Policjanci reagują na nagranie w mediach społecznościowych pokazujące atak na Ukraińców. Jak ustaliła WP, do zdarzenia doszło na terenie budowy koło Skawiny. Komenda w Krakowie prowadzi już postępowanie w kierunku gróźb karalnych oraz dyskryminacji na tle narodowościowym.
Na nagraniu opublikowanym kilka dni temu w mediach społecznościowych widać mężczyznę w kamizelce i żółtym kasku, który krzyczy do nagrywającego go mężczyzny: "Banderowcu k...a". Następnie zbliża się do niego i wykrzykuje: "Na front k...o" oraz "Putin na was czeka", a nagrywający w odpowiedzi krzyczy, żeby go nie dotykał.
W pewnym momencie napastnik podbiega i krzyczy, żeby go nie nagrywać. Dochodzi do szarpaniny. Słychać krzyki, a kamera się trzęsie.
DLA CIEBIEPiS wymieni kandydata na premiera? "Najbardziej logiczny dzisiaj ruch"
Materiał opublikowany w mediach społecznościowych szybko trafił do policjantów. Jak ustaliła Wirtualna Polska, funkcjonariusze po nazwie firmy na kamizelce agresora dotarli do jej siedziby we Wrocławiu. Tam okazało się, że jej pracownicy w ostatnim czasie wykonywali prace budowlane koło Skawiny. Właśnie dlatego sprawą zajęła się Komenda Powiatowa Policji w Krakowie.
Według wstępnych ustaleń do zdarzenia doszło w piątek 24 lipca. Następnego dnia policjanci przyjęli już zgłoszenie od dwóch osób pochodzenia ukraińskiego o groźbach karalnych. Po analizie nagrania ustalono, że sprawa będzie rozpatrywana również na podstawie artykułu o dyskryminacji na tle narodowościowym.
Postępowanie jest na razie w fazie początkowej. Policjanci będą ustalali przebieg całego zdarzenia, między innymi to, co wydarzyło się bezpośrednio przed nagraniem. Na razie nikt nie usłyszał żadnych zarzutów.
Incydent na budowie. Firma wydaje oświadczenie
Firma Grupa Stadnicki zatrudniająca mężczyznę wydała w tej sprawie oświadczenie.
"Nasza organizacja podjęła decyzję o podjęciu natychmiastowych i zdecydowanych działań w tej sprawie. Osoba ta nie reprezentuje już naszej firmy w żadnym zakresie. Jednocześnie wyrażamy głębokie ubolewanie, że doszło do tak drastycznego zdarzenia, w wyniku którego ucierpiał przedstawiciel innej firmy. Jest nam niezmiernie przykro z powodu zaistniałej sytuacji. Żadne emocje ani spory zawodowe nie mogą stanowić usprawiedliwienia dla agresji fizycznej" - czytamy w oświadczeniu firmy.
Dziennikarz Wirtualnej Polski z 20-letnim doświadczeniem, który warsztat szlifował w „Gazecie Wyborczej” oraz przez kilkanaście lat w „Dzienniku Wschodnim”. Lublinianin i pasjonat mediów lokalnych, który wierzy, że każdy człowiek nosi w sobie historię wartą wydobycia.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości
Ten artykuł to guz. Jeden klik i Stanosky robi z niego TWÓJ materiał — tekst, mem, rolkę albo kawałek. Cena w żetonach stoi na kaflu.