O dramatycznym wypadku w Pafos piszą media w Wielkiej Brytanii. Według ich informacji 37-letni Brytyjczyk w lipcu pojechał z rodziną na wakacje na Cypr. 12 lipca, pierwszego dnia pobytu w kurorcie, jego trzyletni syn wypadł z okna na czwartym piętrze hotelu. Chłopiec nie przeżył. Ojca aresztowano jeszcze tego samego wieczoru. Przebywał w areszcie przez osiem dni. Usłyszał zarzuty zaniedbania, które poskutkowało śmiercią dziecka.
Mężczyzna został zwolniony za kaucją w wysokości 20 tys. euro, wpisany na rządową listę osób objętych nadzorem oraz zobowiązany do oddania dokumentów podróży i osobistego stawiania się raz w tygodniu na komisariacie policji w Pafos. Jego żona oraz drugi, pięcioletni syn wyjechali do Wielkiej Brytanii w zeszłym tygodniu - przekazał dziennik "Independent" w poniedziałek.
Sąd wyraził zgodę na udział w pogrzebie
Okoliczności tragedii nie są jasne. Zastępca dyrektora operacyjnego policji w Pafos Michalis Nikolaou powiedział dziennikowi "Cyprus Mail", że podczas badania we krwi mężczyzny wykryto "pewną ilość alkoholu" i że "fakt ten zostanie oceniony przez sąd, który będzie rozpatrywał sprawę".
W poniedziałek adwokat oskarżonego Alexandros Alexandrou przekazał, że sąd wyraził zgodę, by 37-latek mógł uczestniczyć w pogrzebie syna na Wyspach Brytyjskich. Do 15 września oskarżony ma wrócić na Cypr. Dwa dni później ma stanąć przed sądem. Jeśli nie stawi się w wyznaczonym terminie, organy ścigania wydadzą europejski nakaz aresztowania - zaznaczył Alexandrou.
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.