1. RAK
  2. ›
  3. rak muzgu

Sekcje i wydania

  • rak muzgu
  • Polska (kraj)
  • Polska
  • Świat
  • Wojsko
  • InfluShit
  • Biznes
  • Rolnictwo
  • Black Mirror
  • Sport
  • Zdrowie
  • Dom i Kuchnia
  • Motoryzacja
  • Kultura
  • Rozrywka
  • Kuchnia
  • Prawo
  • Podroze
  • Pogoda
  • Dolnośląskie
  • Kujawsko-pomorskie
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • Łódzkie
  • Małopolskie
  • Mazowieckie
  • Opolskie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Pomorskie
  • Śląskie
  • Świętokrzyskie
  • Warmińsko-mazurskie
  • Wielkopolskie
  • Zachodniopomorskie
    RAKGURUGURU
    Ojciec żył piłką, mama - telewizją, ona pokochała kino. "Nadal jest wielkie piękno"

    Ojciec żył piłką, mama - telewizją, ona pokochała kino. "Nadal jest wielkie piękno"

    RAK0RAK0przeszczepów
    903 odsłon
    Ojciec żył piłką, mama - telewizją, ona pokochała kino. "Nadal jest wielkie piękno"

    Tomasz-Marcin Wrona: Zacznę od słów, którymi zakończyliśmy naszą rozmowę 10 lat temu. Na pytanie, czy nie brakuje pani telewizji, odpowiedziała pani, że nie i że "może kryzys przyjdzie trochę później, na razie jest tylko wielkie piękno" . Kryzys nadszedł czy było i nadal jest wielkie piękno?

    Grażyna Torbicka: W ciągu tych 10 lat nie było ani chwili na to, żeby taki kryzys mógł się pojawić. Tak intensywny był to czas. Wtedy tego się nie spodziewałam, bo nie wiedziałam, jak to się wszystko potoczy. Kryzysu więc nie było. Nadal jest wielkie piękno.

    Wszyscy kojarzą panią z programem "Kocham kino", obecnie "Kocham cię kino" w Radiu Zet. Nie miałem jednak pojęcia, że pani przygoda zaczęła się od epizodów filmowych: w 1975 roku "Mniejszy szuka Dużego", potem w 1994 roku "Smród", 1995 rok i "Młode wilki", potem kilka odcinków "M jak miłość"…

    … mam duży dorobek, ale była jeszcze jedna ważna rola.

    W 2017 roku zagrała pani w filmie "Gwiazdy" Jana Kidawy-Błońskiego postać własnej mamy - Krystyny Loski.

    To rzecz bardzo wzruszająca. Film opowiada o ważnej postaci polskiej piłki nożnej - Janie Banasiu. To był czas, kiedy moja mama pracowała intensywnie w telewizji. Jednocześnie mój tata był bardzo mocno związany z piłką nożną. Wówczas mówiło się, że jak moja mama zapowiada mecze reprezentacji Polski, to nasza drużyna wygrywa. Jan Kidawa-Błoński wpadł na pomysł, żeby odtworzyć ten epizod, w którym moja mama pojawia się na Stadionie Śląskim. Zaproponował, żebym ją zagrała. To było bardzo urocze. A zarazem mój aktorski sukces: zagrałam jakieś trzy i pół sekundy, a cała scena pojawiła się w filmie ( śmiech ).

    Niejedna aktorka chciałaby mieć taki wynik, że ujęcie w stu procentach wchodzi do filmu ( śmiech ). Ale czy wejście w buty mamy było dla pani wyzwaniem?

    Cała scena miała charakter puszczenia oka do widzów, raczej traktowana z przymrużeniem oka. Dla mnie miała jednak głęboko emocjonalny wymiar. Ucieszyłam się, że pojawiła się taka okazja, ponieważ świat sportu, świat piłkarski był mi bardzo bliski.

    A pani mama widziała panią na ekranie w roli Krystyny Loski? Jak zareagowała?

    Śmiała się. Dla naszej rodziny było to bardzo przyjemne i zabawne zarazem. Widziała tę scenę jeszcze razem z tatą, który śmiesznie zareagował. Gdy powiedziałam im, że dostałam taką propozycję, spojrzał na mnie i stwierdził: "mama była dużo młodsza".

    Grażyna Torbicka o Festiwalu Dwa Brzegi: to festiwal przede wszystkim interdyscyplinarnyŹródło zdjęcia: Wojtek Jargiło/PAP Przypomnijmy, że pani tato był cenionym działaczem piłkarskim .

    Tak, mój tato - Henryk Loska - był bardzo mocno zaangażowanym w polską piłkę nożną. Chociaż z wykształcenia był inżynierem górnictwa, to też zaczynał jako piłkarz. Najpierw był związany z Polonią Tychy, później jako działacz - z Górnikiem Zabrze. To były zresztą czasy świetności tej drużyny. W tym czasie w Górniku grali Włodzimierz Lubański, Stanisław Oślizło czy bramkarz Hubert Kostka - zawodnicy, którzy należeli do kadry Kazimierza Górskiego. Ten czas to intensywne działania mojego taty, z czego jestem bardzo dumna.

    Nieco później tato stworzył też "fundację olimpijską" [Fundację Piłkarskiej Reprezentacji Olimpijskiej - red.], żeby znaleźć zawodników do reprezentacji, która przygotowywała się do awansu podczas igrzysk olimpijskich w Barcelonie w 1992 roku. To mu się udało. To był czas transformacji i trzeba było pomyśleć nad innym sposobem szkolenia piłkarzy. Wówczas do kadry dołączył Jerzy Brzęczek, który był kapitanem reprezentacji olimpijskiej. Tej drużyny, która w Barcelonie zdobyła srebro.

    Grażyna Torbicka opowiada o piłkarskiej działalności ojcaŹródło: tvn24.pl Niewiele osób wie, że pani festiwalowa przygoda zaczęła się od współpracy z Międzynarodowym Festiwalem Filmowym w Wenecji oraz z Taormina Film Fest. Czy to w ten sposób zrodziła się pani miłość do festiwali filmowych?

    Ten związek z festiwalami miał dwie warstwy. Rok po tym, jak wystartował program "Kocham kino", realizowałam go z Berlinale, z festiwali w Cannes i w Wenecji. Z założenia chodziło o to, że pokazujemy wszystko, co dzieje się w polskim kinie, ale również przybliżamy najnowsze filmy festiwalowe ze świata. Szybko bardzo mocno wtopiłam się w festiwal canneński i wenecki. W Berlinie zasiadam w jury FIPRESCI [Międzynarodowej Federacji Krytyków Filmowych FIPRESCI - red.]. Miałam szansę zobaczyć, jak to wszystko funkcjonuje od środka. Jeździłam tam nie tylko, żeby oglądać filmy.

    Druga rzecz to współpraca z festiwalami, o których pan wspomniał. W Warszawie w 1996 roku poznałam producenta filmowego Felice Laudadio, który przyjechał z Michelangelo Antonionim [jednym z najwybitniejszych włoskich filmowców w historii - red.]. Miałam przyjemność poprowadzenia premiery filmu Antonioniego. Niedługo później Laudadio został dyrektorem festiwalu w Wenecji i zaproponował mi współpracę. Prowadziłam konferencje prasowe, a nawet jedną z gal wręczenia weneckich lwów. To był wieczór, kiedy Andrzej Wajda doceniony został honorowym Złotym Lwem za całokształt twórczości.

    Filmowe lato coraz bliżej. Sześć festiwali, na które warto się wybrać

    Później zaproponowano mi współpracę z festiwalem w Taorminie. To było sześć lat bardzo ciekawych doświadczeń tego, jak się robi festiwal, który poniekąd jest plenerowy. Wieczorne pokazy filmowe odbywają się tam w grecko-rzymskim amfiteatrze, który w tle ma wulkan Etna oraz zatokę Naxos. W tej przepięknej scenerii pojawiali się znakomici goście, bo tamtejszych organizatorów stać było na to, żeby zapraszać największe nazwiska ze świata filmu. W tym amfiteatrze prowadziłam rozmowy z gwiazdami - takie trochę "Kocham kino" na żywo. Podobnie relacjonowałam co roku festiwale w Gdyni czy Camerimage.

