Pomysł: prywatne firmy karzące za niesprzątanie po psie. Zmieniłby się kraj w tydzień
Codziennie ten sam obrazek - trawnik pod blokiem wygląda jak pole minowe, a właściciele psów udają, że nie widzą, co ich pupil właśnie zostawił. Policja tym się nie zajmuje, straż miejska przyjedzie za godzinę (albo wcale), a mandaty za niesprzątanie po psie to w skali kraju margines. System nie działa i wszyscy to wiemy.
To mam pomysł: skoro państwo sobie nie radzi, niech dopuści do tego prywatne firmy.
Działałoby to tak:
I teraz najlepsze - przy takiej stawce na każdej ławce w parku siedziałby ktoś z telefonem. Żadnych patroli raz na tydzień, tylko realna, wszechobecna egzekucja. Dokładnie tak jak z prywatnymi firmami od parkingów - możecie ich nie lubić, ale na parkingach z takim nadzorem nikt nie staje na dwóch miejscach.
Rynek rozwiązałby w miesiąc problem, którego straż miejska nie ogarnęła przez 30 lat. Właściciele psów bardzo szybko nauczyliby się nosić woreczki, a po roku firmy same by padły, bo nie byłoby czego zgłaszać. I o to chodzi.
Zanim napiszecie "donosicielstwo" - to nie donos, to egzekwowanie prawa, które już istnieje (art. 145 KW / regulaminy gmin). Po prostu ktoś by je wreszcie egzekwował.
Zmieniłby się kraj czy powstałaby patologia? No i kto pierwszy zainwestuje w startup KupaScan?
polska #prawo #psy #pieniadze #psiarze
Wybierz formę na pasku. Stanosky otwiera się z boku, pokazuje cenę i robi z tego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek.