła maile i SMSy z informacją o nadanej przesyłce, przesyła numer tej przesyłki i dane nadawcy, a Poczta Polska, którą idą poważne dokumenty z sądów i urzędów ma to głęboko w dupie? submitted by /u/Common_Squirrel_8775 [link] [komentarze]
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.