    Gdy w 2007 roku grupa osób z Kazimierza Dolnego i Janowca zaproponowała reaktywowanie dużego wydarzenia filmowego, doszłam do wniosku, że to najlepszy moment, żeby wykorzystać doświadczenia zgromadzone przy tych włoskich wydarzeniach.

    Grażyna Torbicka o współpracy z festiwalami w Wenecji i TaorminieŹródło: tvn24.pl Wraca pani myślami do tych włoskich doświadczeń, do jakichś rozwiązań, które pani tam dostrzegła, żeby wykorzystać je przy Dwóch Brzegach?

    Chyba już nie. Jeszcze 10 lat temu to mi się zdarzało, że przypominałam sobie to, jak tam pewne rzeczy funkcjonowały. Albo jak rozwiązywać pewne problemy, na przykład gdy w ostatniej chwili gość odwołuje swój przyjazd, coś dzieje się z kopią filmową.

    Przez te 20 lat wypracowaliśmy własny styl i profil. A jest to specyficzne wydarzenie. Specjalnie na te osiem dni budujemy całą infrastrukturę, bo nie udało się nam stworzyć tam kina. A może to i dobrze, bo być może to właśnie na tym polega specyfika tego wydarzenia. Wszystko znika też po zakończonym festiwalu, żeby za rok znowu się pojawić. Dla naszego zespołu to bardzo motywujące - wiemy, gdzie są słabsze punkty, jak rozwiązywać problemy.

    Każdy z festiwali Wielkiej Piątki ma swoją cechę charakterystyczną: w Toronto liczy się opinia publiczności, Sundance jest festiwalem kina niezależnego, Cannes jest najbardziej prestiżowy, Wenecja łączy filmowe tradycje włoskie i Hollywood , a Berlinale stawia na kino społeczno-polityczne. Jak opisałaby pani Dwa Brzegi?

    Jest to festiwal przede wszystkim interdyscyplinarny. Nie nastawiamy się tylko na film. A jeśli już, to chcemy, żeby publiczność miała szansę spotkać się z twórcą i porozmawiać o plastyce obrazu, o scenariuszu czy sztuce aktorskiej. Przyglądamy się filmowi z perspektywy innych dziedzin sztuki. Takie było nasze założenie od początku. Stąd też nazwa: festiwal filmu i sztuki. Trochę mnie drażni, bo sugeruje, że film nie jest sztuką.

    Grażyna Torbicka: Dwa Brzegi charakteryzuje interdyscyplinarnośćŹródło: tvn24.pl Mam poczucie, że w odróżnieniu od wielu polskich festiwali na Dwóch Brzegach nie ma takiego pośpiechu, pędu związanego z próbą zdobycia wejściówek, z kolejkami.

    To prawda, aczkolwiek widzowie narzekają czasem, że nie mogą wszystkiego zobaczyć, muszą wybierać, tworzyć własne ścieżki. Budujemy dwa kina, a w każdym codziennie jest sześć pokazów. Wieczorami funkcjonują dwa kina plenerowe. Do tego mamy liczne spotkania z twórcami, rozmowy, na które kładę szczególny nacisk. A zatem jest ogromny wybór, w którym każdy musi się odnaleźć. Szczególnie że - i to jest kolejna cecha charakterystyczna - każdy film pokazujemy tylko raz.

    Maciej Musiał o nowym spojrzeniu na "Dekalog"

    Z naszej poprzedniej rozmowy pamiętam, że "Kocham kino" powstało po to, żeby pokazywać kino "nieobecne" - jak to pani wówczas określiła. A czy Dwa Brzegi mają taki klucz filmowy?

    W pewien sposób również stawiamy na repertuar, który tworzą filmy "nieobecne". Są to tytuły, których jeszcze w polskich kinach nie było. A że są to produkcje autorskie, artystyczne, to nawet jeśli trafią do dystrybucji, to w kinach będą bardzo krótko. Czasem bywa tak, że w codziennych obowiązkach nie wszyscy mają nawet szansę, żeby zdążyć pójść do kina na te filmy.

    Wybieramy więc te filmy, które na duże ekrany trafią, ale także te, które w minionym roku na chwilę w szerokiej dystrybucji się pojawiły. Są też retrospektywy - w tym roku przypominamy twórczość Larsa von Triera, która w Polsce w legalnych źródłach nie jest dostępna.

