Żyłem na wsi. Tam różnorodne osy (szerszeń to typ osy) czy pszczoły przelatywały co chwile. I chyba w pobliskim lesie znajdywało się jakieś gniazdo, bo w lato czasami do nas przelatywały. Zawsze myślałem że te insekty atakują tylko w samoobronie. Zdarzało się że jakieś osy sobie urządziły miejscówkę w kombajnie czy siewniku. Ale można było je łatwo wyeksmitować przy użyciu RAID. Jak do teraz, przez tyle lat życia, żaden mnie nie użądlił. Czasami jak taki wylądował, to zawsze wystawiałem palec w jego kierunku. Czasami mi na ten palec wchodzi, sobie pochodzi, i odleci. NIGDY taki mnie nie ugryzł czy użądlił. Teraz mieszkam w małym mieście. Nie ma tu tak dużo insektów jak na wsi. Szerszenia widziałem może tylko z 2-3 razy. Parę dni temu, jeden taki osobnik wleciał mi do domu. Jak zauważyłem że wleciał, to wystawiłem palec. No i sobie skoczyła mi na palec. Była to zwykła robotnica. Pomachała sobie skrzydłami i odleciała na dwór. Kiedy przyglądałem się jej, żona zaczęła na mnie krzyczeć, że co ja robię przecież to mnie nie ugryzie. No i tak się dowiedziałem że ludzie boją się szerszeni. Zawsze myślałem że to po prostu zwykłe insekty latające i zbierające nektar (albo odcinające pszczołom głowy i kradnące larwy z uli) submitted by /u/HSVMalooGTS [link] [komentarze]
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.