1. RAK
  2. ›
  3. rak muzgu

Sekcje i wydania

  • rak muzgu
  • Polska (kraj)
  • Polska
  • Świat
  • Wojsko
  • InfluShit
  • Biznes
  • Rolnictwo
  • Black Mirror
  • Sport
  • Zdrowie
  • Dom i Kuchnia
  • Motoryzacja
  • Kultura
  • Rozrywka
  • Kuchnia
  • Prawo
  • Podroze
  • Pogoda
  • Dolnośląskie
  • Kujawsko-pomorskie
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • Łódzkie
  • Małopolskie
  • Mazowieckie
  • Opolskie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Pomorskie
  • Śląskie
  • Świętokrzyskie
  • Warmińsko-mazurskie
  • Wielkopolskie
  • Zachodniopomorskie
    RAKGURUGURU
    Zabójstwo 13-letniej Izy. Prawda o użyciu baz DNA

    Zabójstwo 13-letniej Izy. Prawda o użyciu baz DNA

    RAK0RAK0przeszczepów
    2380 odsłon
    Zabójstwo 13-letniej Izy. Prawda o użyciu baz DNA

    Genealog genetyczna Marta Sobota dementuje medialne doniesienia na temat śledztwa w sprawie morderstwa 13-letniej Izy Strzałkowskiej. W rozmowie z Radiem Eska ekspertka wyjaśnia, że policja nie ma swobodnego dostępu do wszystkich baz DNA, a sukces w wytypowaniu podejrzanego Michała S. był możliwy wyłącznie dzięki świadomej zgodzie jego krewnego. Mężczyzna ten dobrowolnie pozwolił na wykorzystanie swojego profilu w celach kryminalnych.

    Michał S. wytypowany dzięki krewnemu. Zgoda na profilowanie w bazie DNA

    Zatrzymanie prawdopodobnego mordercy 13-letniej Izabeli Strzałkowskiej nastąpiło aż 15 lat po dokonaniu zbrodni. 37-letni Michał S. został oskarżony, za co grozi mu dożywocie, i skierowany na badania psychiatryczne. Mężczyzna przyznał się do winy, ale odmówił składania obszernych zeznań. Kluczowy dla rozwiązania sprawy okazał się profil genetyczny dalekiego członka rodziny Michała S., który figurował w bazie genealogicznej. Dzięki analizie rozległego drzewa genealogicznego policjanci wytypowali 37-latka. Okazało się, że w 2011 roku podejrzany i zamordowana nastolatka mieszkali w tej samej dzielnicy Gdyni. Po zatrzymaniu pobrano od niego materiał genetyczny. Dwa niezależne badania wydały jednoznaczny wynik: DNA mężczyzny w pełni pasuje do śladów zabezpieczonych na ciele ofiary, co potwierdziła również prokuratura.

    Kulisy śledztwa zdradziła w wywiadzie dla Radia Eska genealog genetyczna, Marta Sobota. Ekspertka zaznacza, że fundamentem sukcesu było wzorowe pobranie i przechowanie materiału biologicznego przez funkcjonariuszy od 2011 roku. Biegła nie kryje uznania dla rzetelnej pracy służb, która umożliwiła wykorzystanie próbek po kilkunastu latach. Proces typowania sprawcy polegał na analizie DNA i odtworzeniu drzewa genealogicznego obejmującego 10 tysięcy osób oraz sześć generacji. Zastosowanie genealogii genetycznej doprowadziło do ustalenia tożsamości mordercy po raz pierwszy w historii polskich organów ścigania.

    Genealog opowiada na łamach Radia Eska, że stworzenie tego skomplikowanego obrazu powiązań rodzinnych zajęło śledczym aż dwa lata. Jednocześnie Marta Sobota prostuje fałszywe informacje krążące w mediach. Wbrew powszechnej opinii, organy ścigania nie korzystały z ogólnodostępnych baz DNA. Sukces operacji zależał od dobrowolnej i w pełni świadomej decyzji krewnego podejrzanego, który zgodził się na przetwarzanie swoich danych.

    Michał S. wytypowany dzięki krewnemu. Zgoda na profilowanie w bazie DNA

    W rozmowie z dziennikarzami ekspertka kategorycznie zaprzecza doniesieniom, jakoby policja dysponowała nieograniczonym dostępem do wszelkich baz genealogicznych. W rzeczywistości organy śledcze mogą korzystać zaledwie z dwóch takich rejestrów, a i tak w bardzo ograniczonym zakresie.

    Marta Sobota dodaje, że przełom w śledztwie to wypadkowa wielu czynników. Kluczowe okazały się perfekcyjne zabezpieczenie śladów i ich długoletnie przechowywanie. Sukces nie byłby możliwy bez otwartości śledczych na nowoczesne technologie, zgody anonimowych krewnych oraz owocnej współpracy policjantów z ekspertami. Dochodzenie w sprawie morderstwa Izy Strzałkowskiej cały czas trwa.

    • I nawet w ramach tych dwóch baz nie chodzi o wszystkich użytkowników, tylko o tych, którzy świadomie wyrazili zgodę na to, by ich profil mógł być porównywany w sprawach kryminalnych. To nie jest ukryte w regulaminach, to osobne pytanie podczas rejestracji. To jest dobrowolny wybór tych osób, nie automatyczny dostęp - wyjaśnia eksperta w rozmowie z "Radiem Eska". - Jest jeszcze jedna, bardzo ważna kwestia. Nikt się z tymi osobami nie kontaktuje. Do analizy potrzebna jest jedynie informacja, ile DNA dana osoba dzieli z nieznanym sprawcą. To jest tylko liczba, nic więcej, w aktach sprawy nie pojawiają się żadne nazwiska krewnych z baz DNA, te osoby pozostają całkowicie anonimowe - podkreśla.

    Czytaj cały artykuł u źródła — Super Express

    Stanosky odwala robotę

    Zrób z tego przeszczep

    Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.