
Fot. Marcin Stępień / Agencja Wyborcza.pl Do zdarzenia doszło 30 sierpnia na warszawskim Mokotowie. Inspektorzy stowarzyszenia OTOZ Animals otrzymali zgłoszenie dotyczące psa - czteroletniego doga niemieckiego w opłakanym stanie. Drzwi mieszkania otworzył mężczyzna, który przywitał wolontariuszy "furiacką agresją". Inspektorzy wezwali policję.
Gdy inspektorzy czekali na służby, z mieszkania wyślizgnęła się młoda kobieta. "Udając, że chce nam coś pokazać na ekranie telefonu, wyświetliła komunikat 'PROSZĘ O POMOC', po pewnym czasie ponownie wybiegła na klatkę schodową i rzuciła w naszą stronę chusteczkę higieniczną z numerem telefonu. Napisaliśmy wiadomość pod wskazany numer. W wysłanych chwilę później wiadomościach SMS błagała o ratunek z piekła, które przechodziła za zamkniętymi drzwiami" - czytamy.
Inspektorzy o stanie uratowanego psa: "Żywy szkielet powleczony skórą"
Inspektorzy poinformowali funkcjonariuszy o całej sytuacji. Jak opisuje stowarzyszenie OTOZ Animals, "sytuacja stała się niezwykle dynamiczna i niebezpieczna", na miejsce wezwano policyjne wsparcie oraz techników kryminalistyki.
Po wejściu do środka, w odizolowanym pokoju służby znalazły zamkniętego, skrajnie zagłodzonego psa. "Żywy szkielet powleczony skórą, 4-letni dog niemiecki, kupiony z renomowanej hodowli FCI, był pokryty potężną ilością łupieżu i zmian skórnych. Jak ustaliliśmy, hodowca miał wiedzieć o tragicznej sytuacji zwierzęcia już od kwietnia. Tymczasem jedyną dokumentacją medyczną psa była pojedyncza pieczątka za obowiązkowe szczepienie na wściekliznę" - opisuje stowarzyszenie.
Inspektorzy przewieźli psa do całodobowej kliniki, gdzie "rozpoczęła się walka o jego życie". Zwierzę przebywało w szpitalu całą dobę na obserwacji.
Mężczyzna otrzymał zakaz zbliżania
Policjanci założyli mężczyźnie Niebieską Kartę. Został wyprowadzony z mieszkania w asyście czterech funkcjonariuszy. Przebywał w areszcie przez 48 godzin. Otrzymał również zakaz zbliżania się do kobiety - dowiedzieli się inspektorzy OTOZ.
Obecnie trwa postępowanie. Mężczyźnie prawdopodobnie zostaną przedstawione zarzuty. Policja nie podaje szczegółów przeprowadzonej interwencji.
Według inspektorów mężczyzna znęcał się nad kobietą. - Pani nie miała tyle odwagi, aby sama udać się na komisariat, więc wykorzystała sytuację, kiedy pojawiliśmy się w sprawie psa - mówi w rozmowie z TVN24 Marta Różycka z warszawskiego oddziału OTOZ Animals.
Dziękujemy za przeczytanie
Obserwuj nas
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.