    Sięgamy po kino, które jest refleksyjne, czasem może zaskakiwać, bulwersować czy być kontrowersyjne.

    Od ponad 30 lat ogląda pani filmy zawodowo. Zakładam, że to tysiące obejrzanych produkcji. "Odważyłaby się" pani stworzyć definicję dzieła filmowego?

    Nie, chyba nie. Tym bardziej że każdego z nas poruszają tak różne filmy, tak odmienne rzeczy zapadają nam w pamięć. Jedne są wielkie, widowiskowe, historyczne, zrealizowane z rozmachem, inne - maleńkie, kameralne, a trudno o nich przestać myśleć.

    Myślał, że źle wypełnił formularz. "Nie do końca to do mnie dociera"

    Nie porwę się na tworzenie definicji, ale mogę powiedzieć, dlaczego oglądając jakiś film, chcę go pokazać w Kazimierzu Dolnym. To musi być taki film, od którego nie mogę się oderwać od pierwszej jego sceny. Że nie ma w nim ani jednego momentu, że pomyślę: "ile jeszcze do końca", "co tu się jeszcze wydarzy" albo zacznę w trakcie seansu zastanawiać się, ile jeszcze mam spraw do załatwienia po wyjściu z kina. Sztuka - a filmowa zwłaszcza - jest formą udawania. Jeśli jednak poczuję w niej prawdę, dam się twórcom porwać, to wiem, że są ze mną szczerzy.

    Czy jest coś specjalnego, co przygotowała pani z okazji jubileuszowej edycji?

    Każdą edycję Festiwalu Filmu i Sztuki BNP Paribas Dwa Brzegi - tak brzmi pełna nazwa - przygotowujemy jako tę wyjątkową, bo ona jest w danym momencie dla nas najważniejsza. Podkreślam pełną nazwę, ponieważ chcę zaznaczyć, jak bardzo ważne jest to, że sztuka potrzebuje wsparcia ze strony biznesu. Potrzebujemy partnerów, sponsorów, instytucji, które pozwalają nam realizować przedsięwzięcie, jakim jest festiwal.

    Polski western o II wojnie światowej podbija świat. "To wszystko ma głęboki sens"

    Oczywiście, każda edycja jest dla nas wyjątkowa, ale rzeczywiście ta 20. zobowiązuje, co pokazuje nam ten program. Jeśli chodzi o filmy - zwłaszcza te najnowsze - staraliśmy się go stworzyć na najwyższym poziomie. Mamy bardzo silną reprezentację. Jest zdobywca canneńskiej Złotej Palmy "Fiord" w reżyserii Cristiana Mungiu oraz zdobywca Wielkiej Nagrody Jury "Minotaur" Andrieja Zwiagincewa. Są też filmy z Cannes, docenione nagrodami aktorskimi ["Tchórz" Lukasa Dhonta i "Niespodziewane" Ryusukego Hamaguchiego - red.]. Mamy także zdobywcę Złotego Niedźwiedzia Berlinale "Żółte listy" Ilkera Cataka. Są również tytuły, które chociaż nie otrzymały nagród na najważniejszych festiwalach, to moim zdaniem powinny zostać dostrzeżone oraz zapamiętane.

    Nasza jubileuszowa odsłona to również program muzyczny. Są to koncerty, które mają silny związek z filmami, pokazujące twórców filmowych w innych odsłonach artystycznych. Zapraszam na specjalną potańcówkę 7 sierpnia całkowicie we włoskich rytmach. Wszystko za sprawą Zuzy Wrońskiej - kompozytorki między innymi muzyki filmowej. Zuza podczas dancingu "Orzechy włoskie" zagra wszystkie największe przeboje włoskiej muzyki rozrywkowej z własnymi tekstami.

    1. Festiwal Filmu i Sztuki BNP Paribas Dwa Brzegi w Kazimierzu Dolnym i w Janowcu odbędzie się w dniach 1-9 sierpnia. Patronami medialnymi wydarzenia są TVN oraz HBO Max, należące do Warner Bros. Discovery (właściciela między innymi tvn24.pl).

    Redagowała Tamara Barriga

    Czytaj cały artykuł u źródła — TVN24

    Stanosky odwala robotę

    Zrób z tego przeszczep

    Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.